Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Trener Warty Poznań Piotr Tworek: "To my chcemy być Bestią z Poznania"

Czy pozostając w kraju można dobrze przygotować się do rundy wiosennej? Trener Warty Poznań Piotr Tworek jest przekonany, że tak, a pomóc w tym ma dzierżawiony przez klub ośrodek w Grodzisku Wlkp. Celem Warty pozostaje utrzymanie się w PKO Ekstraklasie, a pomóc w tym ma trzech, czterech nowych piłkarzy.

"Zieloni" przygotowują się do wznowienia rozgrywek od początku tygodnia, a w sobotę w Grodzisku Wlkp. rozegrali wewnętrzny sparing, w którym jeden zespół pokonał drugi 3-1. Znów asystami popisywał się Łukasz Trałka, a bramki zdobyli: Mateusz Kupczak, Bartosz Kieliba, Mateusz Kuzimski i Jan Grzesik. W poniedziałek poznaniacy zaczną w Grodzisku Wlkp. pierwsze ze swoich zgrupowań, a jedyne czego obawia się trener Piotr Tworek, to przymrozek i opad śniegu. A to może nastąpić pod koniec tego tygodnia.

Reklama

Andrzej Grupa, Interia.pl: Czy zazdrości pan innym trenerom naszych ligowców, którzy do rundy wiosennej będą przygotowywać się w cieple na południu Europy czy w Azji?

Piotr Tworek, trener Warty Poznań: - Nie, zazdrość to brzydka cecha. Musimy przygotowywać się w naszych warunkach i zamierzamy dobrze to zrobić, by osiągnąć określony wcześniej cel.  Potrzebne są nam tylko dobrze przygotowane boiska do treningu oraz wypoczynek i regeneracja po wytężonej pracy. Jeśli temperatura będzie na plusie, to wszystko to mamy zapewnione w Grodzisku Wlkp., gdzie będziemy pracować nad formą przed rundą rewanżową.

Jakby podzielić tabelę na pół, to niemal cała górna połowa leci do ciepłych krajów, a dolna część zostaje w kraju. Wyjątkami są Pogoń Szczecin, która trenuje na swoich obiektach oraz udająca się do Turcji Stal Mielec. Czyli bogatsi są po prostu lepsi sportowo?

- Tak bym chyba nie generalizował. W kraju trenować będą też mocne zespoły, jak Lechia Gdańsk czy Pogoń Szczecin. My będziemy przez kilkanaście dni w Grodzisku, tam mamy trzy boiska dla siebie. Żałuję tylko, że choć jedno nie jest podgrzewane, bo to by znacznie ułatwiło sprawę. Problem pojawi się wówczas, gdy temperatura spadnie poniżej zera i sypnie śniegiem.  Mam tylko nadzieję, że nie wydarzy się z tego powodu żaden uraz mięśniowy. Warta Poznań dzierżawi ośrodek w Grodzisku Wlkp., więc w pierwszej kolejności staramy się wykorzystać tę bazę. Z tego powodu oraz ze względów finansowych nie planowaliśmy zimą obozu zagranicznego.

A "Bestii ze Wschodu", czyli co najmniej kilkunastostopniowych mrozów, trochę się pan nie obawia? Straszono nas nimi na początku roku.

- Nie, nie boję się. Mam nadzieję, że to my wkrótce będziemy taką "Bestią z Poznania", pokażemy dużo agresji i zmrozimy rywali (śmiech).

Jest pan trenerem-analitykiem, dużo czasu poświęca na analizę spotkań swojej drużyny. Ta niespełna trzytygodniowa przerwa świąteczno-noworoczna to był dla pana czas zrozumienia tego, co się stało jesienią w lidze, czy jednak, mimo wszystko, odpoczynku?

- Zdecydowanie czas odpoczynku. Mieliśmy, jako klub, bardzo napięty rok za sobą, w końcu trzeba się trochę wyłączyć i odpocząć, pobyć z rodziną. Nie będę mówił, że cały czas odpoczywałem, bo tak nie było. Razem z asystentami zdążyliśmy już porozmawiać o jesieni, przejrzeć mecze, przeanalizować je, ułożyć plan na okres przygotowawczy.  Wiemy, że popełniliśmy wiele błędów w końcówkach spotkań, dużo straciliśmy goli po stałych fragmentach. Mamy pewne spostrzeżenia i pewne pomysły, które chcemy przekazać zespołowi.

Jedna rzecz się zmieniła - przed startem rozgrywek to was wymieniano jako głównego kandydata do spadku, a teraz - mimo wszystko - częściej podaje się w tym kontekście ostatnie w tabeli Podbeskidzie Bielsko-Biała. Jak na pana wpływają takie porównania?

- Nie mają dla mnie znaczenia i w ogóle się nimi nie zajmuję. To już zadanie komentatorów, dziennikarzy, by to oceniać. Zdaję sobie sprawę z tego, że w tabeli za nami jest Podbeskidzie, jest też Stal Mielec. Kluczowe będzie nie to, co kto mówi i ocenia teraz, ale co pokaże każdy zespół na boisku. Tam musimy udowodnić, że jesteśmy lepsi od tych drużyn. Przy czym o punkty musimy walczyć już od pierwszego spotkania z Cracovią, do którego zostały trzy tygodnie.

Trudno się z tym nie zgodzić, że musicie szukać punktów w każdym spotkaniu, ale mimo wszystko nie jest tak, że kluczowe dla utrzymania się w Ekstraklasie będzie wygranie trzech domowych spotkań między 6 marca i 10 kwietnia? Podejmiecie wtedy w Grodzisku Wisłę Płock, Podbeskidzie i Stal Mielec.

- Najprościej można to ująć tak, że jeśli wygramy te trzy spotkania, to utrzymać się będzie dużo łatwiej. Nie mam jednak gwarancji, że tak się stanie. To dla nas duży handicap, ale nie znaczy, że możemy skupić się tylko na tych meczach. My doskonale o tym wiemy. Bo co się stanie, jeśli nie uda nam się tych trzech meczów wygrać? Dlatego powtórzę: musimy punktować od pierwszego meczu z Cracovią, później szukać tych punktów w spotkaniach z Lechią i w kolejnym z Zagłębiem Lubin. Chcemy  przygotować zespół, by tak rozegrał 16 pojedynków w lidze, by dało nam to utrzymanie.  I co najmniej jeden w Pucharze Polski. W tych rozgrywkach też mamy plan, by trochę spróbować namieszać.

Przypuszczam, że przedstawił pan swoje oczekiwania kadrowe władzom klubu. Ilu piłkarzy chciałby pan mieć jeszcze w zespole, a ilu realnie może do niego dołączyć.

- Runda jesienna pokazała, że nasz zespół wymaga wzmocnień, by zwiększyć rywalizację na kilku pozycjach. Nie chcę mówić o personaliach, poczekajmy z tym. Dyrektor sportowy pracuje, by nowe twarze pojawiły się w naszym zespole. Jak widać po Ekstraklasie, na razie w temacie transferowym jest dość spokojnie.

Ok, to bez nazwisk, ale ilu może być tych piłkarzy?

- Liczę na trzy - cztery wzmocnienia drużyny.

 Głównie w formacji ofensywnej?

- W ataku musimy  poprawić skuteczność, bo jesień pokazała, że mamy tu jeszcze wiele do zrobienia. Priorytetem jest też wzmocnienie boków pomocy.

 Słyszeliśmy już po pierwszym treningu, że z graczy kontuzjowanych do zajęć nie wrócili jeszcze tylko Mario Rodriguez i Nikodem Fiedosewicz. Reszta już normalnie trenuje?

- Tak, co zresztą jest dla mnie bardzo istotne. Mateusz Kupczak, Mariusz Rybicki i Michał Kopczyński są już z resztą zespołu, wzięli udział w testach wydolnościowych. Mieli przeprowadzoną Biomechaniczną Ocenę Funkcjonalną, która pozwoliła sprawdzić i porównać siłę mięśni po kontuzjach. Mogę na nich liczyć.

Dwa sparingi z Pogonią i Widzewem plus sobotnia gra wewnętrzna to wystarczająca liczba spotkań, by sprawdzić tę drużynę przed restartem ligi?

- Myślę, że tak. To bardzo krótki okres przygotowawczy a nasza kadra nie jest szeroka. Musimy  go bardzo dobrze przepracować. Chcemy być w dobrej dyspozycji 30 stycznia w meczu z Cracovią.

Rozmawiał Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama