Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (4 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (4 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (4 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (4 pkt.)
  • 5 .Radomiak (4 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (4 pkt.)
  • 7 .Piast Gliwice (3 pkt.)
  • 8 .Zagłębie Lubin (3 pkt.)

Łukasz Trałka: Tak piękna historia, że aż trudno ją wymyślić

Te dwa ostatnie lata były jak z bajki: dla mnie, dla klubu. Wszystko potoczyło się tak pięknie, że jak będę wspominał osiągnięcie granicy 400 gier w Ekstraklasie, to będzie mi się to wydarzenie kojarzyło z tym, jak niezwykły był to sezon dla nas – mówi Łukasz Trałka, jeden z liderów Warty Poznań, rewelacji zakończonego właśnie sezonu.

W niedzielę w Krakowie Trałka zaliczył swoją siódmą w tym sezonie ligowym asystę, a gol Makany Baku dał beniaminkowie drugie zwycięstwo nad Cracovią 1-0. Warta zakończyła sezon na piątym miejscu, mając tyle samo punktów co czwarty Śląsk Wrocław. Trałka zaś rozegrał swój 400. mecz w Ekstraklasie - jako dziewiąty gracz w historii ligi osiągnął tę granicę. Warta chce przedłużyć umowę ze swoim doświadczonym pomocnikiem na kolejny sezon i wiele wskazuje, że to się uda.

Rozmowę z 37-letnim piłkarzem zamieściła strona klubowa Warty, a w niej Trałka nie ukrywa, że powrót do Ekstraklasy był dla niego... zaskoczeniem. - Gdy odchodziłem z Lecha Poznań, miałem propozycje z Ekstraklasy, mogłem z nich skorzystać i być nadal w tej lidze  - mówił Trałka. Wybrał jednak Wartę, której głównym zadaniem było... utrzymanie się w pierwszej lidze. Były lechita zakładał, że dość szybko może piłkarskie strój wymienić na garnitur piłkarskiego menedżera. Stało się jednak inaczej. - Wybrałem Wartę i nie zakładałem, że w jej barwach przyjdzie mi jeszcze pograć w Ekstraklasie. Historia potoczyła się tak pięknie, że aż trudno byłoby ją wymyślić, a co dopiero zrealizować - stwierdził Trałka w rozmowie zamieszczonej na wartapoznan.pl.

Reklama

Warta Poznań. Łukasz Trałka opoką

W tym sezonie ligowym Trałka wystąpił w 29 meczach - opuścił jedynie wyjazdowe spotkanie w marcu z Legią Warszawa, gdy pauzował za cztery żółte kartki. W sumie doświadczony aż 23 mecze rozegrał w całości, zaledwie raz wszedł z ławki, gdy w Bielsku-Białej był tuż po wyleczeniu się z koronawirusa. Zdobył trzy bramki w lidze, a mógł nawet cztery (zmarnował rzut karny w jesiennym meczu z Wisłą Kraków), do tego miał siedem asyst, co jest jego rekordem. - Duża w tym zasługa trenera Piotra Tworka, który zauważył u mnie walory ofensywne, a nie tylko odebrania piłki rywalowi i oddania najbliższemu koledze - mówił Trałka, podkreślając, że otrzymał od szkoleniowca możliwość wykonywania stałych fragmentów. To właśnie po jego dośrodkowaniach padały ważne bramki w Płocku. - Ja odkryłem w sobie trochę nowych rzeczy, co sprawiło mi dodatkową radość Pomogłem drużynie, a nasze akcje były wypracowane na treningach. To daje dużego kopa, gdy ćwiczysz, a potem przekłada się to na bramki, wyniki i punkty - opowiadał pomocnik Warty.

Trałka mówił też o swoim stosunku do sędziów, przez których nigdy nie został wyrzucony z boiska. A także o swoich marzeniach: - Dla niektórych wyżyny to gra w lidze angielskiej czy hiszpańskiej, a ja poszedłem swoją drogą, pokonałem kilka zakrętów, byłem w kilku klubach. Dziś jestem zadowolony z tego, co mam. Pamiętam same pozytywne rzeczy - podkreślił.

Cała rozmowa z Łukaszem Trałką na stronie Warty - wartapoznan.pl.

AG

 

Dowiedz się więcej na temat: Warta Poznań | Łukasz Trałka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje