Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (3 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (3 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (3 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (3 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (1 pkt.)
  • 6 .Warta Poznań (1 pkt.)
  • 7 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 8 .Cracovia (1 pkt.)

Ruch Chorzów - Jagiellonia Białystok 0-4 w 20. kolejce Ekstraklasy

Niespodzianka w Chorzowie. Grająca ostatnio w kratkę Jagiellonia rozbija w Chorzowie Niebieskich aż 4-0. O wszystkim zdecydowała sytuacja z końcówki pierwszej połowy, kiedy to Fedora Czernycha faulem w polu karnym powstrzymał Matusz Putnocky. Skończyło się na czerwonej kartce dla bramkarza Ruchu. Osłabieni w drugiej połowie chorzowianie zostali zupełnie rozbici przez rywala, który dwie bramki zdobył z rzutów karnych.

Ekstraklasa - wyniki, terminarz, tabela

Przed meczem na Cichej trener Jagi Michał Probierz dokonał kilku roszad w zespole. W wyjściowym składzie znalazło się m.in. miejsce dla 17-letniego Przemysława Mystkowskiego, który ostatnie spotkanie w Ekstraklasie zagrał ponad dwa miesiące temu.  

Goście zaczęli uważnie w obronie i nastawili się na kontry. W 7 minucie celnie na bramkę Matusza Putnockiego strzelał Jacek Góralski. Bramkarz Ruchu był jednak na miejscu, podobnie jak trzy minuty później, kiedy ponownie obronił piłkę po uderzeniu Góralskiego. 

Reklama

Niebiescy najlepszą okazję do przerwy mieli w 11 minucie. Z lewej strony świetnie dośrodkował Marek Zieńczuk. Maciej Iwański dobrze przymierzył głową, ale piłka zamiast w siatce wylądowała tylko na poprzeczce bramki białostocczan. 

Potem przez długie minuty z boiska wiało nudą. Ruch miał optyczną przewagę w polu, ale niewiele z tego wynikało, a uderzenia Patryka Lipskiego czy Rafała Grodzickiego nie były w stanie zagrozić przyjezdnym. 

Ciekawiej było w tym czasie na trybunach. Po dwóch kwadransach, ponad 200 fanów Jagi i część kibiców gospodarzy, opuściła je. Wszystko w proteście, że porządkowi nie wpuścili na stadion grupy kibiców gości. 

Kiedy wydawało się, że nudna pierwsza połowa zakończy się bezbramkowo, doszło do sytuacji, która miał decydujący wpływ na rezultat i przebieg spotkania. Chorzowianie w głupi sposób stracili piłkę na połowie rywala. Szybko wyprowadzona kontra i piłka trafia po nogi Fedora Czernych. Napastnik Jagi w sytuacji sam na sam stara się wyminąć Putnockiego. Ten zahacza ręką rozpędzonego zawodnika. Czerwona kartka dla bramkarza Niebieskich i rzut karny dla zespołu z Białegostoku. W bramce Niebieskich pojawił się Wojciech Skaba, ale nie zdołał obronić jedenastki w wykonaniu Tarasa Romanczuka. 1-0 dla Jagiellonii.   

- Karny był na pewno, ale nie wiem czy sędzia powinien wyrzucać z boiska bramkarza gospodarzy. W większości meczów w Europie sędzia za takie przewinienie pokazałby żółtą kartkę - mówił Interii Norbert Schroeder, skaut 1.FC Kaiserslautern. 

Na stadionie przy ulicy Cichej nie brakowało zresztą dzisiaj przedstawicieli zagranicznych klubów, bo byli też wysłannicy Arsenalu, Chelsea czy włoskiej Atalanty Bergamo. 

W 58 minucie było już po meczu. Grający z przewagą jednego zawodnika goście spokojnie kontrolowali już to co dzieje się na boisku. Piłka trafiła do Konstantina Vassiljeva, który pojawił się na murawie w drugiej części. Reprezentant Estonii świetnie zagrał w kierunku Karola Mackiewicza, który mimo ostrego kąta i asysty Martina Konczkowskiego, zdołał wpakować piłkę do siatki. 

Kilka minut później Jaga prowadziła już trzema bramkami! Znowu w głównej roli wystąpił rezerwowy dzisiaj Vassiljev. Po akcji z Czernychem zagrał do nieobstawionego na prawej stronie Przemysława Frankowskiego, który zupełnie nieobstawiony wpakował piłkę do siatki. 

W 74 minucie mogło być już 4-0. Po strzale Karola Świderskiego i interwencji Skaby piłka wylądowała bowiem na słupku. Kilkanaście minut przed końcem część kibiców zaczęła już opuszczać trybuny. 

W 86 minucie sędzia Daniel Stefański podyktował dla przyjezdnych kolejnego karnego. Tym razem Czernycha w polu karnym nieprzepisowo powstrzymał słabo grający Mateusz Cichocki. Jedenastkę na gola pewnie zamienił Piotr Tomasik. 

Dla Jagiellonii dzisiejsza efektowna wygrana w Chorzowie, jest pierwszą w historii spotkań z Ruchem na jego terenie w Ekstraklasie. Niebiescy z kolei przegrali u siebie po raz czwarty w tym sezonie. Wcześniej drużynę Waldemara Fornalika pokonały na Cichej taki zespoły, jak Legia (4-1), Pogoń (2-0) i Górnik Łęczna (2-0)  

Z Chorzowa Michał Zichlarz 

Ruch Chorzów - Jagiellonia Białystok 0-4 

Bramki: 0-1 Taras Romanczuk (45. karny) 0-2 Karol Mackiewicz (58.) 0-3 Przemysław Frankowski (63.) 0-4 Piotr Tomasik (87. karny) 

Ruch: Matus Putnocky - Martin Konczkowski, Rafał Grodzicki, Mateusz Cichocki, Paweł Oleksy - Kamil Mazek, Łukasz Surma, Maciej Iwański (45. Wojciech Skaba), Patryk Lipski, Marek Zieńczuk (88. Tomasz Podgórski) - Mariusz Stępiński (60. Michał Efir).  

Jagiellonia: Bartłomiej Drągowski - Martin Baran, Igors Tarasovs, Marek Wasiluk, Piotr Tomasik - Przemysław Frankowski (71. Karol Świderski), Taras Romanczuk (79. Rafał Grzyb), Jacek Góralski, Karol Mackiewicz - Przemysław Mystkowski (46. Konstantin Vassiljev), Fedor Czernych. 

Żółte kartki: Mateusz Cichocki - Ruch. Martin Baran - Jagiellonia. 

Czerwone kartki: Matus Putnocky - Ruch.

Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów: 7225 

Dowiedz się więcej na temat: Ruch Chorzów | Bruk-Bet Termalica Nieciecza

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje