Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (38 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

Korona – Widzew. "Jestem dumny z naszego zespołu"

Widzew w Kielcach, na boisku wicelidera wygrał 1:0, choć ponad pół godziny grał w dziesiątkę. „Monolit, charakter” – powtarzali po meczu piłkarze lidera pierwszej ligi po zwycięstwie nad Koroną.

Mecz wyglądał tak: przez prawie pół godziny trwał napór gospodarzy, ale nie potrafili tej przewagi wykorzystać. Kolejne 30 minut było wyrównany i to wtedy Widzew zdobył - jak się okazało - zwycięską bramkę - piłka po strzale Juliusza Letniowskiego odbiła się od twarzy Matti Montiniego, zmyliła bramkarza wpadła do siatki. Polak mógł być negatywnym bohaterem spotkania, bo na ostatnie pół godziny osłabił zespół - dostał czerwoną kartkę. Jego koledzy wytrwali jednak napór rywali.

Trener Widzewa nie przecenia zwycięstwa

- Jeśli się wygrywa w tak prestiżowym i tak trudnym meczu, to radość jest ogromna. Cieszę się najbardziej z tego, że w dziesiątkę przez ponad 30 minut pokazaliśmy, że umiemy bardzo dobrze bronić i jesteśmy monolitem. Nie lubię przeceniać zwycięstw, bo za każde otrzymuje się trzy punkty - zauważył Janusz Niedźwiedź, trener Widzewa.

Reklama

Daniel Tanżyna, kapitan łodzian: - Początek meczu to duża przewaga zespołu z Kielc, ale daliśmy się im wyszumieć i strzeliliśmy bramkę. W drugiej połowie do momentu czerwonej kartki przeważaliśmy, a później pokazaliśmy, że jesteśmy monolitem. Jeden walczył za drugiego i to bardzo ważne, że udało nam się "przepchnąć" ten mecz na bardzo trudnym terenie. Jestem dumny z naszej drużyny.

Trener Korony: Zrealizowaliśmy plan

Powodów do radości nie mieli kielczanie, którzy choć rozegrali dobre spotkanie, to byli nieskuteczni. Na dodatek porażka sprawiła, że do Widzewa tracą już siedem punktów.

- Zrealizowaliśmy plan na mecz. Chcieliśmy zagrać wysokim pressingiem i wysoko odbierać piłkę, a potem tworzyć sytuacje bramkowe poprzez grę kombinacyjną. Zabrakło "soli", czyli skuteczności, bo to zaważyło, że wynik jest korzystny dla gości. Jestem dumny z drużyny. Takiej Korony oczekuję, mamy pomysł i takie mecze, jak dziś chcemy grać - stwierdził Dominik Nowak, trener kielczan.

- Zagraliśmy jedno z lepszych spotkań w tym sezonie. Potrzeba nam jednak więcej spokoju i zimnej krwi, bo mieliśmy sytuacje. Przez pół godziny właściwie nie schodziliśmy z połowy rywala. W drugiej części spotkania rywal grał w osłabieniu i zabrakło nam wyrachowania, bo taką przewagę musimy zamienić na gola - uważa Piotr Malarczyk, kapitan Korony.

Nikt nie będzie pamętal, że Korona przeważała

W osłabieniu bramka Widzewa był pod ostrzałem. Tyle że gospodarze albo pudłowali, albo dobrze spisywał się Jakub Wrąbel. Siódmy raz w tym sezonie (na 11 występów) zachował czyste konto. - Korona od początku na nas ruszyła, ale wytrzymaliśmy ten napór bardzo dobrą organizacją gry w obronie. W końcówce rywal rzucił wszystko na jedną szalę, ale tworzyliśmy monolit, mimo że graliśmy w dziesięciu. Za tydzień nikt już nie będzie pamiętał, że Korona zepchnęła nas do defensywy, ale o tym, że wygraliśmy już tak - podkreśla Wrąbel.

AK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje