Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (22 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (17 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (15 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)
  • 7 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Stal Mielec. Dariusz Marzec: Wyrok na mnie podpisano wcześniej

- Mieliśmy honorowe ustalenia, że w przypadku awansu, przedłużenie kontraktu nastąpi automatycznie. Niestety, ale panowie Wyparło i Jaskot nie dotrzymali słowa. To było słabe. Po ludziach zarządzających klubem takich rzeczy się nie spodziewałem. Powinni mieć odwagę powiedzieć mi prosto w oczy, że mają inny plan - mówi w rozmowie z Interią Dariusz Marzec, były trener Stali, który wprowadził ją do Ekstraklasy, ale nigdy mielczan w niej nie poprowadził.

Dariusz Marzec objął Stal Mielec we wrześniu 2019 r. Drużyna zajmowała trzecie miejsce, ale sezon skończyła na pierwszym i awansowała do Ekstraklasy. Mimo to Marzec musiał pożegnać się z klubem, a w Ekstraklasie mielczan prowadzi Dariusz Skrzypczak.

Reklama

Piotr Jawor, Interia: W poniedziałek Stal wygrała pierwszy mecz od powrotu do Ekstraklasy - z Piastem Gliwice 3-2. Jak była pana reakcja?

Dariusz Marzec, były trener Stali: - Radość, i to szczera. Klub jest klubem, a ludzie ludźmi. A mnie pozbyli się ludzie, a konkretnie prezes Bartłomiej Jaskot i dyrektor Bogusław Wyparło.

Nie jest panu przykro, oglądając Stal w Ekstraklasie?

- Co mam powiedzieć? Podczas podpisywania kontraktu, w bardzo trudnym dla Stali momencie, mieliśmy honorowe ustalenia, że w przypadku awansu, przedłużenie kontraktu nastąpi automatycznie. Niestety, ale panowie Wyparło i Jaskot nie dotrzymali słowa. To boli najbardziej, zresztą nie tylko mnie.

Przed rozmowami o przedłużeniu umowy obawiał się pan, że coś takiego może się wydarzyć?

- Nie, przecież miałem ich słowo! Czy w tej sytuacji ktokolwiek mógłby się spodziewać, że będzie inaczej? No chyba nie...

Kością niezgody była osoba pana asystenta, z którym nie chciano przedłużyć umowy. Pan stanął za nim i w efekcie wszyscy odeszliście. Dziś pan tego żałuje?

- Nie, zrobiłem bardzo dobrze i cieszę się, że tak postąpiłem. Później na światło dzienne wyszły inne fakty, ale teraz nie chcę grzebać w trupach. Dziś wiem, że sprawa asystenta była tylko pretekstem, ale ci ludzie wiedzieli, że ja na jego odejście się nie zgodzę.

Czyli wyrok został wcześniej podpisany?

- Tak było, ale o tym dowiedziałem się już po odejściu. Nie chcę o tym mówić, bo umawiałem się z jednym panem z rady nadzorczej, że zostawię to dla siebie.

Dowiedz się więcej na temat: Dariusz Marzec | Stal Mielec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje