Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Derby Łodzi. Widzew zaprasza ŁKS w gości

10 lat temu na łódzkich murach zaczęły pojawiać się humorystyczne napisy uderzające w Widzew i ŁKS. Teraz przyszła pora na inny element street artu – murale. Tu na razie króluje Widzew

"ŁKS robi herbatę z wody po pierogach, ŁKS bije się z myślami, RTS myśli, że żabka to zoologiczny, RTS nie szanuje postu, ŁKS śpi w skarpetkach, ŁKS myśli, że In Vitro to pizzeria" - to tylko kilka z dziesiątek haseł, który pojawiały się na łódzkich kamienicach i stały się bardzo popularne. Stacje telewizyjne robiły o nich materiały, wydano też album ze zdjęciami tych napisów.

ŁKS nie czyta książek!", "Widzew jeździ Tico!


Stoi za nimi anonimowy użytkownik Janusz III Waza, który twierdzi, że nie kibicuje żadnej z łódzkich drużyn, a nawet nie za bardzo interesuje się sportem. Na jego profilu ostatni wpis jest z maja ubiegłego roku "ŁKS mówi, że Kraftwerk to nie jego muzyczka". Także fanpejdż "Futbol factory po łódzku", który zamieszczał zdjęcia haseł Janusza III Wazy i jego naśladowców też "milczy" półtora roku. Ostatnie zdjęcie nawiązywało do pandemicznych obostrzeń: "Lechia organizuje ustawki bez maseczek" - informowało.

Reklama

W wywiadzie dla "Weszło" Janusz III Waza wyjaśniał przyczyny swoich "malowideł": - Uznałem, że jak już wkładać kij w mrowisko, to konkretnie. W jednym czasie namalowałem "ŁKS nie czyta książek" i chyba "Widzew jeździ Tico". Żart musiał być abstrakcyjny, ale zarazem mieć wewnętrzną logikę. ŁKS pije herbatę w wodzie po pierogach? Od czapy, ale zarazem... możliwe. Takie kombinacje są najlepsze. Żartuję z obu łódzkich klubów mieszkając w Łodzi. Moim totalnym marzeniem są derby, na których kibice przerzucają się kreatywnymi hasłami "ŁKS nie czyta książek!", "Widzew jeździ Tico!". To byłoby coś - mówił.

Wiedźmin na ścianie

Na ostatnich derbach Łodzi, czyli w niedzielę to marzenie jednak się nie spełniło. Było jak zwykle, choć właściwie nie do końca, bo od 2009 roku na meczach Widzewa i ŁKS byli tylko kibice gospodarzy. Dlatego obrażany był tylko zespół gości. Teraz sytuacja się zmieniła, bo na trybunach byli fani obu drużyn. I oprócz dopingu, nie brakowało wzajemnych wyzwisk.

Łódź od dobrych kilku lat staje się miastem wielkoformatowych murali. Coraz więcej malowideł ściennych zdobi stare i często brzydkie elewacje kamienic lub bloków. Ostatnio na łódzkim Manhattanie powstał kilkudziesięciometrowy mural przedstawiający Wiedźmina, postać znaną z sagi urodzonego w Łodzi Andrzeja Sapkowskiego, na której podstawie powstała też gra.

Legendy Widzewa na trzepaku

Także kibice Widzewa postanowili pozostawić swój ślad na łódzkich murach. Klub o robotniczych korzeniach największe sukcesy odnosił w latach 80. i 90. XX wieku. Wtedy zdobył cztery mistrzostwa Polski, dotarł do półfinału Pucharu Europy i grał też w Lidze Mistrzów. Pierwszy mural, który powstał łączył właśnie te dwa pokolenia widzewskich piłkarzy. Został zainspirowany projektem Mateusza Sipy, który w swojej grafice uwiecznił swoich idoli z dzieciństwa - Alessandro del Piero, Ronaldo i Marka Citkę.

Na bloku na osiedlu Radogoszcz z okazji 110-lecia klubu powstał mural, na którym na trzepaku bawią się trzej chłopcy. Mają na sobie koszulki z nazwiskami widzewiaków - Zbigniewa Bońka, Włodzimierza Smolarka i Marka Citki. Trykoty nie są przypadkowe - nawiązują do konkretnych meczów. Koszulka Bońka do spotkania z Manchesterem City w 1977 roku, Smolarka do meczu z FC Liverpool w 1983 roku, a Citki do występów Widzewa w Lidze Mistrzów (sezon 1996/1997).

Widzew przypomina młodzieży dawne czasy


Z inicjatywą namalowania kolejnego muralu wystąpił klub. Jego odsłonięcie było jednym z punktów obchodów jubileuszu 40-lecia pierwszego mistrzostwa Polski zdobytego przez Widzew (w 1981 roku). Powstał na boku jednego z czteropiętrowych bloków sąsiadującym ze stadionem. Namalowała go profesjonalna firma, która zrealizowała podobne projekty w kilkunastu miejscach Łodzi. Przedstawia fragment meczu - są na nim Zbigniew Boniek, Andrzej Możejko, Marek Pięta i Krzysztof Surlit w momencie triumfu.


- Łódź jest miastem kamienic, ale również murali. Cieszę się, że udało się ten projekt zrealizować i zakończyć obchody 40-lecia tak, jak zaplanowaliśmy. Ważne było, by uhonorować bohaterów tego historycznego sezonu, ale również stworzyć coś dla tych, którzy tamtych czasów nie pamiętają - podkreślał Michał Rydz, wiceprezes Widzewa.

Widzew w mistrzostwach świata


Kolejny mural to znów zasługa kibiców. Powstał na jednym z łódzkim osiedli - Janowie na budynku Zarządu Dróg i Transportu. Tym razem przedstawia koszulki z nazwiskami siedmiu zawodników, którzy grali w reprezentacji Polski w mistrzostwach świata w Hiszpanii w 1982 roku. Józefa Młynarczyka, Marka Dziubę, Pawła Janasa, Władysława Żmudę, Włodzimierza Smolarka, Romana Wójcickiego i Zbigniewa Bońka łączy oczywiście to, że byli piłkarzami Widzewa.



W przypadku tego muralu spełnił jeszcze jedną funkcję - zastąpił niecenzuralne napisy. - Mieliśmy problem z malowanymi tam wulgaryzmami. Za każdym razem gdy je zamalowaliśmy, pojawiały się na nowo i nawet okoliczni mieszkańcy się skarżyli. Próbowaliśmy rozwiązać problem. Z pomocą przyszli kibice Widzewa, którzy zaproponowali, by powstał mural. Koszty farby pokrył jeden z fanów, a my udostępniliśmy rusztowania - mówił Jakub Gałęski, zastępca kierownika Zakładu Torów i Sieci MPK Łódź.

ŁKS na razie nie może pochwalić się takimi muralami.

AK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje