Reklama

Reklama

Lato, Domarski i… Domański. Prawie pół wieku czekania!

Nie ma mocnych na stalówkę! W kolejnym meczu zespół prowadzony przez Adama Majewskiego wygrał z Górnikiem w Zabrzu po dobrej grze 3-1. Na tą wygraną przy Rooseveta Stal czekała prawie 48 lat!

Mielczanie mają wyjątkowo kiepski bilans bezpośrednich gier z 14-krotnym mistrzem Polski. Na jego terenie wygrywali raptem dwa razy, w październiku 1974 roku i... w sobotę!

Historyczne zwycięstwo

Za pierwszym razem, kiedy udała im się ta sztuka, to w zespole z Mielca, mistrza Polski z roku 1973 grali tacy zawodnicy, jak wspaniali reprezentanci Polski, medaliści mistrzostw świata z mundialu na zachodnioniemieckich stadionach: Grzegorz Lato, Henryk Kasperczak czy Jan Domarski. Do tego w bramce inny późniejszy reprezentant Polski Zygmunt Kukla, w obronie Krzysztof Rześny czy inna z legend mieleckiej piki Włodzimierz Gąsior. "Górnicy" też mieli w składzie medalistów MŚ 1974, słynnego Jerzego Gorgonia, bramkarza Andrzeja Fischera, Henryka Wieczorka czy samego Andrzeja Szarmacha, który w 1976 roku przeniósł się do Stali. W tamtym meczu rozegranym 19 października 1974 roku Stal, jak wczoraj, też przegrywała na początku 0-1, trafienie Stanisława Gzila, żeby po przerwie odrobić straty, a bramki zdobywali Grzegorz Lato i Jan Domarski, wszystko w przeciągu kilku minut, jak w sobotnim starciu! W nim Stal załatwiła sprawę w kilka minut, pod koniec pierwszej i na początku drugiej połowy. 

Reklama

            

- Szczerze mówiąc nie miałem pojęcia, że tak długo czekać trzeba było na wygraną Stali w Zabrzu. Tym bardziej się cieszę, że ponownie udało się tutaj wygrać. Także dlatego, że ostatnio Górnik nam nie leżał i przegrywaliśmy z nimi wszystkie spotkania będąc w Ekstraklasie. Chcieliśmy to zmienić, to się udało i bardzo się z tego powodu cieszymy wywożąc z trudnego terenu trzy punkty - komentował po meczu Maciej Domański.

Świetny bilans Domańskiego

Doświadczony pomocnik Stali był bohaterem swojej drużyny. To po jego efektownym trafieniu z wolnego pod koniec I części Stal wyszła na prowadzenie. Z kolei zaraz po wznowieniu gry kapitalnie wykończył świetną akcję dwójki napastników mielczan: Mikołaja Lebedyńskiego i Saida Hamulicia. Przed spotkaniem u siebie oficjalna strona Górnika przypomniała, że Domański zdobywał punkty do klasyfikacji kanadyjskiej (bramki, asysty) w sześciu z ośmiu ostatnich meczów swojej drużyny. Teraz na swoim koncie ma już 4 gole i 1 asystę, będąc w tym względzie jednym z najbardziej wartościowych graczy na ekstraklasowych boiskach. - Nie czuję się bohaterem. W meczu z Górnikiem cała drużyna zapracowała na ten wynik. Akurat tak się złożyło, że dwa razy trafiłem, ale dużo dołożył też Said Hamulić, bo bramka i asysta. Całym zespołem zdobywamy te cenne trzy punkty - podkreśla skromnie 31-letni pomocnik.

Po 5 kolejkach Stal z 10 punktami na koncie jest wiceliderem tabeli. Za tydzień przed drużyną trenera Majewskiego kolejna wizyta na Górnym Śląsku. W niedzielę 21 sierpnia zagrają z Piastem w Gliwicach.      

Górnik rozbity i osłabiony. A zaczęli tak obiecująco...

Faworyt pokonany. Damian Kądzior show

Wisła Płock nadal bez porażki 

  


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL