Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Śląsk Wrocław. Viteżslav Laviczka: Poziom ligi czeskiej jest wyższy

- Czeska liga ma trochę wyższy poziom, ale najlepsze polskie kluby mogłyby z powodzeniem w niej grać - ocenił po rocznej pracy z piłkarzami Śląska Wrocław trener Viteżslav Laviczka.



Reklama

Przychodząc do Śląska Wrocław na pewno zbierał pan informacje nie tylko o samym klubie, ale też o polskiej ekstraklasie. Jak te wiadomości mają się do tego, z czym pan się zetknął osobiście?

Viteżslav Laviczka (trener Śląska Wrocław): Oczywiście, że zbierałem informacje. Rozmawiałem z zawodnikami, którzy tu grali a także z trenerami, którzy pracowali w polskich klubach. Obserwowałem też mecze, kiedy dostałem propozycję, a jeszcze nie podjąłem decyzji. To jednak nie to samo, co później praca i osobiste doświadczenia. Pracuję w zawodzie trenera już ponad 20 lat. Oprócz Czech i Polski los rzucił mnie też do Australii, więc wiem, że każda liga ma swoją specyfikę. Ekstraklasa też i szybko się o tym przekonałem.

To, co takiego jest specyficznego, odróżniającego ligę polską od np. czeskiej?

- Polska w porównaniu do Czech to duży kraj i wyjazdy na mecze zajmują tu znacznie więcej czasu. W Czechach jest wszędzie blisko, a w Polsce podróże są czasami naprawdę długie. To był dla mnie zupełnie nowy element. W Australii też było daleko, nawet jeszcze dalej, ale tam lataliśmy samolotem. W Polsce jeździmy autokarem i to jest trudne dla piłkarzy, ale też trenerów. Druga sprawa - jakość ligi. Myślałem, że jest podobna do czeskiej. Ale czeskie czołowe kluby grają w europejskich pucharach znacznie dłużej. Ekstraklasie tego brakuje. Brakuje konfrontacji z Europą, która podnosi poziom całych krajowych rozgrywek.

Mamy za to w Polsce piękne stadiony...

- O tak, stadiony i marketing są na topowym poziomie. Tego można pozazdrościć.

Dlaczego w takim razie przygodę z europejskimi pucharami polskie drużyny kończą, kiedy piłkarze lig zachodnich dopiero wracają z urlopów?

- To nie jest łatwe, aby czołowe zespoły grały regularnie w fazie grupowej europejskich pucharów. Nawet jeden zespół, który mógłby zbierać punkty do klasyfikacji, aby później kolejna drużyna mogła pójść w górę i mieć trochę łatwiej w eliminacjach. To nie jest proste i nie ma na to sprawdzonego przepisu. Ze swojego trenerskiego doświadczenia wiem, że początek sezonu nigdy nie jest łatwy. W Polsce jest jeszcze trudniej, bo kluby grające w pucharach mają wyjątkowo krótką przerwę latem. Być może brakuje trochę cierpliwości, która jest potrzebna, aby zbudować coś trwałego.

Czeskim drużynom udaje się jednak przebić i teraz regularnie przynajmniej jeden zespół gra w fazie grupowej europejskich pucharów...

- Takie drużyny, jak Slavia Praga czy Sparta Praga też miały z tym problem. Ale w końcu udało się przebić przez eliminacje do fazy grupowej, zdobyć punkty rankingowe, co sprawia, że teraz jest trochę łatwiej. Jak mówiłem, występy w pucharach od pierwszej rundy kwalifikacji nie są łatwe i przyjemne. To duże wzywanie dla trenerów i piłkarzy.

Na pewno budżety klubów odgrywają w tym dużą rolę, bo mając więcej pieniędzy można zbudować silniejszą i liczniejszą kadrę...

- Zgadza się, ale to nie jest kwestia tylko samych pieniędzy. A już na pewno nie jest główna kwestia. Chemia w zespole, współpraca na boisku i poza nim, to nie jest łatwe do zbudowania, kiedy ma się trzy tygodnie na przygotowania. Zwłaszcza jeżeli w drużynie dochodzi do zmian i pojawiają się nowi gracze.

Dowiedz się więcej na temat: Viteżslav Laviczka | Śląsk Wrocław

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje