Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (51 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (43 pkt.)
  • 3 .Piast Gliwice (43 pkt.)
  • 4 .Cracovia (42 pkt.)
  • 5 .Lech Poznań (42 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (41 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (38 pkt.)
  • 8 .Raków Częstochowa (37 pkt.)

Zapomniane gwiazdy Ekstraklasy. Albin Wira

Albin Wira to najgłośniejsze nazwisko ostatnich tygodni w polskiej piłce. Osiągnął sporo, ale dziś niewielu o nim pamięta.

Wira to czterokrotny mistrz Polski z Ruchem Chorzów. Tytuły zdobywał w 1974, 1975, 1979 i 1989 roku. Czwarte mistrzostwo było też ostatnim w historii klubu z ul. Cichej.

Reklama

Nie tylko dla Ruchu, ale dla całej śląskiej piłki Wira jest bardzo ważną postacią. W innych częściach Polski nie jest zbyt znany, pewnie też dlatego, że nigdy nie zaistniał w reprezentacji.

Boniek o nim przypomniał

Jednak w ostatnich tygodniach zrobiło się o nim głośno. Zawdzięcza to Zbigniewowi Bońkowi. Tak bowiem wyglądał dialog prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej z dziennikarzem:

- Pan jest dziennikarzem sportowym?
- Tak panie Zbyszku
- Pisze pan o piłce?
- Tak, oczywiście
- Czyli zna pan naszą piłkę?
- Oczywiście panie prezesie
- Ok, to niech mi pan powie gdzie grał Albin Wira?
- Kto panie prezesie? Nie znam takiego.

Boniek pochwalił się tą rozmową na Twitterze. To uruchomiło lawinę i nagle wszyscy przypomnieli sobie, kim był Albin Wira.

Stare czasy

A czym zapisał się piłkarz z Chorzowa w pamięci prezesa PZPN-u? Być może wydarzeniami z sezonu 1977/78. Ruch utrzymał się rzutem na taśmę w Ekstraklasie, m.in. dzięki zwycięstwom w końcówce sezonu z Wisłą Kraków, która wywalczyła mistrzostwo i Widzewem Łódź. W tamtych rozgrywkach "Niebiescy" dwukrotnie pokonali łodzian. W 15. kolejce wygrali 1-0, a w ostatniej 4-2. Dzięki temu się utrzymali. W 16-zespołowej lidze zajęli 14. miejsce, a spadały dwa zespoły.

"A w ostatnim meczu w Łodzi Zbyszek Boniek jeszcze w I połowie podszedł do mnie i zapytał: ‘K..., Albin; cały sezon nie strzelaliście goli i teraz nagle wam się przypomniało?’ (śmiech). A myśmy im cztery w ciągu 45 minut strzelili! - tak, w 2013 roku, w "Przeglądzie Sportowym", Wira wspominał wygrany mecz Ruchu z Widzewem w 30. kolejce.

Ruch wtedy utrzymał się, a Zawisza Bydgoszcz, który miała tyle samo punktów, pożegnał się z Ekstraklasą.

Rok później Ruch i Widzew walczyły już o mistrzostwo. Tu sytuacja była podobna. Oba zespoły zgromadziły po 39 punktów, ale zwycięsko z tej walki wyszli chorzowianie.

W 1982 roku Boniek i Wira odeszli za granicę. Do tego czasu spotykali się wielokrotnie, nie tylko na boisku. Tak było choćby we wspomnianym 1978 roku, kiedy trenerem Ruchu był Leszek Jezierski.

"Poza boiskiem spotkaliśmy się rok później, gdy w Ruchu Chorzów pracował już Leszek Jezierski, który ściągał Bońka do Łodzi. Zbyszek odwiedził swojego znajomego szkoleniowca przed naszym meczem w Chorzowie, a "Napoleon", który lubi rozmowy ze mną, zaprosił mnie też na to spotkanie. Pogadaliśmy. Pożartowaliśmy. A następnego dnia walczyliśmy na boisku’ - wspominał Wira, w rozmowie z Jerzym Dusikiem z katowickiego "Sportu".

W 1987 roku Wira wrócił do Ruchu i od razu zaliczył spadek. Chorzowianie grali na zapleczu Ekstraklasy tylko przez sezon, a w 1989 roku, jako beniaminek, zostali mistrzami Polski. Było to ostatnie mistrzostwo zarówno dla klubu, jak i Wiry, który po tym sukcesie zakończył karierę.

Życie po karierze

Później próbował sił w trenerce. Pracował w GKS-ie Tychy, Ruchu Chorzów, Polonii Bytom i Podbeskidziu Bielsko-Biała. W latach 2000-2002 był selekcjonerem reprezentacji Polski kobiet. Wtedy też widywał się z Bońkiem, który najpierw był wiceprezesem PZPN-u, a po mundialu w Korei i Japonii, na kilka miesięcy, został szkoleniowcem kadry.

Od ponad 10 lat Wira nie pracuje w zawodowej piłce, choć GKS Tychy 1 kwietnia ogłosi jego powrót. Miał zastąpić Ryszarda Komornickiego na stanowisku trenera pierwszej drużyny. Okazało się to jednak pirmaaprilisowym żartem. 

Obecnie Wira cieszy się życiem emeryta. Podtrzymuje jednak formę, grając w oldbojach GKS-u Tychy. Kondycyjnie nadal daje radę. Technicznie też prezentuje świetne umiejętności. Najbardziej efektowną boiskową akcję przeprowadził już po karierze.

- Po 1989 roku i zdobyciu mistrzostwa Polski z Ruchem zaanektowaliśmy Albina jako wzmocnienie do drużyny dziennikarzy. Graliśmy mecz w Mysłowicach z oldbojami Górnika Mysłowice. Albin biegł w kierunku bramki. Dostał prostopadłe podanie, przyjął piłkę goleniem prawej nogi tak, że od razu wystawił ją na strzał. Widziałem to pierwszy i ostatni raz w życiu. Sam przyznał, że nigdy mu to wcześniej nie wyszło - wspominał Jerzy Dusik w rozmowie z Interią.

Wira był jedną z czołowych postaci 1. ligi na przełomie lat 70. i 80. Nadal jest popularny na Śląsku, ale w innych rejonach Polski niewielu o nim pamięta, szczególnie wśród młodego pokolenia. W świadomości ludzi będzie funkcjonował nie jako świetny piłkarz, a bohater rozmowy Zbigniewa Bońka z dziennikarzem.

Albin Wira

(urodzony 19 grudnia 1953 r. w Chorzowie)

Kariera:

1973-1982 i 1987-1989 Ruch Chorzów (257 meczów - 19 goli)

1983-1987 TuS Schloss Neuhaus

Sukcesy:

Mistrzostwo Polski - 1974, 1975, 1979, 1989

Puchar Polski - 1974

Michał Przybycień

Dowiedz się więcej na temat: Albin Wira

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje