Reklama

Reklama

Śląsk Wrocław - Piast Gliwice 0-0

Śląsk Wrocław bezbramkowo zremisował z Piastem Gliwice w sobotnim spotkaniu 21. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Kibice żegnali piłkarzy gwizdami.

Nie ma się jednak, co im dziwić. Spotkanie we Wrocławiu stało na słabym poziomie, a gospodarze pozostają bez zwycięstwa od sześciu kolejek.

Obie ekipy przystępowały do sobotniej potyczki w nienajlepszych nastrojach. Śląsk w ostatnich pięciu meczach zdobył zaledwie trzy punkty i w tabeli zsunął się na 13 miejsce. Piast miał świetną serię, kiedy w czterech meczach zdobył 10 punktów, ale przerwała ją dotkliwa porażka 0-6 na wyjeździe z Zawiszą Bydgoszcz, a ostatnio tylko zremisował (1-1) u siebie z Koroną Kielce. Stąd też obie ekipy przed sobotnim starciem zapowiadały walkę o trzy punkty, aby w lepszych humorach udać się na urlopy. Pełnej puli nie udało się jednak zdobyć nikomu i po końcowym gwizdku nikt nie był zadowolony.

Reklama

Oba zespoły od początku grały odważnie do przodu, na boisku wiele się działo, a spotkanie było toczone w żywym tempie. Pierwsi groźnie zaatakowali goście, ale strzał Rubena Jurado z pola karnego obrońcy Śląska zdołali w ostatniej chwili zablokować.

Śląsk gola mógł zdobyć w 18 minucie. Po dośrodkowaniu Marco Paixao ładnie w pole karne wbiegł Sylwester Patejuk i uderzył głową, ale Jakub Szumski zdołał wybić piłkę na róg. Cztery minuty później precyzyjnie z rzutu wolnego uderzył Sebastian Mila i ponownie gości od utraty gola musiał ratować Szumski.

Im było bliżej przerwy, tym coraz mniej było składnych akcji, a coraz więcej chaosu i prostych błędów. Po jednym z nich, kiedy Adam Kokoszka podał wprost pod nogi Jurado, goście mogli zdobyć gola. Napastnik Piasta wbiegł w pole karne i uderzył w długi róg, ale Marian Kelemen zdołał na raty złapać piłkę.

Chwilę później po tym Paixao "zakręcił" obrońcami gości i świetna okazję miał Patejuk, który stał sam na siódmym metrze. Uderzył bardzo mocno i bardzo wysoko. Skrzydłowy Śląska jeszcze lepszą szansę na gola miał w 43. minucie, kiedy ponownie Paixao oszukał defensywę rywali i celnie podał, ale źle trafił w piłkę i nawet nie wyszedł z tego strzał.

Druga część spotkania była znacznie słabsza. Oba zespoły starały się dalej grać ofensywnie, ale widać było, że z minuty na minutę myślą coraz bardziej o obronie własnej bramki. Osamotnieni - z jednej strony Paixao, a z drugiej Jurado - nie mogli w pojedynkę wiele zdziałać.

Jedynymi momentami, kiedy oba zespoły atakowały większa liczbą graczy, były stałe fragmenty gry. I właśnie po jednym z nich i serii dośrodkowań w 75 minucie w dogodnej sytuacji znalazł się Jan Polak, ale przestrzelił. Była to jedyna naprawdę dobra sytuacja gości do zdobycia gola po przerwie.

Śląsk na szanse na gole czekał aż do 86 minuty. Po dośrodkowaniu najaktywniejszy na boisku Paixao uderzał głową, ale Szumski wyciągnął się jak długi i wybił zmierzającą do siatki piłkę. W ostatnich minutach wrocławianie osiągnęli zdecydowaną przewagę. Sprowadzała się ona jednak jedynie do dłuższego posiadania piłki i słania kolejnych dośrodkowań w pole karne. W końcu sędzia się zlitował nad zmarzniętymi kibicami i gwizdnął po raz ostatni.

Marcin Brosz, trener Piasta: - Spotkanie wyrównane. Spotkały się zespoły, które w takim roku walczyły o inne cele, a dzisiaj spotkaliśmy się w innych okolicznościach. Obie drużyny chciały wygrać i to było widać na boisku. Mieliśmy swoje sytuacje, ale Śląsk też miał swoje. Mecz byłby ciekawszy, gdyby był okraszony bramkami. To kolejny nasz mecz ze Śląskiem bez porażki i można powiedzieć, że ten zespół nam leży, ale dzisiaj mogło się to bardzo różnie ułożyć.

Stanislav Levy, trener Śląska: - Chcieliśmy bardzo wygrać ten mecz i pozytywnie pożegnać się z kibicami w tym roku. Mieliśmy kilka sytuacji, można powiedzieć, że nawet stuprocentowych, w pierwszej połowie, ale zawsze czegoś brakowało. W drugiej połowie Piast grał bardziej zdyscyplinowanie w obronie i tych sytuacji już nie było. Mieliśmy dużo dośrodkowań, ale rywale już na niewiele nam pozwolili. Brakowało nam trochę pomysłu na grę i dlatego mamy tylko jeden punkt. Co ja na głosy domagające się mojej dymisji? Każdy ma prawo do swojego zdania. Dla mnie najważniejsze jest mieć czyste sumienie, że zrobiło się wszystko, aby było lepiej. Ja zrobiłem wszystko, aby było lepiej, ale też nie jestem zadowolony z miejsca w tabeli. Teraz czekają mnie rozmowy, co zrobić, aby wiosną było lepiej.

Śląsk Wrocław - Piast Gliwice 0-0

Sędziował Paweł Pskit (Łódź). Widzów 8456.
Zobacz wyniki, terminarz i tabelę T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL