Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (0 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (0 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (0 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (0 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (0 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (0 pkt.)
  • 7 .Podbeskidzie B.-B. (0 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (0 pkt.)

Śląsk Wrocław - Raków Częstochowa 1-1 w meczu 27. kolejki Ekstraklasy

Początek drugiej połowy był toczony w niezłym tempie. Później było gorzej, choć pojawiły się sytuacje.

Reklama

W 66. minucie Forbes dobrze zgubił obrońców, wbiegł w pole karne, ale uderzył równie mocno, co niecelnie. W odpowiedzi uderzał Robert Pich, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku, ale znowu dobrze spisał się Szumski.

W 81. minucie kolejną dobrą sytuację miał Forbes, ale spanikował. Mial ostry kąt. Zobaczył lukę między Putnockym i słupkiem. Bramkarz w ostatniej chwili się jednak przesunął i napastnik Rakowa postanowił nie strzelać, tylko szukać podania. Zrobił to jednak niecelnie.

Dwie minuty później Forbes nie musiał za wiele myśleć i pewnie trafił do siatki. Z lewej strony "na nos" dośrodkował Daniel Bartl i Kostarykanin precyzyjnym strzałem głową pokonał bramkarza.

To trafienie jednak nie dało zwycięstwa Rakowowi. W końcówce bowiem, po weryfikacji VAR, sędzia uznał, że Tomasz Petraszek faulował w polu karnym Roberta Picha i wskazał na "wapno". Rzut karny pewnie wykorzystał Michał Chrapek.

Obie drużyny podzieliły się punktami. Z przebiegu spotkania jest to wynik sprawiedliwy, ale trzeba przyznać, że Śląskowi trochę pomógł sędzia, po karny był, łagodnie mówiąc, kontrowersyjny.

MP

Dowiedz się więcej na temat: Śląsk Wrocław | raków częstochowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje