Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (36 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (26 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (25 pkt.)
  • 7 .Lech Poznań (25 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (25 pkt.)

Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 0-0 w 24. kolejce Ekstraklasy

To nie było wielkie spotkanie. Sytuacji jak na lekarstwo, dobrej gry niewiele więcej i wynik, który do końca nie może satysfakcjonować nikogo. Na inaugurację 24. kolejki Ekstraklasy Śląska Wrocław zremisował z Górnikiem Zabrze 0-0.

Ekstraklasa - sprawdź wyniki, terminarz, tabelę

Reklama

Jeśli Górnik Zabrze wciąż będzie grał w taki sposób, jak w trzech pierwszych kolejkach wiosną, to może się już szykować do występów na I-ligowych boiskach. Trener Leszek Ojrzyński powinien chyba też powoli rozglądać się za nowym zajęciem. A czarne chmury zbierają się nad nim od połowy lutego.

Choć głowa szkoleniowca z Zabrza jeszcze nie poleciała, to już szykowany jest jego następca. Ma nim być Kazimierz Moskal, który w tym sezonie został zwolniony z Wisły Kraków.

Ojrzyński w piątek żył jeszcze nadzieją, że z tego zespołu da się wykrzesać więcej. Po dwóch fatalnych porażkach, teraz Górnik zaprezentował się trochę lepiej, choć znów przypominał zbieraninę przypadkowych ludzi.

Szkoleniowiec z Zabrza zdecydował się na radykalne kroki i na ławkę rezerwowych lub trybuny wysłał aż pięciu graczy z podstawowego składu przeciwko Cracovii (0-3). Wśród nich znaleźli się doświadczeni Radosław Sobolewski i Łukasz Madej.

Zmiany Ojrzyńskiego diametralnie nie zmieniły gry. Górnik przez większość meczu ograniczał się do defensywy i pojedynczych kontrataków. A na tle przeciętnego Śląska Wrocław nie jest to wielki wyczyn.

Tymczasem piłkarze trenera Romualda Szukiełowicza konsekwentnie robili swoje, czyli też nie pokazali nic wielkiego. Rozgrywali piłkę, powoli konstruowali akcje i szukali wykończenia. Bo ten element od początku rundy najbardziej szwankuje. Nie może przełamać się Kamil Biliński, Ryota Morioka wciąż poznaje polską ligę, a Andras Gosztonyi robi więcej szumu niż pożytku.


W pierwszej części gospodarze mieli słupek i kilka innych ciekawych akcji, ale albo się mylili, albo w ostatniej chwili interweniowali piłkarze Górnika.

W 62. minucie goście mieli najlepszą okazję do strzelenia gola. Z ok. 18 metrów z rzutu wolnego uderzał Paweł Golański, piłka odbiła się jeszcze od muru i mogła zmylić Mariusza Pawełka, a ostatecznie wylądowała nad poprzeczką.

Na podsumowanie spotkania Marcis Oss w doliczonym czasie gry otrzymał czerwoną kartkę za ostry faul.

Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 0-0

Raport pomeczowy - KLIKNIJ TUTAJ

Dowiedz się więcej na temat: Śląsk Wrocław | Górnik Zabrze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje