Reklama

Reklama

22 lata bez wygranej. 70 tysięcy kibiców chętnych, by obejrzeć klasyk

Kiedy ostatni raz Widzew wygrał z Legią najstarszy z obecnych zawodników łódzkiej drużyny miał 10 lat, a siedmiu nie było jeszcze na świecie. Klasyk polskiej ligi wraca po dziewięciu latach – piątkowe spotkanie (godz. 20:30) na żywo chciało obejrzeć cztery razy więcej kibiców niż pojemność stadionu w Łodzi.

Te mecze elektryzują przede wszystkim fanów z Łodzi i Warszawy. Był jednak też czas - w latach osiemdziesiątych, a przede wszystkim dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy oczy całej piłkarskiej Polski były na nie zwrócone. W zespołach grali znakomicie piłkarze - reprezentanci Polski. To też jedyne dwa polskie zespoły, którym udało się zagrać w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Cud przy Łazienkowskiej

Nie brakowało też czołowych zawodników, którzy przechodzili z jednej drużyny do drugiej. To np. Dariusz Dziekanowski, Maciej Szczęsny, Radosław Michalski, Marek Citko czy Tomasz Łapiński. Gra w Widzewie była trampoliną do Legii np. dla Jakuba Rzeźniczaka, Bartłomieja Grzelaka, Jakuba Wawrzyniaka czy Łukasza Brozia.

Reklama

Mecz z 18 czerwca 1997 roku to jedno z najsłynniejszych spotkań w historii polskiej ligi. Obie drużyny walczyło o mistrzostwo, a spotkanie w Warszawie miało rozstrzygnąć jego losy. Jeszcze w 88. minucie Legia prowadziła 2-0 i na trybunach trwała już radość z powodu odebrania rywalowi tytułu. Przedwczesna, bo Widzew w ciągu kilku minut zdobył trzy gole i do Łodzi wrócił jako mistrz. To był "cud przy Łazienkowskiej".

Odkurzony klasyk

Potem klasyk zaczął powoli pokrywać się kurzem, a to przede wszystkim dlatego, że łódzki zespół z roku na rok był coraz słabszy. Legia nadal walczyła o najwyższe cele, a Widzew zastąpiła w tym najpierw Wisła Kraków, momentami Lech, a teraz do głosu dochodzi jeszcze Raków Częstochowa. Łodzianie nie tylko zaliczyli spadek z ekstraklasy, ale od 2015 roku musieli odbudowywać klub od czwartej ligi.

W efekcie ostatni ligowy mecz Widzew - Legia rozegrano w 2013 roku. Niemoc łodzian w spotkaniach z rywalem ze stolicy trwa od 2000 roku. Wtedy klub z al. Piłsudskiego ostatni raz pokonał legionistów (3-2). Od tej pory minęło już 21 spotkań. W poprzednim sezonie wywalczył awans do Ekstraklasy i dzięki temu dojdzie do 79. spotkania obu drużyn.

Klasy zapełniłby Stadion Narodowy

Meczów ligowych nie było od 2013 roku, ale w międzyczasie Widzew dwa razy gościł Legię w Pucharze Polski. W 2019 roku jako drugoligowiec przegrał 2-3, a rok później już jako zespół zaplecza Ekstraklasy uległ 0-1.

W Łodzi na powrót klasyku i pierwszą wygraną w lidze w XXI wieku czekają z niecierpliwością. Według szacunków klubu chętnych, by zobaczyć spotkanie na żywo było nawet 70 tysięcy osób. Udałoby się zapełnić więc nawet Stadnion Narodowy. Obiekt Widzewa może jednak pomieścić 18 tysięcy. O akredytację starało się 150 dziennikarzy, choć miejsc prasowych jest około 60.

Trener Legii: Widzew ma markę

Trener Kosta Runjaić przyznaje, że wiele słyszał o meczach Legii z Widzewem. - Zdaję sobie sprawę z rywalizacji pomiędzy klubami i emocji, która wywołuje. Zawodnicy są świadomi wagi tego spotkania. Jesteśmy fizycznie i mentalnie gotowi na ten klasyk. Mamy nadzieję, że zgotujemy prawdziwą piłkarską ucztę- zapewnia. - Odkąd rozpocząłem pracę w Polsce, wiele osób opowiadało mi o Widzewie. Po raz pierwszy będę miał okazję sprawdzić te opowieści.

Widzew jest beniaminkiem Ekstraklasy i nieźle rozpoczął sezon. Po czterech meczach ma cztery punkty, a rywale doceniają styl gry zespołu. - Podoba mi się gra Widzewa. Skupiają się na tworzeniu sytuacji, nie szukają wyłącznie długich piłek. Wytworzyli sobie pewną markę. Grają u siebie w domu, więc będzie to dla nich mecz sezonu. Również dla nas będzie to do tej pory najważniejsze spotkanie - przyznaje Runajić.

Szkoleniowiec Widzewa: Czkałem na takie spotkanie wiele lat

Także Janusz Niedźwiedź, trener Widzewa, docenia prestiż spotkania, choć zauważa, że za zwycięstwo punkty nie zostaną pomnożone przez dwa. - Nie mogę powiedzieć, że ten mecz traktujemy jak każdy inny. Znamy nie tylko historię spotkań obydwu drużyn, ale i przeszłość obu klubów - podkreśla szkoleniowiec. - Pod względem piłkarskim czeka nas ciekawy mecz. Zarówno Widzew, jak i Legia to zespoły, które lubią mieć piłkę jak najczęściej przy nodze. W składzie rywala są jakościowi zawodnicy, ale jak każdy zespół ma atuty, ale także wady. Jest nowy trener, więc z pewnością potrzebują czasu, by złapać automatyzmy. Jesteśmy przekonani o własnych możliwościach i chcemy wygrać.

Dla wielu widzewiaków, w tym dla trenera Niedźwiedzia będzie to pierwszy w karierze występ w klasyku z Legią. Z pucharowego meczu sprzed dwóch lat w obecnej kadrze są tylko Dominik Kun i Patryk Stępiński. Kapitan Widzewa w 2013 roku zagrał też w ostatnim do tej pory ligowym meczu z Legią.

- Jako trener czekałem na takie spotkania przez wiele lat, musiałem przejść przez niższe ligi i zmierzyć się z wieloma trudnościami, by móc teraz poprowadzić Widzew w takim klasyku - przyznaje szkoleniowiec łódzkiej drużyny. - Wiemy, że gramy z Legią i cała Polska skieruje oczy na to spotkanie, a co za tym idzie, będą nam towarzyszyć dodatkowe emocje. Trzeba sobie z tym radzić.

Reklama

Reklama

Reklama