Reklama

Reklama

Adam Kokoszka: Dobrze, że teraz jest Legia

- Dobrze, że kolejny mecz gramy z Legią – mówi pomocnik Śląska Wrocław Adam Kokoszka i liczy na to, że tym razem jego zespół będzie skuteczniejszy.

W Poznaniu Śląsk przegrał z Lechem 0-3, choć pewnie gdyby mecz zakończył się remisem, nikt by nie narzekał. Goście z Wrocławia oddali o jeden strzał więcej od rywali, mieli jeden rzut rożny więcej, ale statystyka strzelonych goli wyraźnie wskazuje na "Kolejorza". Ta porażka przerwała też niezłą serię Śląska czterech meczów bez porażki, która wywindowała ten zespół do czołowej ósemki. - Zabrakło nam skuteczności. Ja też miałem jedną bardzo dobrą sytuację, ale jej nie wykorzystałem. A Lech strzelił to, co miał. Może trochę niezasłużenie, ale jednak przegraliśmy 0-3. Pewnie gdybyśmy trafili na 1-2, to obraz spotkania by się zmienił. Taka już jest piłka, liczy się skuteczność. Czekamy teraz na mecz z Legią - twierdzi Adam Kokoszka.

Reklama

Dlaczego pomocnika Śląska cieszy akurat to, że kolejnym rywalem będzie odbudowana i znów mocna Legia? - Bo w Poznaniu nie graliśmy źle. Legia w lidze prze do przodu, ale my też mieliśmy dobry okres, choć akurat teraz przegraliśmy spotkanie. Lepiej jednak raz przegrać 0-3, niż trzy razy po 0-1. Chcemy wykorzystać atmosferę swojego boiska, a w tej lidze każdy może wygrać z każdym - ocenia zawodnik Śląska, który w Poznaniu był jedynym defensywnym pomocnikiem w swojej drużynie. Trener Mariusz Rumak zdecydował się bowiem na ofensywny wariant, a zamiast pauzującego za żółte kartki Filipe Goncalvesa posłał do gry lepszego w rozegraniu, a gorszego w odbiorze Sito Rierę. - Ćwiczyliśmy ten wariant przez cały tydzień, a czy dobrze wypadło w Poznaniu? Jak się przegrywa 0-3, to ciężko mówić o dobrej grze. Czy taki wariant byłby dobry w meczu z Legią? Ciężko powiedzieć, nie oglądałem ostatnio Legii. To trener będzie decydował - mówi Kokoszka.

Pomocnik Śląska odniósł się również do sytuacji, w której Lech strzelił pierwszego gola. Po zagraniu Macieja Makuszewskiego na pozycji spalonej był Radosław Majewski, który ostatecznie nie dotknął piłki. Przejął ją Darko Jevtić i pokonał Lubosza Kamenara. Sędzia postąpił słusznie uznając bramkę, a Kokoszka podsumował sytuację tak: - My w meczu z Zagłębiem Lubin też strzeliliśmy bramkę za spalonego. Tak już w piłce bywa.

Andrzej Grupa

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL