Reklama

Reklama

Beniaminek ekstraklasy chce mistrza Polski. Jest jedna przeszkoda

Po awansie do Ekstraklasy Widzew pożegnał już sześciu piłkarzy, w tym trzech stoperów. Prezes Mateusz Dróżdż przyznał, że jednym z punktów transferowego planu jest pozyskanie Alana Czerwińskiego z Lecha Poznań.

Beniaminek PKO BP Ekstraklasy tuż po wywalczeniu awansu ogłosił, że kończące się umowy z pięcioma zawodnikami nie zostaną przedłużone. W tym gronie było dwóch stoperów - Tomasz Dejewski (poprzednio Lech Poznań) i kapitan zespołu Daniel Tanżyna, łączony z Wisłą Kraków.

Widzew nie skorzystał z opcji

Tuż przed weekendem Widzew ogłosił też, że "decyzją pionu sportowego Widzewa umowa z Krystianem Nowakiem nie zostanie przedłużona". 28-letni stoper miał w kontrakcie opcję przedłużenia o rok, ale klub nie zdecydował się jej aktywować. To był jeden z najlepiej zarabiających piłkarzy drużyny, a awans oznaczał co najmniej 20-procentową podwyżkę kontraktu.

Reklama

Na dodatek wiosną Nowak stracił miejsce w podstawowym składzie. Trener Janusz Niedźwiedź wolał cofnąć z pomocy Marka Hanouska niż stawiać na nominalnego obrońcę. W klubie uznano, że przedłużenie umowy byłby zbyt kosztowne.

Rewolucja w obronie Widzewa

Tyle że odejście trzech stoperów oznacza rewolucję w obronie. Sezon rozpocznie się za półtora miesiąca, więc łodzianie szukają zastępców. Jednym z najważniejszych kandydatów jest Alan Czerwiński. Tym 29-letnim obrońcą Widzew interesował się już zimą, ale nie doszło do transferu. Lech nie zgodził się na transfer.

Prezes Widzewa w programie "Pogadajmy o piłce" potwierdził, że Czerwiński jest w kręgu zainteresowań klubu. - To zawodnik z określoną jakością, ale jest piłkarzem Lecha i ma jeszcze rok kontraktu. Zdajemy sobie sprawę, jak trudne to są rozmowy, zwłaszcza że piłkarza obowiązuje umowa - przyznał Dróżdż.

Czerwiński rezerwowym

Czerwiński w pierwszym sezonie w Lechu (2020/2021) grał dość dużo - 38 występów we wszystkich rozgrywkach. Tym już tak kolorowo nie było. W Ekstraklasie zagrał tylko w 11 meczach, w tym sześć razy od początku. Przegrywał rywalizację z Joelem Pereirą. I to jest jeden z powodów, dla których Czerwiński chce odejść z poznańskiego klubu.  

Prezes Dróżdż zna się dobrze z zawodnikiem, bo kiedy był prezesem Zagłębia Lubin Czerwiński grał w tym zespole. Przyznaje jednak, że wiążąca umowa z mistrzem Polski może być ważna przeszkodą. Widzew musiałby za niego zapłacić, chyba że Lech uzna, że Czerwiński nie przyda mu się w przyszłym sezonie i rozwiąże z nim umowę.

Wichniarek pomoże

W łódzkim klubie liczą też, że w przeprowadzeniu transferu pomoże Tomasz Wichniarek. Przez lata był związany z Lechem, ale od listopada 2020 roku pracuje w Widzewie i nieoficjalnie pełni rolę dyrektora sportowego. On stał za transferami Pawła Tomczyka, Tomasz Dejewskiego czy Juliusza Letniowskiego.

Ten ostatni jest też wypożyczony z Lecha do Widzewa z opcją pierwokupu (kwota około 500 tys. zł). Trener Janusz Niedźwiedź przyznaje, że chciałby zatrzymać zawodnika, ale w klubie zastanawiają się jeszcze nad zdrowiem zawodnika. Z tego powodu stracił połowę sezonu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL