Reklama

Reklama

Wielkie kłopoty Ruchu. Utrzymają się za nich w Ekstraklasie?

Siedem lat temu Cracovia zdołała sobie zapewnić utrzymanie się w Ekstraklasie tylko dlatego, że licencji nie otrzymał pogrążony w chaosie finansowo-organizacyjnym ŁKS Łódź. Teraz sytuacja może się powtórzyć. Problemy ma jeden z najbardziej zasłużonych klubów polskiej piłki, 14-krotny mistrz Polski, Ruch Chorzów.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Na finiszu ligowego sezonu wszyscy patrzą na dół tabeli i analizują szanse poszczególnych drużyn. W grze o pozostanie w lidze został kwartet zespołów: Termalica Bruk-Bet Nieciecza, Górnik Łęczna, Podbeskidzie Bielsko-Biała i Górnik Zabrze. Jak analizuje portal 90minut.pl, szanse na utrzymanie się w Ekstraklasie wyglądają następująco: 

Reklama

- Termalica Bruk-Bet - 78 procent

- Górnik Łęczna - 50 proc. 

- Podbeskidzie - 38 proc. 

- Górnik Zabrze - 35 proc. 

Dzisiaj wieczorem Górnik Łęczna gra u siebie z Podbeskidziem, Górnik Zabrze podejmuje Koronę, a Termalicę czeka wyjazdowe starcie z Jagiellonią. Jest o co walczyć, bo na finiszu może się okazać , że do utrzymania wystarczy zajęcie 15. pozycji! 

Czekanie na 6 milionów 

Podobnie było siedem lat temu. Wtedy po 30 kolejkach na spadkowych miejscach znalazła się piętnasta Cracovia i szesnasty Górnik Zabrze. Z powodu braku przyznania licencji na ostatnie miejsce przesunięto potem ŁKS. Dzięki temu "Pasy" cudem uratowały ligę. Teraz grają o europejskie puchary, a łódzki zespół jest na 5 miejscu w 3. lidze w grupie łódzko-mazowieckiej.

Czarne chmury zbierają się obecnie niestety nad Ruchem. W marcu chorzowski magistrat pod ścianą podstawił prezes klubu Dariusz Smagorowicz. Oświadczył, że jeżeli klub natychmiast nie uzyska 18 milionów złotych pożyczki, to o grze w Ekstraklasie na kolejny sezon nie będzie co marzyć. Podczas burzliwej sesji, która odbyła się 31 marca, władze Chorzowa zdecydowały o przyznaniu klubowi, który jest przecież spółką akcyjną, gigantycznej kasy. Pierwsza transza publicznych pieniędzy, w wysokości 6 mln złotych, miała trafić na klubowe konto już w kwietniu. Kolejne w następnych tygodniach. Wszystko się jednak odwleka w czasie. 

6 mln złotych, za które osobiście poręczył przewodniczący Rady Nadzorczej Ruchu Aleksander Kurczyk, trafić mają wprawdzie do klubu na dniach (dziś ma być podpisana umowa w tej sprawie), ale nie wiadomo co z resztą. Radni tydzień temu zdecydowali, że pozostałe 12 mln przekazane zostanie do Centrum Przedsiębiorczości. Pieniądze te przeznaczone zostaną albo na budowę nowego stadionu przy ulicy Cichej, albo na pożyczkę. Tyle, że ktoś z klubu musi ją zabezpieczyć. 

Zablokowane pieniądze

Czas ucieka. Jak nieoficjalnie dowiedziała się Interia, coraz bardziej o swoje pieniądze dopomina się firma windykacyjna EGB Investments z Bydgoszczy, która od 2011 roku pożyczała Ruchowi pieniądze. Pożyczała na mocno zastanawiających warunkach. Nieoficjalnie mówi się, że pożyczki były obciążone ponad 20 procentowymi odsetkami! Zresztą dwóch przedstawicieli EGB Investments: Krzysztof Matela i Sławomir Rybka dalej zasiada w Radzie Nadzorczej klubu z Chorzowa. Po zmianach właścicielskich w firmie z Bydgoszczy współpraca się zakończyła, stąd prośba prezesa Smagorowicza o wsparcie z miasta w spłacie zaległości. 

12 milionów złotych pożyczki z magistratu ma trafić właśnie do EGB Investments. 

Tymczasem pieniądze są zablokowane. Nie wiadomo, co w tej sytuacji dalej. Jedyne, co wiadomo, to fakt, że w klubie nie ma żadnego planu B, a firma windykacyjna, na której stronie, jak na ironię można przeczytać, że "dłużnikom pomaga spłacić dług", może postawić zasłużony Ruch w stan upadłości. Zaniepokojeni sytuacją są piłkarze, którzy od kilku miesięcy nie dostają pensji. Denerwują się kibice.

Za cały bałagan odpowiada Smagorowicz, który nie miał ostatnio nawet odwagi pojawić się na ligowym meczu Ruchu z Cracovią. Zresztą fani z Chorzowa wyrazili jasno i głośno co o nim myślą, skandując w trakcie spotkania "Smagorowicz wyp...!" i "Smagor raus!". 

Tutaj warto przypomnieć, że Ruch już raz nie otrzymał licencji. Było to latem 2007 roku. "Niebiescy" nie przedstawili wtedy planu restrukturyzacji długu. Decyzja PZPN miała być wtedy ostateczna, a miejsce chorzowian w lidze miała zająć 15. wtedy w Ekstraklasie Wisła Płock.

Ostatecznie wsparcie fanów, mediów i polityków sprawiło, że chorzowianie, którzy właśnie co wywalczyli wtedy awans, mogli zagrać w gronie najlepszych. Jak będzie teraz, pokażą najbliższe dni czy tygodnie.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL