Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 0-0 w meczu 4. kolejki Ekstraklasy

Lechia Gdańsk w dalszym ciągu spisuje się poniżej oczekiwań. W 4. kolejce Ekstraklasy podopieczni Jerzego Brzęczka tylko zremisowali bezbramkowo na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław.


Start nowego sezonu w wykonaniu podopiecznych Jerzego Brzęczka jest sporym rozczarowaniem. Mocna kadrowo Lechia miała włączyć się do walki o czołowe lokaty, a tymczasem w trzech spotkaniach uciułała zaledwie punkcik. Szybko pojawiły się głosy, że posada Brzęczka jest zagrożona. We Wrocławiu gdańszczanie chcieli "przełamać" kiepską serię.

Początek spotkania był senny i wolny. Wpływ na to miał na pewno upał, ale też piłkarze obu zespołów nie kwapili się, żeby odważniej zaatakować bramkę rywala. Jako pierwsi sytuację do zdobycia gola stworzyli sobie gospodarze. Jacek Kiełb ładnie zagrał do Roberta Picha, który mocno uderzył z lewej strony pola karnego. Marko Marić z trudem odbił piłkę. W odpowiedzi gorąco zrobiło się pod bramką strzeżoną przez Mariusza Pawełka. "Główka" Grzegorza Wojtkowiaka była jednak minimalnie niecelna.

W 18. minucie błąd popełnił Jakub Wawrzyniak, który na środku boiska przegrał walkę o piłkę z Kamilem Bilińskim. Napastnik Śląska popędził na bramkę Lechii. Strzelił po ziemi obok wybiegającego Maricia, ale też obok słupka.

Kwadrans później znów przed szansą stanął Biliński. Flavio Paixao posłał piłkę na drugi słupek do Toma Hateleya, a ten odegrał do 27-letniego napastnika. Biliński huknął z 12 metrów, ale Marić stanął na wysokości zadania.

W 38. minucie goście przeprowadzili kontrę. Grzegorz Kuświk wycofał do nadbiegającego Wojtkowiaka, który uderzył z pierwszej piłki z 16 metrów w środek bramki, czym ułatwił interwencję Mariuszowi Pawełkowi. Kilka minut później Paixao trafił do siatki Lechii. Gol nie został uznany, bo Portugalczyk był na spalonym.

Sędzia Paweł Gil przedłużył pierwszą połowę aż o osiem minut ponieważ kibice odpalili race i z powodu gęstego dymu mecz musiał być przerwany na kilka miniut. W doliczonym czasie gry okazję na zdobycie gola miał Paixao po dośrodkowaniu Dudu. Strzał głową Portugalczyka był jednak niecelny.

Reklama

Drugą część spotkania lepiej rozpoczęli goście. W 48. minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Piotr Wiśniewski. Pawełek końcami palców sparował piłkę na rzut rożny.

W 61. minucie wrocławianie przeprowadzili szybką kontrę. Kiełb świetnie podał do Picha. Pozostawiony bez opieki Słowak uderzył z woleja wysoko nad bramką. Potem Biliński "zakręcił" w polu karnym Borysiukiem i strzelił z kilku metrów. Marić ofiarną interwencją uratował swój zespół przed stratą gola.

Akcje Śląska były coraz groźniejsze, a w 73. minucie wydawało się, że gol musi paść. Paixao sprzed końcowej linii znakomicie zagrał po ziemi na szósty metr do Picha. Słowak trafił jednak w słupek!

W doliczonym czasie gry Bruno Nazario ładnie uderzył z rzutu wolnego z 30 metrów, ale Pawełek zdołał wybić piłkę na rzut rożny.

Żadnej z drużyn nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść i mecz zakończył się podziałem punktów.

Po meczu powiedzieli:

Jerzy Brzęczek (trener Lechii Gdańsk): "Gratuluje chłopakom, bo to dla nas ważny cenny punkt, patrząc na statystyki meczów ze Śląskiem. Na ostatnie 10 meczów osiem razy przegraliśmy i tylko dwa razy zremisowaliśmy. Start ligi nie jest dla nas pomyślny i mam nadzieję, że ten punkt doda trochę więcej pewności mojej drużynie i w następnych spotkaniach przyniesie to więcej zdobyczy punktowych. Na wiosnę przyjeżdżaliśmy tu dwa razy i wyjeżdżaliśmy z niczym. Może nasza gra wyglądała gorzej niż w tych wspomnianych spotkaniach, ale za to mamy punkt. Taka jest piłka nożna. Zdecydowaliśmy się na Piotra Wiśniewskiego, a nie Sebastiana Milę, ale Sebek miał w końcówce wejść. Plany nam pokrzyżowały problemy zdrowotne Mario Maloca. Sebastian jest dla nas ważnym graczem, ale sam chyba czuje, że nie jest jeszcze w najlepszej dyspozycji".

Tadeusz Pawłowski (trener Śląska Wrocław): "Dobry mecz mojego zespołu, toczony w dobrym tempie i jedynie zabrakło mi bramek. Mieliśmy wyśmienite okazje. Nie można z linii strzelać obok bramki i nie wykorzystywać sytuacji sam na sam z bramkarzem. Brakuje nam inteligencji piłkarskiej. W takiej sytuacji jak był Robert Pich nie trzeba strzelać, tylko dostawić nogę. Cieszę się, że obrona zagrała na zero, a problemem jest nasza skuteczność. Przewidywaliśmy, że Sebastiana Mili zabraknie. Mieliśmy tylko jeden problem, czy Bruno Nazario na "10", czy będzie inne rozwiązanie. Oczekiwaliśmy, że zagra jednak na skrzydle i to się sprawdziło.

- W Pucharze Polski porotujemy składem, ale bardzo poważnie podchodzimy do tego spotkania. Wiemy, że Stomil Olsztyn to doświadczony zespół i nie będzie to dla nas łatwe spotkanie. Nie wiem, czy ktoś z zagranicy obserwował Roberta Picha. Wiemy jedynie, że na spotkaniu był cały skauting Lecha Poznań. To jest zupełnie naturalne, że ktoś obserwuje naszych zawodników, bo my też obserwujemy inne zespoły".

Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 0-0

Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Tom Hateley. Lechia Gdańsk: Grzegorz  Wojtkowiak, Piotr Wiśniewski.

Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów 7 939.

Śląsk Wrocław: Mariusz Pawełek - Paweł Zieliński (64. Mariusz Pawelec), Piotr Celeban, Adam Kokoszka, Dudu Paraiba - Flavio Paixao, Tomasz Hołota, Tom Hateley, Jacek Kiełb, Robert Pich (80. Peter Grajciar) - Kamil Biliński (89. Michał Bartkowiak).

Lechia Gdańsk: Marko Marić - Grzegorz  Wojtkowiak, Rafał Janicki, Mario Maloca (85. Rudinilson Silva), Jakub Wawrzyniak - Maciej Makuszewski (66. Michał Mak), Ariel Borysiuk, Stojan Vranjes (73. Daniel Łukasik), Piotr Wiśniewski, Bruno dos Santos Nazario - Grzegorz Kuświk.

Zobacz tabelę, strzelców, wyniki i terminarz Ekstraklasy!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje