Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Korona - Termalica 0-1. Mandrysz: Pokazaliśmy po raz kolejny, że potrafimy grać w piłkę

- Mamy 19 punktów na koncie, to dobry, żeby nie powiedzieć bardzo dobry bilans. Pokazaliśmy w Kielcach po raz kolejny, że potrafimy grać w piłkę - ocenił Piotr Mandrysz, trener Termaliki Bruk-Bet Nieciecza po wyjazdowym zwycięstwie 1-0 z Koroną w Kielcach.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Ekstraklasy

Reklama

- Tak jak w starym powiedzeniu, do trzech razy sztuka. Dwa razy gościłem w Kielcach z Termaliką, gdy odbywaliśmy gry kontrolne i dwukrotnie przegrałem. Teraz najważniejszy mecz udało się wygrać, co mnie bardzo cieszy. Spotkanie miało dwie zupełnie różne połowy. W pierwszej zagraliśmy bardzo dobrze, mieliśmy wszystko pod kontrolą. Strzeliliśmy gola w szczęśliwy sposób, bo po rykoszecie, ale mieliśmy jeszcze trzy doskonałe sytuacje. Gdyby zakończyły się bramkami, zamknęlibyśmy mecz przed przerwą - ocenił Mandrysz.

- Niepotrzebnie zaserwowaliśmy sobie nerwową drugą połowę. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Korona rzuci się na nas od początku drugiej połowy i tak było. Dobrze, że przetrzymaliśmy napór gospodarzy. Gra głównie toczyła się na naszej połowie. Cieszy to, że wyprowadzaliśmy groźne kontry. Szkoda, że nie udało się podwyższyć po jednej z nich prowadzenia. Szczerze mówiąc, to nie ma to jednak dla mnie żadnego znaczenia. Ważne, że wygraliśmy. Mamy 19 punktów na koncie, to dobry, żeby nie powiedzieć bardzo dobry bilans. Pokazaliśmy w Kielcach po raz kolejny, że potrafimy grać w piłkę - dodał trener Termaliki Bruk-Bet Nieciecza.

- Moi piłkarze walczyli, chcieli zmienić niekorzystny obraz po pierwszej połowie spotkania. Wtedy zanotowaliśmy wiele strat, brakowało dokładności, przegrywaliśmy w środku boiska. Konsekwencją była stracona bramka. W drugiej połowie oddaliśmy chyba 18 strzałów, z czego ponad 10 w światło bramki. To pokazuje, że nam zależało. Jesteśmy bardzo niepocieszeni, bez dwóch zdań, bo potrzebowaliśmy pozytywnego impulsu. Były sytuacje, w których liczyliśmy na bramkę, która poniosłaby nas do jeszcze lepszej gry. Chcieliśmy bardzo zapunktować u siebie. To było w podświadomości wszystkich, że najważniejsze są mecze u siebie, by dać radość tym siedmiu tysiącom ludzi, którzy wspierają nas od pierwszej do ostatniej minuty. Liczymy się z tym, że nie spełniamy ich oczekiwań. Teraz przed nami dwa wyjazdy, dlatego to spotkanie było dla nas tak ważne - powiedział Marcin Brosz, trener Korony Kielce.

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Mandrysz | Korona Kielce | Marcin Brosz | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje