Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (16 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (14 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (12 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (11 pkt.)

Sebastian Mila: Nigdy nie lekceważ mistrza

Do zwycięstwa 3-2 nad Lechią w Gdańsku poprowadził piłkarzy Śląska Wrocław zdobywca dwóch bramek Sebastian Mila. "Sprawdziło się często powtarzane przez nas powiedzenie - nigdy nie lekceważ mistrza" - powiedział lider gości i były zawodnik gdańskiego zespołu.

"Właśnie z tą ideą graliśmy do końca tego niewiarygodnego spotkania. Z pewnością łatwo nie było, bo Lechia, która wygrała dwa ostatnie mecze 2-0, złapała dodatkowy wiatr w żagle po drugim strzelonym golu. Dobrze się w tym spotkaniu czuliśmy, ale kiedy przegrywa się na początku drugiej połowy 0-2, z reguły trudno myśleć o zwycięstwie" - dodał Mila.

Śląsk jest jedynym zespołem w tym sezonie w T-Mobile Ekstraklasie, który przegrywając 0-2 zdołał wywalczyć trzy punkty. Pomocnik wrocławskiej drużyny podkreślił, że razem z kolegami nie stracił wiary w końcowy sukces. "Ten mecz pokazał, że nasza drużyna dobrze funkcjonuje. Stanowimy kolektyw, w którym panuje świetna atmosfera. Nawet po straconej bramce na 0-2 cały czas wierzyliśmy, że jesteśmy w stanie odnieść zwycięstwo" - powiedział 30-letni zawodnik.

Reklama

Mila zapewnił, że szczególnie zależało mu na korzystnym zaprezentowaniu się na PGE Arenie Gdańsk. "W Gdańsku zawsze towarzyszy mi sympatia kibiców. Mam wielki szacunek dla Lechii i przyznam, że ja wracam tutaj do domu. Bardzo chciałem dobrze zagrać i wygrać to spotkanie, bo właśnie w ten sposób można zyskać szacunek fanów" - dodał.

Już przed meczem trener Lechii Bogusław Kaczmarek zwracał uwagę, że właśnie ze strony Mili jego drużynie będzie grozić największe niebezpieczeństwo.

"To Sebastian był głównym architektem zdobycia w poprzednim sezonie przez Śląsk mistrzostwa Polski. Nawet jeśli wrocławianie spisywali się słabiej, wystarczyły dwa stałe fragmenty wykonywane przez Milę, aby ta drużyna odniosła zwycięstwo. W meczu z nami wrocławianie grali prostą i schematyczną piłkę, a jedyny zawodnikiem, który mógł nam zagrozić, był właśnie Sebastian" - ocenił gdański szkoleniowiec.

Piłkarze Lechii ponownie kiepsko wypadli na PGE Arenie Gdańsk - na tym stadionie odnieśli tylko jedno zwycięstwo i ponieśli trzy porażki. Gdańszczanie zdecydowanie lepiej spisują się na obcych obiektach, gdzie legitymują się odwrotnym bilansem. Z kolei Śląsk przełamał wyjazdową niemoc i odniósł pierwszą wygraną poza Wrocławiem.

Zobacz wyniki, najlepszych strzelców, terminarz i tabelę Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama