Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (11 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (10 pkt.)

Warta Poznań. Beniaminek zaryzykował i... wystarczy

Warta Poznań do niedawna była najgorszą drużyną w PKO Ekstraklasie pod względem liczby zdobytych bramek. Dziś już nie jest, a transfery Makany Baku i Adama Zrelaka dały trenerowi spore możliwości w rotacji ustawienia. Na tak ofensywny skład, jak ostatnio w meczu z Legią Warszawa, raczej nie ma co jednak liczyć.

W spotkaniu z mistrzem Polski na jego stadionie trener Warty zdecydował się na wystawienie od samego początku trzech bardzo ofensywnych piłkarzy: wysuniętym napastnikiem był Adam Zrelak, a ze skrzydeł wspomagali go Makana Baku i Mateusz Kuzimski, najlepszy snajper drużyny w tym sezonie. Kuzimski dopiero w wieku 29 lat zadebiutował w Ekstraklasie i dał się poznać z bardzo dobrej strony. W lidze i Pucharze Polski zdobył dla "Zielonych" już dziewięć bramek, miał też kilka asyst.  Jesienią często brakowało mu jednak wsparcia, a i taktyka Warty była przede wszystkim obliczona na zabezpieczenie własnej bramki. W efekcie poznaniacy mieli spore problemy ze strzelaniem goli, co widać było później w tabeli. Wiosną to się jednak zmieniło - w każdym z siedmiu meczów ligowych co najmniej raz pokonywali bramkarza rywali, a w niedawnych starciach z Wisłą Płock i Legią udało się to dwukrotnie. W efekcie po raz pierwszy Warta przekroczyła średnią jednego strzelonego gola na mecz (dziś ma 22 bramki w 21 spotkaniach) i po raz pierwszy ktoś jest w tej rubryce gorszy od niej. 21 bramek zdobył bowiem jej niedzielny rywal, czyli Podbeskidzie. Taką samą liczbę jak ona, po stronie zdobyczy, ma też Cracovia, która w piątek przegrała 0-2 z Piastem.

Reklama

Warta Poznań bez napastnika na skrzydle

Jesienią Warta prowadzona przez Piotra Tworka była tak ustawiona, by w pierwszej kolejności zabezpieczyć własną bramkę. Przeważnie jej się to udawało - jedynie Legia Warszawa znalazła słabe punkty na bokach, gdzie warciarze byli osłabieni, i wypunktowała beniaminka w pół godziny 3-0. Trochę szalony był też mecz w Białymstoku, ale tam Warta poszła na wymianę ciosów, którą w ostatniej chwili przegrała 3-4. Rzadko kiedy traciła jednak więcej niż jedną bramkę. Teraz do niezłej defensywy dodała jeszcze coraz lepszą postawę w ataku. To również efekt zimowych wzmocnień. Tydzień temu w Warszawie "Zieloni" zagrali jednak trochę vabank - trener Tworek znalazł miejsce w składzie dla obu swoich napastników: Zrelaka i Kuzimskiego. Warta przegrała 2-3, choć do samego końca walczyła o remis. - Spróbowaliśmy tego w meczu z Legią, gdzie "Kuzimek" zagrał na boku, ale momentami też w układzie 9-10, gdy jeden grał w ataku, a drugi za nim. Nie mówię, że było to dobre czy złe, bo jednak przegraliśmy, ale na pewno taki wariant jest w przyszłości możliwy - mówi trener Tworek. Kuzimski w tym sezonie jest mocnym punktem Warty, ale Zrelak, gracz pozyskany z Norymbergi, walczy o miejsce w reprezentacji Słowacji na finały EURO. Jemu też zależy na grze. Raczej wątpliwy jest jednak wariant z Warszawy, gdy obaj znajdą się w składzie, a jeden z nich pojawi się na skrzydle. Nie da się bowiem ukryć, że w taktyce Warty skrzydłowi muszą sporo wnieść do gry defensywnej, a postawienie po obu stronach graczy ofensywnych (Baku i Kuzimski) spowodowało, że środkowym pomocnikom ciężko było wspomagać bocznych obrońców.  - Adam może współpracować z Mateuszem, ale raczej w konfiguracji 9-9, czyli dwóch napastników, albo 9 -10, gdy jeden gra trochę z tyłu. Od bocznych pomocników oczekuję trochę innej gry. Nie wykluczam, że zagrają w tym ustawieniu w którymś z meczów - tłumaczy trener Tworek.

W niedzielę o godz. 12.30 Warta zagra z Podbeskidziem i jeśli wygra, praktycznie zapewni sobie ligowy byt.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje