Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (16 pkt.)
  • 2 .Zagłębie Lubin (14 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (13 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (11 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (10 pkt.)

Górnik Zabrze spadł z Ekstraklasy

Górnik Zabrze musiał wygrać w Niecieczy z Termaliką Bruk-Bet, a w dodatku Górnik Łęczna musiał przegrać ze Śląskiem Wrocław, by piłkarze Jana Żurka utrzymali się w Ekstraklasie. Spełniony został tylko ten drugi warunek, a 14-krotny mistrz Polski spada z ligi!

Zapis relacji na żywo z tego meczu

Reklama

Tutaj znajdziesz relację na żywo na urządzenia mobilne

Stało się to, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się niewyobrażalne. Po fatalnym sezonie Górnik Zabrze spadł z ligi.

Pół roku na wyjazdową wygraną czekali piłkarze Górnika Zabrze. Ostatni raz udało im się to w grudniu, gdy pokonali Zagłębie w Lubinie, jeszcze za kadencji trenera Leszka Ojrzyńskiego.

Teraz zabrzanie stanęli pod ścianą i musieli pokonać Termalicę Bruk-Bet w Niecieczy, by myśleć o pozostaniu w Ekstraklasie. Do tego musiał być spełniony jeszcze jeden warunek - Górnik Łęczna miał przegrać we Wrocławiu ze Śląskiem.

I szybko plan zaczął działać. W piątej minucie spotkania we Wrocławiu, Ryota Morioka strzelił gola i gospodarze prowadzili 1-0. Dzięki temu weszła w życie pierwsza część warunków, które musiały zostać spełnione, by Górnik pozostał w Ekstraklasie.

Piłkarze Jana Żurka zaczęli spotkanie w Niecieczy bardzo odważnie. Pierwsza część meczu przebiegała pod ich dyktando, a na efekty nie trzeba było długo czekać. Górnik miał rzut wolny ok. 18 metrów od bramki Krzysztofa Pilarza, a przy piłce stanęli Rafał Kurzawa i Roman Gergel. Nieoczekiwanie uderzył ten pierwszy i trafił w samo okienko!

Taki wynik oznaczał, że Górnik był bliżej utrzymania. Jednak chwilę wcześniej, o czym nie wiedzieli piłkarze z Zabrza, we Wrocławiu wyrównał Przemysław Pitry. A remis w meczu Śląsk - Górnik Łęczna zabrzanom niczego nie dawał.

W dodatku tuż po zmianie stron obudziła się Termalica. Trener Piotr Mandrysz przeprowadził w przewie zmianę, która okazała się kluczowa. Wojciech Kędziora zastąpił bezproduktywnego Stefana Nikolicia i już po kilku minutach drugiej połowy dał o sobie znać - uderzył nad poprzeczką.

Dwie minuty później już się nie pomylił. Martin Juhar dorzucił z rzutu rożnego, a Kędziora bez opieki trafił głową!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama