Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (22 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (17 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (15 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)
  • 7 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Nie strzelasz karnego, to przegrywasz

Remigiusz Jezierski mógł zostać jednym z bohaterów Ruchu Chorzów w meczu z Legią Warszawa. W 22. minucie został sfaulowany w polu karnym przez Jana Muchę, wywalczając tym samym rzut karny dla swojej drużyny.

Wszystko potoczyłoby się jak w bajce, gdyby Wojciech Grzyb wykorzystał tak świetną okazję. Później nad Śląskim rozpętała się śnieżyca, która przesłoniła "niebieskim" widoki na jakikolwiek dobry wynik. Ostatecznie podopieczni Jana Urbana wygrali 1:0.

Reklama

- Podobnie jak kibice, my również liczyliśmy na zwycięstwo. Jednak jeśli nie wykorzystuje się rzutu karnego, w potyczce z takim przeciwnikiem jak Legia, to trzeba liczyć się z porażką - powiedział Jezierki. - Oni nie stwarzali sobie sytuacji ale świetnie wykorzystali stały fragment gry, Chinyama odnalazł się w polu karnym i zadał nam decydujący jak się okazało cios. Nam zabrakło kropki nad "i", byliśmy blisko w pierwszej połowie. W drugiej odsłonie szkoda zwłaszcza sytuacji Marcina Zająca. Z Wisłą pokażemy na co nas stać. Co do pogody, to ta śnieżyca mogła przyjść godzinę później, ale nie zwalajmy winy wyłącznie na pogodę. Legia mądrze rozgrywała piłkę z tyłu. Później trener Urban wprowadził Rogera oraz Radovicia, którzy poukładali grę z przodu. Przeciwnicy dobrze zastosowali pressing i nie mieliśmy później zbyt wiele do powiedzenia - dodał.

Dowiedz się więcej na temat: Remigiusz Jezierski | Rzut karny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje