Reklama

Reklama

Poznański klub zmienia właściciela. Odchodzący mówi: "To wyszło w praniu"

- Koncepcja, by oddać Wartę Poznań w całości narodziła się na bieżąco, w trakcie rozmów - mówi Bartłomiej Farjaszewski, który sprzedał wszystkie swoje udziały w klubie nowej właścicielce, Paulinie Sypniewskiej. To nowe rozdanie w Warcie, które - jak zapewnia stary właściciel - nie ma nic wspólnego z Zieloną Rewolucją sprzed lat.

Radosław Nawrot: Zachowuje pan udziały w Warcie Poznań i będzie jej współwłaścicielem?

Bartłomiej Farjaszewski: Nie zachowuję.

Warta Poznań w całości przechodzi w ręce nowej struktury właścicielskiej?

-  Nowy właściciel przejmuje moje udziały i staje się większościowym udziałowcem.

Paulina Sypniewska - nowa właścicielka, a precyzyjniej rzecz mówiąc, prezeska spółki, która ma pakiet właścicielski Warty - na razie nie chce się wypowiadać dla mediów. Potrzebuje czasu, co nieco przypomina pana na początku zarządzania klubem przed czterema laty. Też był pan wystraszony.

Reklama

- To delikatnie powiedziane. Początkowo nie wiedziałem, czego media ode mnie chcą i co powiedzieć, żeby nie wyszło źle. Dla kogoś, kto wchodzi pierwszy raz z innego świata do świata sportu to bardzo trudna sytuacja, więc pewnie jak mało kto rozumiem panią Paulinę, aczkolwiek, z tego co wiem, ona nie unika dziennikarzy, bo się ich w jakiś sposób obawia.  W pierwszym okresie chce się mocno zaangażować w Wartę Poznań, poznać klub jak najlepiej, a nie zaczynać od udzielania wywiadów.

Co wiemy o Paulinie Sypniewskiej? Gdzie ją znaleźliście?

- Zarówno my ją znaleźliśmy, jak i ona znalazła nas. To poznanianka, zna się z prezesem Bartoszem Wolnym. Zna się na biznesie, ale także na piłce. Tu moja prywatna uwaga: jak dla mnie, zaskakująco dobrze jak na osobę spoza środowiska.

Czym zajmuje się jej firma DD12 Lab?

 W największym skrócie - rozwijaniem rozmaitych biznesów i inicjatyw, także takich jak nasza, w Warcie Poznań. Dlatego uznałem, że to idealny kierunek rozwoju klubu To spółka celowa, proszę nie sugerować się tym iż została niedawno założona. Ja przekazuje władze w ręce Pauliny która ta spółkę reprezentuje.

Czym wzbudziła pańskie zaufanie?

- Sobą, tym jaką jest osobą oraz tym, że chce kontynuować projekt, jaki w Warcie Poznań powstał. Projekt budowy czegoś więcej niż tylko klubu sportowego, ale pewnej inicjatywy społecznej. On wymaga rozbudowy siatki firm gotowych go wspierać i w tym wypadku jest na to szansa, podobnie jak wzmocnienie budżetu. Nie chcę wychodzić przed szereg i przed panią Paulinę, ale ona zapewne przedstawi swój pomysł. Nie będę się wypowiadał za nią poza tym, że jest to właśnie ten kierunek, w którym zawsze chcieliśmy w Warcie iść.

To kluczowa kwestia - czy Warta Poznań pozostanie klubem, jakim do tej pory była? Ze swoją ofertą społeczną, wielowątkowością działań, nastawianym proekologicznie i antydyskryminacyjnie?

- Tak, jestem przekonany, że tak, gdyż mówimy o osobie, która świetnie to czuje i rozumie. Przyznam, że dla mnie to powód do osobistej radości.

Umowa jest już zawarta?

- Sprzedaży akcji? Tak.

Pytam o to w kontekście tego, czy utrzymanie charakteru Warty Poznań jest deklaratywne, czy ma tez odbicie w umowie?

- Charakteru w umowie nie zapiszemy, to coś mało uchwytnego zapisami prawnymi. To kwestia podejścia, wyczucia, podążania za pewną ideą. O tym, że pani Paulina to ma jestem przekonany. Uregulowaliśmy to, co uregulować się dało.

Przerabialiśmy już wejście do Warty Poznań kobiety i bizneswoman. Przerabialiśmy Izabelę Łukomską-Pyżalską. Ludzie o to pytają.

- To inny przypadek i zupełnie inne czasy, zupełnie nie do porównania. To inwestorka z pomysłami i zapałem do pracy oraz chęcią rozwoju. Pani Paulina rozwijała wiele biznesów różnego rodzaju, to jest świetne. Teraz przyszedł czas na futbol.

Władze klubu zostają?

- Odwołałbym się do oświadczenia Pauliny Sypniewskiej, stąd wiem, że taki jest zamysł. Na razie władze zostają, jeżeli będą konieczne jakieś zmiany, to zajdą. To przywilej nowej władzy, natomiast panią Paulinę przekonałem nie ja czy ktoś, ale cały koncept, jaki w Warcie Poznań zastała. A skoro ją przekonał, to nie sądzę, aby chciała go teraz wywracać. Jeżeli już, to pewnie wzmocnić i dokładać, tak przewiduję, ale oczywiście nie wiem tego.

Cel jest taki, jak przed rokiem, czyli utrzymanie się w Ekstraklasie  i dalsza budowa stabilności Warty Poznań. Zarówno od strony sportowej jak i biznesowej czy  infrastrukturalnej.  Samo natomiast nic nie przyjdzie. Potrzebne jest, jak zawsze, dużo pokory i ciężkiej pracy wszystkich osób w klubie oraz jego otoczeniu. Jeżeli wszyscy będą zjednoczeni wokół jego jako dobra nadrzędnego, to na pewno będziemy świadkami dalszego kreowania ciekawej historii.

Zatem nie "Zielona Rewolucja", ale tym razem "Zielona Ewolucja"?

- Mamy do czynienia z zupełnie nową sytuacją i rzeczywiście wizją ewolucji, czyli stabilnego rozwoju.

Wspominał pan podczas naszej ostatniej rozmowy, że aby Warta mogła działać dalej tak, jak chce działać, musi zostać doinwestowana. Tutaj te pieniądze przyjdą?

- Takie jest założenie. Po to szukaliśmy inwestora. Pani Paulina i jej firma powinny zapewnić utrzymanie obecnego budżetu oraz  dalej ten rozwój zapewnić. Po prostu musimy zaufać i dać jej czas.

Czytam informacje na temat nowej pani prezes: absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Harvard Business School, ekspertka w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, rada nadzorcza Secret Garden Group, wykładowczyni Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu; firma CEO - Griston Mgmt Group, zajmująca się technologiami i żywieniem.

- Bardzo ciekawa osoba, to mogę powiedzieć na sto procent. Sami się przekonacie. Dla mnie to była kandydatka o idealnym profilu, aby kontynuować naszą działalność i sprostać wyzwaniom.

Chętnych było więcej?

- Owszem, ale do pakietów mniejszościowych. Takich rozmów mieliśmy sporo, zresztą z panią Pauliną początkowo też o tym rozmawialiśmy. Zapadła jednak deklaracja z jej strony, że zainteresowana jest całością, zatem doszliśmy do porozumienia co do całości.

Kiedy rozmawialiśmy poprzednio, mówił pan, że nie chce klubu sprzedawać, ale jeżeli ktoś będzie miał taki pomysł, że chce go przejąć w całości, to nie powie "nie". To jest właśnie ta sytuacja?

- Tak. Chodziło o zagwarantowanie środków na dalsze funkcjonowanie klubu, dlatego mówiłem, że nie jestem tu przyspawany. Coś tam przez cztery lata zrobiłem, wyszło całkiem przyzwoicie  ale potrzeba dalszych kroków. Od dwóch lat więc mówiłem o tym głośno, że gotów jestem kogoś dokooptować. Teraz okazało się, że udało się znaleźć partnera gotowego przejąć całość i utrzymać dotychczasowy kurs.

A zatem koncepcja, by oddać klub w całości narodziła się teraz, w trakcie rozmów?

- Tak, dosłownie tak.

Nie będzie panu żal?

- Będzie, ale właścicielem klubu się bywa, bo to dobro wspólne, dobro społeczne. Ja tylko nim przez jakiś czas zarządzałem. Nie mogę sobie uzurpować, by mieć klub piłkarski jako zabawkę na własność. Pieniądze jedynie pozwalają coś zrobić i osiągnąć, nie są celem samym w sobie. Dlatego ja przyszedłem do Warty, nie po to żeby ją sobie mieć, ale żeby coś tu zrobić.

Priorytetem jest klub, nie jego właściciel, dlatego nie podporządkowywałem Warty sobie. Udzieliłem niewielu wywiadów, poza naszymi to może z jednego jeszcze. I dobrze.

Warta Poznań trafia w nowe ręce wciąż bez stadionu. Proces jego powstawania nie zostanie zakłócony?

- Nie tylko nie zostanie, ale te zmiany wręcz mu pomogą.

Szacowaliśmy ostatnio, że może to potrwać jeszcze nawet dwa lata.

- Co do terminów finalnych się nie wypowiem, ale w tym roku ma powstać ostateczny projekt obiektu. Zostanie kwestia realizacji, czyli w praktyce szukania środków i realizacji inwestycji. Do konkretnych efektów mamy bliżej niż dalej, tak generalnie mówiąc.

Czy na Warcie Poznań da się w ogóle zarobić?

- To wszystko zależy od pomysłu i tego, jakich ludzi ma się wokół. Klub sportowy i to, co kreuje jest zasługą ludzi, którzy w nim pracują. Moim największym szczęściem są właśnie ludzie, których w Warcie spotkałem. Bez nich nic by się nie udało. Nie nastawiałbym się więc na to, ile klub może zarobić i co może osiągnąć, ale na pracę. I ona przynosi potem owoce, których czasami człowiek się sam nie spodziewa. My w Warcie niczego nie deklarujemy, nie rzucamy tez. Do wszystkiego dochodzimy w ciszy, pokorą i pracą.

Jak pan ocenia te cztery lata pracy w Warcie Poznań?

- Warta złapała mnie w takim momencie życia, że nie była to łatwa decyzja. Musiałem prowadzić własną firmę, nie miałem luźnych milionów do zainwestowania ot tak. Nie było to tak, że prowadziłem biznes od 30 lat, miałem sporo odłożone i mogłem się pobawić. Warta Poznań była więc dla mnie wyzwaniem, a z biegiem czasu - pozytywnym zaskoczeniem. Zdobywaliśmy kolejne poziomy, więc myślę, że wykorzystaliśmy szansę. A ja nie lubię traconych szans.

Przez cztery lata złapaliśmy tyle, ile się dało, bez zbaczania z kursu tworzenia klubu, jaki chcieliśmy. Zbudowaliśmy ciekawy zespół świetnych ludzi pod kierownictwem najlepszego menadżera w Polsce , czyli osoby Marcina Janickiego  i dzięki temu sporo w klubie udało się osiągnąć. A ile jest klubów z potencjałem, gdzie mało co się udaje. To nie jest takie proste w sporcie.

Zapamiętam... pandemię. Na te cztery lata dwa upłynęły mi z nią, co też odbiło się na mojej prywatnej firmie.. Fakt, że przetrwaliśmy pandemię i ten trudny okres napawa mnie radością. Fakt, że Warta awansowała do najwyższej ligi i pozostała w niej, także.

Dotąd gdy Warta zmieniała właściciela, działo się to najczęściej w dramatycznych okolicznościach. Nowy właściciel musiał ją ratować. Teraz tak nie jest, sytuację mamy dość komfortową.

- Sytuacja na pewno jest dobra do dalszego rozwoju, bo coś udało się już zbudować. Duże "coś". Mamy zespół, zbudowaliśmy relacje z miastem, kibicami, mediami, politykami, biznesem. To jest ogromna wartość. Jesteśmy obudowani i pobudzeni, a Warta zaczyna pokazywać  swój wielki, uśpiony potencjał. Dobrze wiemy, gdzie kiedyś Warta Poznań była, ile znaczyła w mieście i Polsce, jaka to marka. Zdrowo zarządzana, ma szansę być nie tylko znacząca, ale i stabilna.

Obecną sytuację sportowo-organizacyjną porównywałbym do okresu sprzed 3 lat. Doszło wówczas do wielu zmian, ale niewątpliwie przyczyniły się one do pewnych sukcesów i pozwoliły rozwijać się Warcie. Obecnie oczywiście można powiedzieć, że sportowo mogliśmy ugrać więcej w ostatnich 4 meczach, ale ja przyjmuję to z pokorą. Przegraliśmy z zespołami, które pewnie skończą sezon na topowych miejscach. Poza meczem z Wisłą Płock gra  wyglądała dobrze, a momentami nawet bardzo dobrze,  powoli wracają do zdrowia kontuzjowani zawodnicy, a ci, którzy przyszli niedawno dochodzą powoli do coraz lepszej dyspozycji.  Uważam osobiście, że w zespole jest bardzo ciekawy potencjał. Sztab trenerski należy ocenić podobnie. Natomiast wszystko należy udowodnić na boisku na przekroju całego sezonu.

 Na ręce nowego właściciela przekazuje zatem bardzo ciekawa jakość oraz jeszcze   kilkanaście dni okienka transferowego. Ja przejmując Wartę Poznań tego szczęścia nie miałem.

Budowa Klubu to jednak niekończący się projekt. Chciałbym podziękować wszystkim którzy w ostatnich czterech latach pomagali mi odbudować Warte i wszystkim, którzy dołożyli swoja cegiełkę, bo bez tego wkładu na pewno nie byłoby to możliwe. Ja zostaję przy Warcie i będę jej dalej pomagał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL