Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (42 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (29 pkt.)
  • 6 .Lech Poznań (28 pkt.)
  • 7 .Śląsk Wrocław (28 pkt.)
  • 8 .Górnik Zabrze (28 pkt.)

Śląsk – Wisła Płock 0-3 w 14. kolejce Ekstraklasy

Przez ponad godzinę Śląsk grał z Wisłą Płock z przewagą jednego zawodnika, ale dostał na własnym stadionie tęgie lanie. Goście dali pokaz mądrej i przede wszystkim skutecznej gry, całkowicie zawstydzając wrocławian! 3-0 to zasłużony wymiar kary.

Zapis relacji na żywo z meczu

Reklama

Zapis relacji na żywo dla urządzeń mobilnych

Była 28. minuta, gdy Adam Dźwigała popełnił fatalny błąd na własnej połowie, źle przyjął piłkę, która mu odskoczyła, a później już tylko ratował się faulem na Gąsce. Wyrok mógł być tylko jeden, z czym obrońca Wisły nawet nie próbował dyskutować. Czerwona kartka i osłabienie zespołu.

W meczu, w którym dotychczas niewiele się działo, to mógł być przełom. Szczególnie dla gospodarzy.

Mógł, ale nie był. Wręcz przeciwnie.

O ile bowiem o pierwszym kwadransie można powiedzieć, że była ze wskazaniem na Wisłę, a potem gra się wyrównała, najważniejsza konstatacja jest inna: walka toczyła się w środku pola, bez nadmiernych emocji. Na uwagę zasługiwał jedynie strzał z rzutu wolnego Marcina Robaka, wrocławskiego snajpera, który jednak nie trafił w światło bramki.

Po czerwonej kartce Śląsk - grający wyjątkowo w biało-czerwonych barwach - nie tylko nie przycisnął, ale wręcz oddał inicjatywę! Dużo korzystniejsze wrażenie sprawiali goście. Widać to też było w statystykach po pierwszej połowie. Śląsk - cztery strzały, zero celnych. Wisła dwa razy - w światło bramki.

Mało tego, pressing gości niemal doprowadził do gola, gdyby tylko w decydującym momencie Dominik Furman się nie poślizgnął.

- Za wolno gramy piłką - skarżył się w przerwie obrońca Śląska Djordje Czotra.  I to było najbardziej celne oddanie przebiegu gry.

Może nastroje we Wrocławiu byłyby lepsze, gdyby w II połowie sędzia utrzymał decyzję o karnym dla gospodarzy. Ale po weryfikacji VAR nie  mógł tego zrobić, bo Pich nie był faulowany.

I wtedy do akcji wkroczyła Wisła. Taranem. To były cztery minuty, które wstrząsnęły Śląskiem. Dwa ciosy, które znokautowały wrocławian. Zamroczyły totalnie. Najpierw składna akcja w trójkącie Ricardinho - Stepiński - Szymański zakończyła się strzałem nie do obrony. Chwilę później Brazylijczyk Ricardinho miał obok siebie pięciu (!) graczy Śląska, a jednak potrafił oddać celny strzał, po którym bramkarz był bezradny!

Śląsk był tak zamroczony, że już się nie podniósł po tym uderzeniu, a wymiar kary był jeszcze wyższy, bo Merebaszwili zabawił się z obrońcami gospodarzy, trafiając do siatki po raz trzeci.

Gruzin miał jeszcze jedną szansę i mógł celniej zakończyć akcję zainicjowaną przez Szymańskiego.

Ale w Płocku nikt nie będzie miał mu tego za złe.

Śląsk - Wisła Płock 0-3 (0-0)

0-1 Szymański (65.)

0-2 Ricardinho (69.)

0-3 Merebaszwili (82.)

Remigiusz Półtorak

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Dowiedz się więcej na temat: Śląsk Wrocław | Wisła Płock

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje