Reklama

Reklama

Prezes Ruchu w opałach. "Klubowy znak musi wrócić do Chorzowa!"

Dla niego nie ma żadnej świętości! Prezes Ruchu Dariusz Smagorowicz zadłużył na 40 milionów klub i przerejestrował klubowy symbol do jednej z firm na Cyprze. Sytuacja z niebieską „eRką” nie jest do końca jasna. Chorzowscy radni, którzy wczoraj zdecydowali o przyznaniu klubowi 18 milionowej pożyczki, otwarcie mówią, że jeżeli potężny zastrzyk gotówki nie będzie odpowiednio zabezpieczony i jeżeli prezes Smagorowicz nie wywiąże się ze swoich zobowiązań, to o transferze pieniędzy nie będzie mowy.

Podczas wczorajszej sesji Rady Miasta, jeden z chorzowskich radnych zadał publiczne pytanie, skierowane do prezesa Ruchu Dariusza Smagorowicza. - Chcemy wiedzieć czy "eRka" naprawdę jest zarejestrowana w firmie na Cyprze? - pytał Waldemar Kołodziej. 

- Nikt z radnych, ani ja, nie dowiedzieliśmy się, jak jest naprawdę. Po wczorajszej sesji rozmawiałem z panem prezesem Smagorowiczem. Zapewnił mnie, że nie ma żadnego problemu, żeby klubowy znak, który nie tyle co ma w sobie wartość marketingową, ale przede wszystkim symboliczną, wrócił do Chorzowa. Powiedział, że na wszystkie formalności związane z przerejestrowaniem znaku potrzebuje czterech tygodni. Podkreślę jednak, że nikt z nas radnych nie widział dokumentów, które świadczyłyby o tym, jak jest faktycznie ze znakiem niebieskiej "eRki" czy jej właścicielem jest firma Smagorowicza i jak naprawdę jest z tą rejestracją na Cyprze - tłumaczy Interii radny Kołodziej. 

Reklama

W Chorzowie tymczasem mówi się, że klubowa "eRka", symbol klubu 14-krotnego mistrza Polski, nie tyle jest zarejestrowana na Cyprze, co nawet zastawiona. Sytuacja z klubowym znakiem "Niebieskich" nie jest jasna. Radni, z prezydentem miasta Andrzejem Kotalą, z pewnością zażądają od prezesa Smagorowicza notarialnego oświadczenia, jak jest w rzeczywistości ze znakiem towarowym Ruchu, kto jest jego właścicielem i czy nie jest przypadkiem zastawiony. 

- Słyszymy różne informacje na ten temat. Pan prezes Smagorowicz dużo opowiada i dużo mówi snując swoje wizje. Po wczorajszej sesji, podczas której uchwaliliśmy przyznanie Ruchowi pożyczki, rozmawiałem jeszcze z prezydentem Andrzejem Kotalą. Uprzedziłem, że muszą być zachowane wszelkie możliwe zabezpieczenia, jeszcze przed transferem pierwszej transzy, co ma nastąpić w kwietniu. Powinna ona być zabezpieczona majątkiem pana prezesa, jego akcjami czy innych współwłaścicieli. Pan prezydent ma świadomość wszystkiego. Jeśli radni nie będą przekonani, co do formy zabezpieczenia 18 milionowej pożyczki, to zawsze jest możliwe zwołanie sesji nadzwyczajnej, podczas której wcześniejsza uchwała zostanie uchylona. Mówiłem o tym również kibicom. Na pewno nie odpuścimy, tym bardziej, że osoba pana prezesa Smagorowicza jest dość śliska i nie pewna, a my na razie słyszymy tylko słowa - mówi ostro Waldemar Kołodziej, który sam głosował wczoraj za przyznaniem klubowi pożyczki. 

W tej sytuacji wydaje się, że losy prezesa Smagorowicza, który od pięciu lat jest właścicielem Ruchu, a od czterech jego prezesem, są przesądzone. Tym bardziej, że coraz głośniej jego odejścia domagają się też chorzowscy fani.  

Michał Zichlarz

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy