Śląsk Wrocław - Cracovia 2-1 w siódmej kolejce Ekstraklasy

Śląsk Wrocław pokonał 2-1 Cracovię w meczu siódmej kolejki Ekstraklasy. O wyniku meczu zadecydowała fatalna pomyłka sędziego Szymona Marciniaka, który pomimo skorzystania z systemu VAR niesłusznie podyktował karnego dla Śląska.

Kliknij, aby przejść do zapisu relacji na żywo z meczu

Reklama

Zapis relacji na żywo dla urządzeń mobilnych

Tak Śląsk, jak i Cracovia tym meczem chciały wrócić na właściwe tory. Oba kluby przed tym spotkaniem odniosły zaledwie jedno zwycięstwo w sześciu meczach i plasowały się w dolnej części tabeli.

Mecz rozkręcał się powoli, gdyż obie drużyny traciły do tej pory sporo bramek i najwyraźniej w tym spotkaniu chciały w końcu zachować czyste konto. Ta sztuka jednak nie udała się ani jednym, ani drugim, a obaj bramkarze skapitulowali już przed przerwą.

W pierwszych minutach aktywny był zwłaszcza lewy obrońca gospodarzy Dorde Cotra, który raz po raz szarżował w bocznym sektorze. Jego dobrego dogrania nie wykorzystał Igors Tarasovs, który spudłował z kilkunastu metrów.

Pierwszą bramkę nie tylko w spotkaniu, ale i w nowym klubie, zdobył w 36. minucie Arkadiusz Piech. Napastnik Śląska wykorzystał dośrodkowanie z prawej strony Łukasza Madeja i głową skierował piłkę do bramki. Za utratę bramki fani Cracovii mogą winić Michała Helika, który przegrał pojedynek główkowy z aż o 20 centymetrów niższym rywalem.

Gdy wydawało się, że gospodarze spokojnie utrzymają prowadzenie do końca pierwszej części, w ostatniej akcji niemal bliźniaczą akcję przeprowadziła Cracovia. Jaroslav Mihalik "wrzucił" piłkę z prawej flanki, a Mateusz Wdowiak uprzedził Mariusza Pawelca i również strzałem głową pokonał Jakuba Wrąbla.

Chwilę wcześniej boisko z powodu kontuzji opuścić musiał Szymon Drewniak, a jego miejsce zajął debiutujący w "Pasach" Javier Hernandez. Były zawodnik Górnika Łęczna ostatnio był piłkarzem FK Gabala, ale dla azerskiego klubu zagrał tylko jeden mecz.

W drugiej części gry tempo meczu wyraźnie spadło. Obie drużyny rzadko gościły w okolicach pola karnego. Nieco groźniejszy był Śląsk, który dłużej utrzymywał się przy piłce, ale gdy już uderzał, to zazwyczaj z dystansu.

Cracovia zaś musiała przełknąć kolejną gorzką pigułkę, kiedy Michał Probierz zmuszony był dokonać drugiej wymuszonej zmiany. Boisko z urazem opuścił Jakub Wójcicki.

Świetne spotkanie rozgrywał Cotra, który powinien zapisać na koncie asystę. Po jego doskonałym dograniu głową z kilku metrów strzelał Michał Chrapek, ale trafił prosto w twarz Grzegorza Sandomierskiego.

Bramkarz Cracovii był najlepszym zawodnikiem swojej drużyny i klasę potwierdził także na dziesięć minut przed końcem, gdy w dobrym stylu obronił groźny strzał Tarasovsa. Łotysz, gdy zobaczył wyczyn golkipera, aż złapał się za głowę z niedowierzenia.

Do ogromnego skandalu doszło w ostatnich minutach spotkania. Sędzia Szymon Marciniak odgwizdał faul debiutującego Sylwestra Lusiusza na Michale Chrapku i początkowo podyktował rzut wolny. Po chwili skorzystał z systemu VAR i swoją decyzję zmienił na "jedenastkę". Powtórki pokazały jednak, że... arbiter pomylił się okrutnie, gdyż pomiędzy Lusiuszem a Chrapkiem nie było kontaktu!

Rzut karny na bramkę zamienił Robert Pich, czym dał Śląskowi trzy punkty. Mecz, zakończony w atmosferze skandalu na pewno na długo pozostanie w pamięci kibiców, a także trenera "Pasów" Michała Probierza.

Wojciech Górski

Śląsk Wrocław - Cracovia 2-1 (1-1)

Bramki: 1-0 Piech (36.), 1-1 Wdowiak (45.), 2-1 Pich (90. - z karnego)

Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Boban Jovic. Cracovia Kraków: Mateusz Wdowiak, Michał Helik, Michal Siplak, Sylwester Lusiusz.

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów 8 967

Śląsk Wrocław: Jakub Wrąbel - Boban Jovic, Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Djordje Cotra - Łukasz Madej, Dragojlub Srnic (74. Robert Pich), Igor Tarasovs, Michał Chrapek, Michał Mak - Arkadiusz Pich.

Cracovia: Grzegorz Sandomierski - Jakub Wójcicki (65. Michal Siplak), Ołeksij Dytiatjew, Michał Helik, Lennard Sowah - Sergei Zenjov, Szymon Drewniak (45. Javier Hernandez), Miroslav Covilo, Jaroslav Mihalik, Mateusz Wdowiak (81. Sylwester Lusiusz) - Krzysztof Piątek.

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Po meczu powiedzieli:

- Początek mieliśmy dobry, bo stworzyliśmy kilka sytuacji, ale za szybko oddawaliśmy strzały, a mogliśmy jeszcze dograć. Później straciliśmy znowu bramkę po błędzie, szkoda, bo mieliśmy mecz pod kontrolą. Dużo zaszkodziły nam zmiany, bo wynikały z urazów, a mieliśmy inny pomysł na ten mecz. Mieliśmy w końcówce dwie kontry, które mogliśmy lepiej wykończyć. Nie ma się co nad sobą jednak rozczulać. Piłka uczy pokory i już to przerabialiśmy. Nie będę płakał i się tłumaczył, ale otrzymałem około 20 SMS-ów, że nasz piłkarz przy tej sytuacji, kiedy został podyktowany rzut karny, nie dotknął nawet zawodnika Śląska. Szkoda, że taka sytuacja rozstrzygnęła to spotkanie, bo pewnie będzie o tym głośno - ocenił trener Cracovii, Michał Probierz.

- Wydaję mi się, że dobrze graliśmy w piłkę. Nie chcieliśmy gry siłowej, bo Cracovia to zespół agresywny, mający wielu zawodników o dobrych warunkach fizycznych. Zrobiło się nerwowo i nie powinno do tego dojść. Mogliśmy spokojnie przeczekać ten moment, dograć do końca pierwszą połowę, ale ciągnęło nas do przodu. W efekcie strata i bramka. Fajnie, że podobnie graliśmy w drugiej połowie. Zmusiliśmy Cracovię do biegania za piłką, a sami stworzyliśmy sobie kilka sytuacji bramkowych. Znowu byśmy żałowaliśmy, że taki mecz i nie wygrywamy. Patrząc na grę, zasłużyliśmy na zwycięstwo. Jeżeli chodzi o sytuację z "jedenastką", to z ławki trenerskiej wyglądało, że to było przed polem karnym - analizował szkoleniowiec Śląska, Jan Urban.

Dowiedz się więcej na temat: Śląsk Wrocław | Cracovia | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje