Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (32 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Piast Gliwice (21 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (21 pkt.)

Ostatnia taka sytuacja z rzutami karnymi? Prawie 37 lat temu z udziałem gwiazdora

Warta Poznań w meczu PKO Ekstraklasy z Rakowem Częstochowa nie wykorzystała dwóch rzutów karnych, na dodatek - obu w jednej, pierwszej połowie. Najpierw z 11 metrów Mateusz Kupczak trafił piłką w poprzeczkę, a potem strzał Mateusza Kuzimskego obronił Dominik Holec. Statystycy i historycy Ekstraklasy wskazują, że niestrzelone karne Warty to sytuacja niecodzienna, niemal historyczna.


Warta Poznań w meczu z Rakowem Częstochowa (0-2) nie wykorzystała dwóch rzutów karnych. W sumie, w tym sezonie PKO Ekstraklasy, Warta zdobyła gola tylko z jednego na cztery rzuty karne. Wcześniej, w meczu z Wisłą Kraków u siebie w poprzeczkę strzelił Łukasz Trałka, a jedenastkę na gola w spotkaniu z Legią Warszawa zamienił Mateusz Kupczak.

Dwa niestrzelone rzuty karne w Ekstraklasie: Warta Poznań jak Jagiellonia, Polonia i Widzew

Warta Poznań w meczu z Rakowem Częstochowa oba swoje rzuty karne miała w pierwszej połowie. Najpierw, po tym jak piłkę ręką po rzucie rożnym zagrał Ivy Lopez, przed szansą w 10. minucie stanął Mateusz Kupczak. Pewny egzekutor karnego na Legii, a przede wszystkim dwóch rzutów karnych w barażowym finale o PKO Ekstraklasę z Radomiakiem Radom, zmylił bramkarza Rakowa, ale nie trafił do siatki. Dominik Holec rzucił się w swoją lewą stronę, ale piłka po strzale Mateusza Kupczaka trafiła w poprzeczkę. To było jeszcze przy stanie 0-0. 

Drugi rzut karny był już po golu Vladislavsa Gutkovskisa, a więc przy stanie 0-1. Po tym, jak piłkę w polu karnym podał Makana Baku, podczas robienia wślizgu futbolówkę ręką dotknął Andrzej Niewulis. W 45. minucie piłkę 11 metrów od bramki ustawił najlepszy strzelec Warty Poznań i autor zwycięskiego gola w poprzedniej kolejce z Wisłą Kraków, Mateusz Kuzimski. Dominik Holec rzucił się w tę samą stronę, co za pierwszym razem i obronił! Po przerwie do kompletu nieszczęść Warta Poznań dołożyła samobójczy strzał Jakuba Kiełba. 

Reklama

Poprzedni raz dwa niestrzelone przez jeden zespół rzuty karne w meczu Ekstraklasy zdarzyły się dość niedawno: 22 grudnia 2019 r. w meczu Górnik Zabrze - Jagiellonia Białystok. Wówczas jednak Jagiellonii przytrafiło się to w dwóch różnych połowach: w 22. minucie Jesus Imaz nie trafił w bramkę, a w 69. minucie strzał Tarasa Romanczuka obronił bramkarz Górnika Martin Chudy.

Jak informuje na Twitterze Wojciech Bajak, redaktor strony ekstraklasa.org i autor książki "Galeria legend Ekstraklasy", by znaleźć ostatnią sytuację, gdy jeden zespół nie wykorzystał dwóch rzutów karnych w jednej połowie, trzeba się cofnąć do meczu Polonia Warszawa - Wisła Kraków (1-3) z 2 sierpnia 1998 r. 

Wówczas Jakuba Wierzchowskiego z 11 metrów nie umieli pokonać Arkadiusz Bąk (50. minuta) i Grażvydas Mikulenas (89. minuta). To jednak wciąż sytuacja nie w pełni analogiczna do tej z meczu Warty Poznań.

By przypomnieć mecz, gdy ostatni raz w Ekstraklasie (wówczas pierwszej ligi) jedna drużyna nie wykorzystała dwóch rzutów karnych w pierwszej połowie, musimy się cofnąć aż do ostatniej kolejki sezonu 1983/1984 - podaje Andrzej Potocki, współautor "Encyklopedii Ekstraklasy". Przy okazji informuje też, że wyczyn Warty jest piątym tego rodzaju w historii najwyższej polskiej ligi. 

13 czerwca 1984 r. Widzew Łódź podejmował Legię Warszawa. Widzew łudził się jeszcze, że rzutem na taśmę wyprzedzi w walce o mistrzostwo Polski liderującego Lecha Poznań, dlatego bardzo zależało mu na pokonaniu Legii. Ostatecznie wygrał, ale szło mu jak po grudzie. Zacytujmy relację pomeczową "Dziennika Łódzkiego": "W 25. minucie spotkania doszło do spięcia na polu bramkowym zespołu warszawskiego. Kubicki interweniując zatrzymał ręką piłkę. Prowadzący mecz p. Bródka z Gdańska zarządził przepisowy rzut karny. Egzekwujący jedenastkę Dziekanowski strzelił na tyle nieudolnie, że piłkarz ugrzęzła w rękach bramkarza Legii. W 31. minuta meczu. Kaczmarek położył w polu karnym szarżującego na bramkę legionistów Smolarka. Długo wybierano egzekutora drugiego karnego. Wybór padł na Kajrysa. Strzał i piłka poszybowała obok słupka. Jęk zawodu na trybunach mówił wszystko. Zamiast dwubramkowej przewagi, czyste konto gospodarzy".

Piotr Tworek: Mateusz Kupczak i Mateusz Kuzimski nadal będą strzelali karne w Warcie

Do niestrzelonych przez Wartę Poznań rzutów karnych odniósł się na pomeczowej konferencji prasowej trener Piotr Tworek: - Dwa rzuty karne nietrafione... W treningu wchodzą jak na zawołanie, a dzisiaj niestety się nie udało. Mateusz Kupczak i Mateusz Kuzimski trafiają i będą trafiali rzuty karne, będą następne jedenastki. Będą do nich podchodzić, niech się mylą jeszcze 2-3 razy, i tak będą podchodzić nadal. Wiemy jak Mateusz Kupczak strzela karne, wiemy jak Mateusz Kuzimski strzela karne. Zdarza się, dzisiaj się zdarzyło tym chłopcom. Moja rola, nasza rola sztabu i zawodników, by znów były sytuacje po których będą rzuty karne - podkreśla trener Warty Poznań.

Bartosz Nosal

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama