Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (12 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 5 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (10 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (10 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (10 pkt.)

Legitymacja Warty Poznań w katyńskim dole. Po niej rozpoznano Mariana Spoidę

Niełatwo się przegląda listę katyńską. Wiele osób zastrzelonych przez NKWD i zakopanych w grobach na trzy lata udało się zidentyfikować tylko dzięki charakterystycznym przedmiotom, które miały przy sobie. Wśród nich była jedna legitymacja klubu sportowego - Warty Poznań. Należała do reprezentanta Polski, olimpijczyka i trenera reprezentacji - Mariana Spoidy.

"Komunikat niemiecki Amtliches Material zum Massenmord von Katyn. Numer zwłok 3624. Nazwisko: Spojda Marian, podporucznik, ur. 4.1.1901. Piłkarz. Na liście wywiezionych z Kozielska 035/1 do lasu w Katyniu w dniu 16 kwietnia 1940 r., poz. 95, tp. 3501. Przy zwłokach znaleziono:
- znak tożsamości
- dowód osobisty
- legitymację klubu sportowego Warta"

Tak brzmiał meldunek z odkopania grobów katyńskich przez Niemców w 1943 roku, trzy lata po rozstrzelaniu Polaków w tym lesie przez radzieckie NKWD. Meldunek przekazany także do Polski. Zwłoki zabitych ludzi identyfikowano na podstawie detali, często charakterystycznych przedmiotów - listów, legitymacji, zdjęć, fragmentów odzieży, odznaczeń, guzików, czego tylko się dało.

Reklama

Katyń 1040. Mordowano też sportowców

Marian Spoida został zidentyfikowany na podstawie legitymacji klubu sportowego Warta Poznań - jedynej sportowej legitymacji w katyńskich dołach. Wbrew temu, co się czasem uważa, Katyń nie był miejscem kaźni jedynie zawodowych oficerów Wojska Polskiego. Zabito tutaj także wielu naukowców, nauczycieli, także sportowców. Spora część z nich została wcielona do armii w chwili wybuchu wojny, a Marian Spoida miał doświadczenie - walczył już wcześniej jako bardzo młody chłopak w powstaniu wielkopolskim i wojnie polsko-bolszewickiej.

Były zawodnik poznańskiej Warty - także, Marian Spoida miał 38 lat, gdy objęła go mobilizacja we wrześniu 1939 roku. Jako podporucznik rezerwy 3. pułku lotniczego znalazł się na Wschodzie i został zatrzymany przez Armię Czerwoną. Przetrzymywano go w Kozielsku, stąd trafił do Katynia. Nie wiadomo, kiedy dokładnie i podczas której z serii egzekucji został zamordowany.

3 kwietnia 1927 roku miała miejsce pierwsza kolejka nowych polskich rozgrywek - ligi. Warta Poznań należała do jej założycieli, podobnie jak trzynaście innych klubów. Poznański zespół rozgrywał pierwszy mecz ligowy z Czarnymi Lwów, na swoim stadionie. Był faworytem, bo Czarni nie stanowili ścisłej polskiej czołówki jak chociażby lwowska Pogoń, tymczasem Warta doszła aż do finału ostatnich rozgrywek nieligowych. A jednak piłkarze ze Lwowa zaskoczyli Wartę i prowadzili 2-0.

Poznaniacy mieli jednak rzut karny i to właśnie Marian Spoida stanął przed szansą zmiany niekorzystnego wyniku. Wziął rozbieg, uderzył i... piłka przeszła obok bramki. Marian Spojda złapał się za głowę, a sędzia Tadeusz Walczak z Warszawy pokazał rzecz oczywistą: gola nie ma.

16 lat później i piłkarza, i sędziego wykopano z dołów katyńskich.

Marian Spoida w 1927 roku miał już spore doświadczenie. Barw Warty bronił jeszcze w czasie wojny światowej, wcześniej grał w uczniowskiej drużynie Chelsea Poznań i Posnanii, gdy ta wyrzucona z rozgrywek o mistrzostwo Niemiec (Poznań i Wielkopolska byli wtedy pod zaborami) za użycie języka polskiego w meczu z Britanią zmieniła nazwę z Normanii na Posnanię i wraz z wartą założyła nielegalne wtedy jeszcze, alternatywne polskie rozgrywki. 

Z Chelsea do Paryża, na igrzyska

W 1922 roku Marian Spoida zadebiutował w reprezentacji Polski w meczu z Rumunią na stadionie Makkabi w przygranicznych Czerniowcach. Dwa lata później jako ważny gracz polskiej drużyny pojechał z nią na debiutanckie igrzyska olimpijskie w Paryżu. Biało-czerwoni odpadli szybko, po wysokiej przegranej 0-5 z Węgrami, ale zyskali wielką sławę. Za Marianem Spoida w Poznaniu oglądali się wszyscy, dzieci zaczepiały go, aby z nimi pograł. - Pokituje się pan, panie Spoida, pokituje? - pytały, namawiając na drybling.

Dla 23-letniego Spojdy start na igrzyskach w tętniącym dziennym i nocnym życiem Paryżu był wielkim wydarzeniem. Jeszcze nie tak dawno przecież był nikomu nieznanym zawodnikiem Chelsea. Nie, oczywiście, że nie tej londyńskiej. Grał w gimnazjalnym zespole Chelsea Poznań, aż do wybuchu wojny światowej. Teraz był na igrzyskach, a neony Paryża lśnią wielką radością z tego, że wojna światowa się już zakończyła, dźwięki fokstrota i brzęk kieliszków do szampana pozwalały zapomnieć o smrodzie okopów i gazu musztardowego. Wojna nie ma prawa się już nigdy powtórzyć! 

Powtórzyła się. Gdy w 1939 roku uderzyła z całą mocą, Marian Spoida był już trenerem, który prowadził Legię Poznań i poznańską Wartę, a w 1938 roku był asystentem w reprezentacji Polski, która raz jeszcze pojechała do Francji - tym razem na mistrzostwa świata i pamiętny mecz z Brazylią, przegrany po dogrywce 5-6. We wrześniu 1938 roku w Rydze jeden raz nawet samodzielnie poprowadził reprezentację Polski w meczu z Łotwą. Stało się tak dlatego, że Polacy jednego dnia rozgrywali dwa spotkanie i musieli podzielić - i kadrę, i sztab trenerski. Józef Kałuża prowadził zespół w meczu z Jugosławią, a trener Spoida - z Łotyszami.

Warta Poznań zatrzymała Ernesta Wilimowskiego

Jako piłkarz, Marian Spoida kończył karierę w Ostrovii Ostrów Wlkp., a z tego właśnie klubu trafił do Warty obiecujący piłkarz Konrad Ofierzyński. Radził sobie bardzo dobrze i stał się podstawowym piłkarzem zespołu. Już w 1934 roku wszedł do gry w pamiętnym meczu Warty z włoską drużyną AC Milan, przegranym 1:3 na stadionie Szyca. Do Poznania dojeżdżał z Obornik, gdzie był naczelnikiem poczty - w Warcie grał i trenował po pracy.20 sierpnia 1939 roku warciarze podejmowali w Poznaniu broniący trofeum Ruch Chorzów. Konrad Ofierzyński dostał tam trudne zadanie - miał powstrzymywać gwiazdę mundialu 1938 roku Ernesta Wilimowskiego. I powstrzymał.

Warta zmiotła wtedy Ruch. Widownia w Poznaniu przecierała oczy, gdy zaraz na początku drugiej połowy Stanisław Kaźmierczak wbił piłkę do bramki młodziutkiego bramkarza Ruchu, Waltera Broma. Niesłychane, było już 5-1 dla Warty! Skończyło się na 5-2, ale takim występem warciarze zasygnalizowali, że będą się liczyli w walce o mistrzostwo Polski 1939 roku. W następnej kolejce, 3 września wybierała się w daleką podróż do Lwowa. Nigdy do niej nie doszło.

Konrad Ofierzyński jako zmobilizowany żołnierz Zapasowe 25. Dywizji Piechoty trafił na Kresy i tam został zatrzymany przez Rosjan. Przeniesiony do obozu w Starobielsku, zapewne zginął w kwietniu 1940 roku w Katyniu, podobnie jak Marian Spoida. Tyle, że on nie miał przy sobie klubowej legitymacji ani niczego, co pozwoliłoby go zidentyfikować. Zaginął bez śladu, jego zwłok nigdy nie rozpoznano.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje