Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (12 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (7 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)

Śląsk Wrocław - Górnik Łęczna 0-2 w meczu 31. kolejki Lotto Ekstraklasy

Górnik Łęczna opuścił strefę spadkową. Stało się to po zwycięstwie podopiecznych Franciszka Smudy we Wrocławiu w meczu ze Śląskiem 2-0 (1-0).

Tutaj możesz zobaczyć zapis relacji na żywo z tego spotkania

Reklama

Tutaj możesz zobaczyć zapis relacji na urządzenia mobilne

Po podziale punktów tabela spłaszczyła się. Śląsk przystępował do starcia z ostatnim Górnikiem z zaledwie dwoma punktami przewagi. Dla jednych i drugich był to niezwykle ważny mecz w walce o utrzymanie.

Przez pół godziny spotkanie było nudne. Jedyną informacją godną odnotowania była kontuzja mięśnia dwugłowego, której doznał Przemysław Pitry. Nominalny napastnik, przestawiony przez Franciszka Smudę na środkowego obrońcę, musiał opuścić plac gry już w 13. minucie. Zastąpił go Łukasz Tymiński, a popularny "Franz" na środek obrony przesunął Pawła Sasina.

To właśnie Tymiński w 30. minucie popisał się udaną interwencją, kiedy to w ostatniej chwili zablokował strzał Łukasza Madeja z 10 metrów. Od tego momentu na boisku zrobiło się dużo ciekawiej. Ze strony Górnika przed szansą stanął Szymon Drewniak. Pomocnik gości strzelił obok wybiegającego Mariusza Pawełka, ale zmierzającą do bramki piłkę wybił Piotr Celeban.

W 36. minucie łęcznianie objęli prowadzenie. Drewniak znakomicie podał do Bartosza Śpiączki, który uciekł obrońcom i z ostrego kąta posłał piłkę do siatki między nogami Pawełka. Napastnik Górnika ostatnio jest w dobrej dyspozycji, o czym przekonała się choćby Wisła Kraków. Strzelił ekipie spod Wawelu dwa gole.

Śląsk grał niemrawo i bardzo niedokładnie. Tuż przed końcem pierwszej części podopieczni Jana Urbana powinni doprowadzić do wyrównania. Augusto świetnie zagrał po ziemi z lewej strony przed bramkę. Łukasz Zwoliński z kilku metrów fatalnie spudłował.

Przed przerwą okazję miał jeszcze Górnik. Śpiączka znalazł się w sytuacji sam na sam z Pawełkiem. Próbował przelobować bramkarza, ale zrobił to za słabo i zdążył z interwencją Celeban.

Na początku drugiej części gospodarze omal nie wyrównali. Po zagraniu Madeja, piłka odbiła się od nogi Drewniaka i trafiła w poprzeczkę.

Śląsk atakował, a Górnik cofnął się niemal całym zespołem na własną połowę, czekając na okazję do kontry. W 59. minucie Zwoliński znakomicie podał z pierwszej piłki do Morioki na wolne pole. Strzał Japończyka z kilku metrów fantastycznie obronił Wojciech Małecki.

Zmarnowana sytuacja szybko się zemściła. Piotr Grzelczak precyzyjnie zagrał do Bonina, którego "główkę" Pawełek odbił, ale przy dobitce był już bez szans. 2-0 dla Górnika! Śląsk znalazł się w bardzo trudnym położeniu.

Gospodarze mieli duże problemy, żeby przedrzeć się przez szyki obronne Górnika.

Śląsk mógł strzelić honorowego gola w doliczonym czasie gry. Groźny strzał z rzutu wolnego oddał Aleksandar Kovaczević, ale piłka przeleciała tuż obok słupka.

Po meczu powiedzieli:

Franciszek Smuda (trener Górnika): "Dwa tygodnie temu cieszyłem się tutaj z remisu, bo ten punkt dużo nam dawał. Chciałem koniecznie po tej rundzie zasadniczej nie być na ostatnim miejscu, ale się nie udało. Całą wiosnę przesiedziałem na tym zaszczytnym miejscu. Udało się uciec dopiero dzisiaj. Nikt nie przypuszczał, że będziemy dzisiaj odważnie grać o zwycięstwo. Pewnie Śląsk też tak nie sądził. My chcieliśmy jednak wygrać bardzo te pierwsze spotkanie i udało się, z czego się bardzo cieszę. Ale to dopiero jeden mecz, jedno zwycięstwo. Dzisiaj jest euforia, ale różnie się to może jeszcze ułożyć. System jest ciekawy dla kibiców, nie ma spekulacji, bo każdy mecz jest ważny. Nawet na wyjazdach powinno się grać o zwycięstwo, tak jak my dzisiaj, bo jak się uda, to masz trzy punkty, a to duża zaliczka".

Jan Urban (trener Śląska): "Przegraliśmy bardzo ważne spotkanie i wiemy o tym. Różnie mogło się to ułożyć, bo mamy znakomitą sytuację na 1-0, a chwilę później dostajemy gola. Mamy doskonałą okazję na 1:1, ale zamiast remisu dostajemy drugiego gola i jest 0-2. Zagraliśmy za mało agresywnie, za mało było zawodników, którzy włożą wszędzie nogę. Wielu z moich piłkarzy nie zagrało na swoim poziomie i będziemy to analizować. Teraz dowiemy się, jak udźwigną sytuację mentalnie. Lepszego składu nie mogliśmy wystawić, bo nie mamy za dużego wyboru".

RK

Śląsk Wrocław - Górnik Łęczna 0-2 (0-1)

Bramki: 0-1 Śpiączka (36), 0-2 Bonin (61)

Żółta kartka - Górnik Łęczna: Szymon Drewniak, Łukasz Tymiński.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów 4 921.

Śląsk Wrocław: Mariusz Pawełek - Kamil Dankowski, Piotr Celeban, Adam Kokoszka, Augusto (83. Mario Engels) - Łukasz Madej (75. Mateusz Lewandowski), Aleksandar Kovacević, Ryota Morioka, Sito Riera, Robert Pich - Łukasz Zwoliński.

Górnik Łęczna: Wojciech Małecki - Gabriel Matei, Przemysław Pitry (13. Łukasz Tymiński), Adam Dźwigała, Leandro - Grzegorz Bonin, Paweł Sasin, Szymon Drewniak (90+2. Krzysztof Danielewicz), Josimar Atoche (82. Javier Hernandez), Piotr Grzelczak - Bartosz Śpiączka.

Lotto Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz

Ranking Ekstraklasy - kliknij!

Dowiedz się więcej na temat: Śląsk Wrocław | Górnik Łęczna | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje