Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 5 .Raków Częstochowa (14 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (12 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (11 pkt.)

Lider zostaje w rewelacji Ekstraklasy

Kilka dni temu Łukasz Trałka jako dziewiąty piłkarz w historii polskiej Ekstraklasy rozegrał w niej 400 spotkań. Wkrótce dostanie szansę powiększenia tego dorobku, bo właśnie na kolejny rok przedłużył umowę z Wartą Poznań.

Trałka w ostatniej dekadzie kojarzony był głównie z Lechem - w "Kolejorzu" występował przez siedem lat, był kapitanem zespołu. Gdy więc klub z Bułgarskiej się z nim pożegnał, a doświadczony pomocnik mimo wielu ofert z Ekstraklasy zdecydował się na przejście do lokalnego rywala Warty, zapowiadało się na spokojne i powolne kończenie kariery Trałki. Piłkarz trafił bowiem do zespołu, którego celem było ledwie utrzymanie się w pierwszej lidze, ale sprawy potoczyły się inaczej. Warta okazała się najpierw rewelacją sezonu na zapleczu Ekstraklasy i po barażach awansowała do elity, a następnie błysnęła już wśród najlepszych. Z Trałką w roli głównej, bo 37-letni dziś gracz wystąpił w 29 spotkaniach, a trener Tworek od niego rozpoczynał ustalanie składu. - Te dwa ostatnie lata były jak z bajki: dla mnie, dla klubu. Wszystko potoczyło się tak pięknie, że jak będę wspominał osiągnięcie granicy 400 gier w Ekstraklasie, to będzie mi się to wydarzenie kojarzyło z tym, jak niezwykły był to sezon dla nas - mówił w tym tygodniu Trałka, który debiutował w elicie latem 2004 roku.

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: Najwspanialsza historia ligi. Trudno by ją było wymyślić

Nowa rola Trałki w Warcie?

Nic więc dziwnego, że nakłonienie Trałki do gry przez kolejny sezon było jednym z priorytetów szefów Warty. To bowiem nie tylko wciąż świetny zawodnik (udział przy 12 bramkach w lidze i Pucharze Polski), ale także nauczyciel dla młodych graczy oraz dobry duch w szatni. I mimo że piłkarz po cichu mówił już o końcu kariery, to dał się przekonać na kolejny rok gry. - Było wiele okoliczności, które skłaniały mnie do podpisania nowego kontraktu, jednak najważniejsza była ta chęć dalszej gry. Rok temu sytuacja wyglądała inaczej, ale z biegiem czasu uznaliśmy, że to nie jest jeszcze czas na to, żeby kończyć. Teraz miałem o wiele więcej argumentów za tym, żeby pograć jeszcze w piłkę przez kolejny rok - mówił Trałka na klubowej stronie Warty już po podpisaniu umowy. Zaznaczył przy tym, że powtórzenie świetnego osiągnięcia z tego sezonu, czyli piątego miejsca, będzie niezwykle trudne. - Wiadomo, że ciężko będzie powtórzyć ten wynik, który zrobiliśmy w tym roku. Nie będę tu czarował i opowiadał, że powtórzymy to 5. miejsce w tabeli lub zajmiemy wyższe. To będzie inny sezon, z większą liczbą drużyn. Mam nadzieję, że wrócą kibice i zobaczymy, jak będzie nam się grało przy większej publiczności. Po to rok temu wchodziliśmy do Ekstraklasy, żebyśmy mogli grać regularnie z kibicami na trybunach i teraz mam nadzieję, że to się spełni. Jestem pozytywnie nastawiony do tego, by rywalizować w lidze w kolejnym sezonie - podkreślił piłkarz. Z kolei dyrektor sportowy Warty Robert Graf zdradził, że poza samą grą Trałka będzie przygotowywany też do pełnienia nowej roli w klubie z Wildy.

CZYTAJ TAKŻE: 400 meczów Łukasza Trałki. Wspaniałe zdjęcia 

Awans Trałki na liście wszech czasów. Do piątki?


W sezonie 2021/22 Warta Poznań rozegra w Ekstraklasie 34 spotkania. Jeśli Trałka wystąpi co najmniej w 27 z nich, dogoni piątego na liście wszech czasów Dariusza Gęsiora. Aby zrównać się z czwartym Arkadiuszem Głowackim (435 meczów), musiałby za rok... znów przedłużyć kontrakt.

Podpisanie kontraktu z Trałką jest też ważną informację dla Warty w kontekście budowania nowej drużyny. Klub ma zresztą spore plany w tym zakresie i szuka kolejnych wzmocnień.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje