Reklama

Reklama

Ekstraklasa: Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko- Biała 0-0

Śląsk bezbramkowo zremisował z Podbeskidziem w 34. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. W najciekawszej akcji meczu Marco Paixao nie trafił do pustej bramki Podbeskidzia.

Już na początku meczu mogła paść bramka dla "Górali", ale ofiarna interwencja Pawła Zielińskiego uratowała Śląsk przed stratą gola. Prawy obrońca gospodarzy po przeszkodzeniu rywalowi uderzył jeszcze głową w słupek. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało i po chwili wrócił do gry.

W szóstej minucie Dudu Paraiba uderzył z dystansu lewą nogą - niecelnie.

Dziewięć minut później Dariusz Kołodziej wykonywał rzut wolny z 30 metrów. Jego uderzenie na raty wyłapał Marian Kelemen.

W 21. minucie Flavio Paixao huknął z daleka. Piłka ostatecznie znalazła się na górnej siatce bramki strzeżonej przez Richarda Zajaca.

Reklama

W kolejnych minutach uaktywnił się Sebastian Mila, jednak jego strzały nie przyniosły Śląskowi prowadzenia w tym spotkaniu.

Najciekawszą akcję w pierwszej połowie kibice zobaczyli w 31. minucie meczu. Po dośrodkowaniu z lewej strony piłkę głową uderzył Flavio Paixao, ale jego uderzenie fantastycznie sparował Zajac. Do futbolówki dopadł jego brat i... nie trafił do pustej bramki! Piłkarz, który do tej pory miał już 18 trafień w Ekstraklasie, fatalnie przestrzelił!

W pierwszej połowie kibice zobaczyli niezłe spotkanie. Dłużej przy piłce utrzymywali się gospodarze (60 procent - 40 procent). Śląsk oddał na bramkę rywala 12 strzałów, a Podbeskidzie - pięć. Jedna i druga drużyna zaliczyła po dwa celne uderzenia.

W drugiej połowie padły dwie bramki, ale żadna z nich - słusznie - nie została uznana. Najpierw do siatki rywala trafił Marco Paixao, jednak chwilę wcześniej faulu w polu karnym Podbeskidzia dopuścił się Juan Calahorro. Później bramkę zdobyli rywale, lecz Fabian Pawela znajdował się w tej sytuacji na pozycji spalonej.

W 54. minucie znów świetną okazję do zdobycia gola mieli gospodarze. Sebastian Mila świetnie przepuścił piłkę w polu karnym, futbolówka trafiła do Sylwestra Patejuka. Skrzydłowy Śląska w sytuacji sam na sam z Zajacem spróbował podcinki, jednak nie trafił w bramkę.

Kilka minut później Podbeskidzie odpowiedziało pięknym strzałem Damiana Chmiela. Rzut rożny wykonywali "Górale", obrońcy Śląska wybili futbolówkę do boku, gdzie czekał Chmiel. Zawodnik Podbeskidzia zwodem minął Milę i huknął na bramkę gospodarzy. Słupek uratował drużynę Tadeusza Pawłowskiego przed stratą gola.

W 80. minucie Błażej Telichowski miał szansę pokonać Kelemena, ale jego strzał głową z kilku metrów był niecelny.

Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego piłka po uderzeniu głową Patejuka zatrzymała się w rękach Zajaca. Chwilę później arbiter zakończył mecz.

Do końca spotkania wynik meczu już nie uległ zmianie i obie drużyny podzieliły się punktami.

Po meczu powiedzieli:

Tadeusz Pawłowski (trener Śląska): "To był dobry mecz z obu stron. W poprzednim spotkaniu z Podbeskidziem stworzyliśmy niezłe widowisko, teraz także, mimo że nie było goli. Parę sytuacji strzeleckim mieliśmy. Gratuluję drużynie kolejnego punktu, który pomoże w osiągnięciu naszego celu, jakim jest utrzymanie się w ekstraklasie. Może nie jestem szczęśliwy, ale na pewno zadowolony z gry. Trudno mi wytłumaczyć niektóre sytuacje. Jeśli się ma piłkę dwa metry od bramki i nie jest się atakowanym, to trzeba strzelić gola. Marco Paixao bierze na siebie duży ciężar gry, w każdym spotkaniu ma sytuacje bramkowe i raz strzela, a raz nie. Od wielu tygodni gramy pod presją, bo każda porażka może nas zepchnąć na dół tabeli. Dlatego każdy punkt trzeba docenić, ale trzeba jednocześnie coś zrobić, żeby padały bramki. To nasz problem".

Leszek Ojrzyński (trener Podbeskidzia): "Jest takie powiedzenie: "jak się nie potrafi wygrać, to trzeba umieć zremisować". Nam się udało i cieszymy się z tego, że wywalczyliśmy punkt na trudnym terenie. Gospodarze mieli dużo okazji, szczególnie, kiedy Sylwester Patejuk miał mnóstwo czasu i mógł się zapytać bramkarza, w który róg ma strzelić. Na szczęścia dla nas nie trafił. W tym roku przegraliśmy tylko dwa mecze, ale oba w końcówce. Dlatego przez chwilę mieliśmy widmo kolejnej porażki w ostatnich minutach, a jeszcze nie otrząsnęliśmy się po tej w Kielcach z Koroną. Dopisujemy do naszego konta jeden punkt i patrzymy na inne wyniki. Nie jesteśmy jeszcze pewni utrzymania"

Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko- Biała 0-0

Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Mariusz Pawelec. Podbeskidzie Bielsko-Biała: Frank Adu Kwame.

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów 6˙508.

Śląsk Wrocław: Marian Kelemen - Paweł Zieliński, Juan Calahorro (74. Przemysław Kaźmierczak), Mariusz Pawelec, Dudu Paraiba - Flavio Paixao (85. Robert Pich), Tom Hateley (64. Lukas Droppa), Dalibor Stevanovic, Sebastian Mila, Sylwester Patejuk - Marco Paixao.

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Richard Zajac - Tomasz Górkiewicz, Dariusz Pietrasiak, Błażej Telichowski, Frank Adu Kwame - Mateusz Stąporski (64. Sebastian Bartlewski), Dariusz Kołodziej (54. Piotr Malinowski), Dariusz Łatka, Maciej Iwański, Damian Chmiel - Fabian Pawela (85. Przemysław Pietruszka).

Zobacz terminarz, wyniki, tabelę i strzelców Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL