Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (16 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (13 pkt.)
  • 4 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (10 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (10 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (9 pkt.)
  • 8 .Legia Warszawa (9 pkt.)

Ekstraklasa: Śląsk Wrocław - Widzew Łódź 2-1

Mistrz Polski Śląsk Wrocław pokonał 2-1 Widzew Łódź w meczu 16. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy. Dla obrońców tytułu pojedynek z Widzewem był tysięcznym meczem w ekstraklasie.

Do sobotniego spotkania wrocławianie przystąpili bez pauzującego za żółte kartki Mariusza Pawelca. Łodzianie przyjechali do Wrocławia bez kontuzjowanych Macieja Mielcarza i Jakuba Bartkowskiego.

Reklama

Obu zespołom przyszło grać w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych - przy intensywnych opadach marznącego śniegu i w przenikliwym zimnie.

Dość niespodziewanie początek spotkania należał do gości, którzy już w piątej minucie bliscy byli zdobycia bramki. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najwyżej w polu karnym Śląska wyskoczył Krystian Nowak, ale piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczki.

Chwilę później mistrzowie Polski nie mieli już tyle szczęścia. Po znakomitym podaniu Łukasza Brozia w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Bartłomiej Pawłowski i pewnym uderzeniem pokonał Mariana Kelemena.

Odpowiedź wrocławian była błyskawiczna. Sebastian Mila dokładnie dośrodkował z rzutu rożnego, na bramkę Widzewa uderzył Piotr Ćwielong, ale Milos Dragojevic zdołał odbić piłkę. Przy dobitce Marka Wasiluka był już jednak bezradny.

Sześć minut później mogło być już 2-1 dla Śląska, ale Cristian Omar Diaz, mając przed sobą tylko bramkarza, trafił w dobrze interweniującego Dragojevica. Widzew także nie rezygnował z ataków i jeszcze przed przerwą Broź, po błędzie Wasiluka, trafił w poprzeczkę.

Po zmianie stron tempo meczu spadło. Inicjatywa należała do wrocławian, ale brakowało im dokładności w wykończeniu akcji. W 55. minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Dalibor Stevanovic, ale z dziesięciu metrów nie trafił w bramkę. Cofnięci na własna połowę łodzianie swoich szans szukali w nielicznych kontratakach i stałych fragmentach gry.

Na bramkę kibice musieli czekać aż do 80. minuty, kiedy to wrocławianie wyprowadzili szybki atak, po którym Waldemar Sobota "na raty" pokonał ofiarnie interweniującego Dragojevica. Tuż przed końcem spotkania szansy na podwyższenie prowadzenia nie wykorzystał Łukasz Gikiewicz, po strzale którego piłka o centymetry minęła prawy słupek bramki gości.

Po meczu powiedzieli:

Radosław Mroczkowski (trener Widzewa Łódź): "Na pewno szkoda, że na inaugurację dotknął nas taki wynik. Chcieliśmy zdobyć punkty, wygrać, a początek spotkania dawał nam takie nadzieje. Szkoda, że po strzelonej bramce nie potrafiliśmy dłużej tego prowadzenia utrzymać. Mieliśmy swoje sytuacje i powinniśmy mieć z nich coś więcej".

Stanislav Levy (trener Śląska Wrocław): "Jestem zadowolony przede wszystkim z tego, że trzy punkty zostały u nas, zwłaszcza po spotkaniu na tak trudnej murawie. Myślę, że oglądaliśmy całkiem ciekawe spotkanie. Przeciwnik pokazał dobrą grę, ale to my stworzyliśmy więcej okazji do zdobycia bramek. Trudno było grać w takich warunkach, ale to nie może być wymówka, to bardziej zawodnicy musieli się przygotować psychicznie do tego spotkania. Chciałbym, żebyśmy wygrywali kolejne mecze, ale już mówiłem, że po tak długiej przerwie zespół potrzebuje dwóch, trzech spotkań, by złapać odpowiedni rytm".

Śląsk Wrocław - Widzew Łódź 2-1 (1-1)

Bramki: 0-1 Bartłomiej Pawłowski (11), 1-1 Marek Wasiluk (16), 2-1 Waldemar Sobota (80)

Żółte kartki: Śląsk Wrocław - Dalibor Stevanovic, Amir Spahic. Widzew Łódź - Milos Dragojevic.

Sędzia: Marcin Borski (Warszawa). Widzów: 10 000.

Ekstraklasa: Wyniki, strzelcy, tabela. NA ŻYWO

Dowiedz się więcej na temat: Śląsk Wrocław | widzew łódź | Ekstraklasa | Alex Bruno | Amir Spahić

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje