Reklama

Reklama

Lenczyk: musimy patrzyć na wyniki rywali

Piłkarze Śląska zajmują drugie miejsce w tabeli ekstraklasy, z identycznym dorobkiem punktowym jak prowadząca Legia Warszawa. Choć wrocławianie wciąż mają szansę na mistrzostwo, to - jak podkreślił ich trener Orest Lenczyk - muszą patrzeć na wyniki rywali.

Śląsk ustępuje Legii, bo ma gorszy bilans bezpośrednich spotkań. W czwartek (godz. 18) zmierzą się z Jagiellonią Białystok, która w poprzedniej kolejce zremisowała w Warszawie z Legią 1:1.

"Zawodnicy są podbudowani zwycięstwem nad Zagłębiem Lubin (2:1 - przyp. red.), ale mam nadzieję, że pamiętają kłopoty Legii z Jagiellonią. W czwartek muszą być przez cały czas świadomi, że najważniejszy będzie końcowy wynik meczu" - powiedział Lenczyk.

W ostatniej, zaplanowanej na niedzielę, kolejce wrocławianie zmierzą się z Wisłą. Lenczyk jednak przyznał, że pojedynek z Jagiellonią może dać szansę Śląskowi, by w Krakowie rozegrał mecz "o być albo nie być mistrzem Polski lub reprezentantem kraju w rozgrywkach europejskich".

Reklama

"Cały czas musimy jednak patrzeć na wyniki osiągane w tym czasie naszych konkurentów" - zaznaczył.

Do czwartkowego spotkania wicemistrzowie kraju przystąpią bez kontuzjowanych Sebastiana Dudka, Jarosława Fojuta i Słoweńca Dalibora Stevanovica. Do składu powracają natomiast Tadeusz Socha i Mariusz Pawelec, którzy w ostatnim meczu pauzowali za kartki. Pod znakiem zapytania ciągle stoi występ Sebastiana Mili, który jednak po kontuzji uda od kilku dni trenuje z zespołem.

"Wiele drużyn pod koniec rozgrywek ma problemy kadrowe. Dotyczy to również Śląska i Jagiellonii. Taka sytuacja to jednak szansa dla piłkarzy, którzy do tej pory byli jedynie zmiennikami. W naszym składzie szykują się zmiany, ale mam nadzieję, że ci, którzy ostatnio grali mniej pomogą zespołowi w osiągnięciu zwycięstwa" - dodał szkoleniowiec.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL