Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 2 .Legia Warszawa (23 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (20 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (18 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (15 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Śląsk Wrocław - Sandecja 0-0 w meczu 26. kolejki Ekstraklasy

Śląsk Wrocław zremisował 0-0 z Sandecją Nowy Sącz w meczu 26. kolejki Ekstraklasy. Powtórki tego meczu lepiej nie pokazywać osobom, chcącym dopiero połknąć bakcyla futbolu. Szczerze powiedziawszy, spotkanie to nie zasłużyło, by pokazywać je gdziekolwiek.

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Śląsk Wrocław - Sandecja Nowy Sącz

Reklama

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne

Spotkanie to było idealne dla obu drużyn, by w końcu przełamać fatalne serie. Obie ekipy nie wygrały w żadnym z czterech wiosennych spotkań, a dodatkowo Sandecja pozostawała bez zwycięstwa przez 12 poprzednich meczów jesieni. Kiedy więc się przełamać, jak nie w meczu z drużyną pogrążoną w mocnym kryzysie?

Pierwsza połowa nie dała jednak nadziei kibicom żadnej z drużyn. Oddane zostały dwa celne strzały - Piotra Celebana i Aleksandara Kolewa, ale oba miały taką samą szansę na pokonanie bramkarza, jak Tadeusz Pawłowski na objęcie stanowiska selekcjonera.

Wobec tego kibice musieli zadowolić się "meczem walki". I faktycznie, długimi momentami spotkanie bardziej niż mecz piłkarski przypominało spotkanie rugby z elementami sztuk walki. Przed przerwą sędzia Mariusz Złotek pokazał aż osiem żółtych kartek, a i tak w kilku sytuacjach zachował się pobłażliwie.

Brutalne, spóźnione wślizgi Mariusza Pawelca, Aleksandara Kolewa, czy Michala Pitera-Buczki mogły poważnie uszkodzić któregoś z rywali, podobnie jak wejście nakładką Piotra Celebana w nogę Tomasza Brzyskiego. W żenujący sposób kartki obejrzeli Marcin Robak i Płamen Kraczunow - drugi z nich chował piłkę za plecami, napastnik Śląska lekko trącił go w plecy, a Bułgar padł jak rażony piorunem. Ten teatrzyk i tak był jednym z najciekawszych wydarzeń meczu.

Siedem minut drugiej połowy - tyle bez żółtej kartki wytrzymali gracze obu drużyn. Wtedy jednak Brzyski postanowił sprowadzić do parteru przeciwnika wyprowadzającego kontratak i sędzia Złotek znów musiał sięgnąć do kieszeni. Ostatecznie bilans żółtych kartek w meczu zatrzymał się na dziesięciu.

Na jakąkolwiek groźną sytuację czekaliśmy do 70. minuty. Robak dostał wówczas dobre podanie w pole karne i oddał mocny, płaski strzał. Świetnie interweniował jednak Michał Gliwa.

Parę minut później w jeszcze lepszej sytuacji był Sito Riera, który wraz z Sebastianem Bergierem znalazł się w sytuacji dwóch na bramkarza. Nie potrafił jej jednak wykorzystać - Riera oddał strzał obroniony przez Gliwę. Zganić trzeba jednak nie tylko strzelca, ale i Bergiera, który cały czas biegł krok przed Rierą, będąc na spalonym i uniemożliwiając mu podanie. Niemniej - gol w takiej sytuacji był obowiązkiem.

Goście przedłużyli serię meczów bez wygranej do siedemnastu i ciężko wierzyć, że z taką grą będą w stanie utrzymać się w lidze. W Śląsku nie dzieje się lepiej - nie wygrał piątego spotkania z rzędu i także niebezpiecznie zbliża się do strefy spadkowej. Wynik ten oznacza, że żaden z trenerów - ani Kazimierz Moskal, ani Tadeusz Pawłowski ze swoimi drużynami jeszcze w tym sezonie nie wygrali.

Wojciech Górski

Śląsk Wrocław - Sandecja Nowy Sącz 0-0

Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Piotr Celeban, Marcin Robak, Mariusz Pawelec, Igors Tarasovs. Sandecja Nowy Sącz: Aleksandru Benga, Płamen Kraczunow, Michal Piter-Bucko, Aleksandyr Kolew, Tomasz Brzyski, Pawlo Ksionz.

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Widzów 4 406

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje