Śląsk Wrocław. Dariusz Sztylka: To nie jest najlepszy czas dla nas

Na konferencji Śląska Wrocław przed meczem z Górnikiem Zabrze był trener Tadeusz Pawłowski, ale zamiast piłkarza przyszedł dyrektor sportowy Dariusz Sztylka. "To nie jest najlepszy czas, aby przychodzili tutaj zawodnicy" - powiedział.


W Śląsku po porażce z Wisłą Płock nastrój jest grobowy. Nie chodzi o samą przegraną, ale o styl. Wrocławianie grając przez ponad godzinę z przewagę jednego zawodnika nie tylko dali sobie strzelić trzy gole, ale sami nie stworzyli ani jednej bramkowej sytuacji.

Na konferencji przed meczem z Górnikiem w Zabrzu zamiast tradycyjnie jednego z piłkarzy pojawił się dyrektor sportowy klubu.

"To nie jest najlepszy czas, aby jakikolwiek piłkarz przychodził tutaj i mówił o chęci rehabilitacji i postanowieniu zagrania dużo lepszego meczu następnym razem. Zawodnicy muszą to pokazać przede wszystkim w Zabrzu i w kolejnych spotkaniach, a nie mówić" - wytłumaczył Sztylka.

Decyzją zarządu klubu uposażenia piłkarzy za listopad zostaną obniżone, a dodatkowo kibice, którzy kupili bilety na mecz z Wisłą, na kolejne spotkanie we Wrocławiu z Lechią Gdańsk będą mogli nabyć wejściówki za symboliczną złotówkę.

"Nie mogliśmy przejść nad tym co się stało do porządku dziennego, stąd takie decyzje. Stało się to za zgodą piłkarzy, co świadczy, że mocno siedzi im w środku dobro Śląska. Co do tego, że po zwycięstwach z Jagiellonią czy Miedzią jakoś specjalnie nie byli nagradzani - to jest ich obowiązek, aby wygrywać. Nie chcę mówić, że zabrakło zaangażowania piłkarzom w meczu z Wisłą, ale efekt ich gry był taki, jaki wszyscy widzieli" - podkreślił Sztylka.

Trener Pawłowski przyznał, że nie boi się, iż kara zamiast pobudzić zespół, jeszcze bardziej go przybije.

"Najpierw rozmawialiśmy z radą drużyny. To nie było tak, że kara została narzucona i nie było rozmów z zawodnikami. Cieszę się, że zespół to zaakceptował. Kary również objęły sztab trenerski, bo wszyscy daliśmy.... i chcemy się zrehabilitować" - dodał Pawłowski.

Szkoleniowiec zapowiedział kilka zmian na piątkowy mecz z Górnikiem, ale zapewnił, że nie będzie rewolucji i nie zamierza brakiem w składzie karać dodatkowo jakiegoś zawodnika za pojedynek z Wisłą.

"Nie chcę uderzać w jednego zawodnika. Przed nami ciężki mecz, ale u nas w lidze można wygrać z każdym. Górnik to młody, najwięcej biegający zespół w lidze. Cały czas szuka pressingu. Decydującą rolę będzie miało, jak my zagramy, a nie jak Górnik. Jeżeli zagramy agresywnie, to będziemy mieli duże szanse na dobry rezultat" - powiedział trener "Wojskowych".

Do składu Śląska po trzech meczach karencji za czerwoną kartkę wraca Arkadiusz Piech. Nadal do gry nie są zdolni Kamil Dankowski i Jakub Łabojko. Sytuacja tego drugiego jest bardziej skomplikowana, niż się początkowo wydawało.

"Tę kontuzję można leczyć na dwa sposoby. Zachowawczo, co teraz robimy. Ale jeżeli to nie da rezultatu, potrzebna będzie druga metoda, czyli zabieg. To może oznaczać, że Kuba nie tylko straci rundę jesienną, ale także wiosnę. Nie możemy tego wykluczyć" - wyjaśnił Pawłowski.

Śląsk po 14 kolejkach w tabeli jest 11. i ma trzy punkty przewagi nad Górnikiem, który znajduje się na przedostatniej, 15. pozycji. Początek meczu w Zabrzu w piątek o godz. 18.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje