Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (32 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Piast Gliwice (21 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (21 pkt.)

Szalona pierwsza połowa meczu Raków Częstochowa - Bruk-Bet Termalica Nieciecza

W pierwszym sobotnim meczu PKO Ekstraklasy, Raków Częstochowa Termalicą Bruk-Bet Nieciecza. W pierwszej połowie doszło do wielu ciekawych sytuacji i kontrowersji. Niestety, sędziowie spotkania popełnili dwa poważne błędy...

W 4. minucie Walerian Gwilia podał prostopadle do Frana Tudora. Gdy zawodnik Rakowa dochodził do piłki, aby prawdopodobnie ją dośrodkować, został podcięty przez atakującego na wślizgu Marcina Grabowskiego. Faul był bezdyskusyjny, o czym świadczył szybki gwizdek arbitra, Daniela Stefańskiego. Potrzebna jednak była chwila namysłu, czy przewinienie zaistniało w polu karnym, czy też przed. Sędziowie zdecydowali się ostatecznie na odgwizdanie "jedenastki" co potwierdzili VAR-owcy.

Na powtórkach widać, że faul wykonany był na linii pola karnego, a zgodnie z zasadą, że linia należy do pola, należało podyktować rzut karny. W związku z tym decyzja Daniela Stefańskiego była prawidłowa. Do wykonania "jedenastki" podszedł Ivi Lopez, lecz jego strzał został obroniony, a piłka wpadła do siatki dopiero po dobitce.

Reklama

Karny dla gości!

W 14. minucie doszło do kontrowersji w polu karnym Rakowa. Strzał na bramkę oddał Michał Hubinek, a piłkę do boku sparował bramkarz Vladan Kovačević. Do futbolówki ruszył Kacper Śpiewak, golkiper oraz obrońca Tomas Petrasek. Pierwszy przy piłce okazał się być zawodnik z Niecieczy, który ją zagrał, a następnie został podcięty przez bramkarza Rakowa i upadł na murawę. Futbolówka pozostała na placu gry, a arbiter z pewnością mający problemy z oceną sytuacji w gąszczu zawodników, nakazał kontynuować grę.

Gdy futbolówka opuściła pole gry, sędzia Daniel Stefański nakazał wstrzymanie wykonania autu, gdyż trwała analiza sędziów VAR, których rolę pełnili Jarosław Przybył i Konrad Sapela. Arbitrzy przed monitorami nie dopatrzyli się przewinienia i powstrzymali się od interwencji. Ostatecznie gra została wznowiona z autu.

Szczerze mówiąc nie rozumiem tej decyzji. Moim zdaniem bramkarz nie trafił w piłkę i "wpakował" się spóźniony w rywala, co dokładnie widać na stopklatce. Uważam, że jest to przewinienie, za które powinno podyktować się rzut karny. Nie rozumiem, jak ocenili to VAR-owcy i dlaczego "jedenastka" nie została odgwizdana.

W 20. minucie bramkę na 2-0 zdobył Ben Lederman. Zawodnik Rakowa otrzymał piękne podanie z głębi pola i wychodząc sam na sam z bramkarzem bez większych problemów, trafił do siatki. Radość gospodarzy nie trwała zbyt długo, gdyż sędziowie odgwizdali spalonego. Decyzję tę potwierdzili także arbitrzy VAR, którzy wyrysowali dość sprawnie pomocnicze linie. Jak widać na stopklatce jest to bardzo "stykowa" sytuacja i mimo wyrysowanej linii można mieć małe wątpliwości, co do słuszności decyzji. Wydaje się jednak, że głowa Ledermana faktycznie wystaje i to od niej wyrysowana jest linia spalonego.

Czerwona kartka!

W 26. minucie po kolejnym świetnym podaniu sam na sam z obrońcą wyszedł Vladislavs Gutkovskis. Napastnik Rakowa chciał kiwnąć rywala i wyjść jeden na jeden z bramkarzem. Gdy Gutkovskis wypuścił sobie piłkę, ręką zagrał ją Marcin Wasilewski i w ten sposób zatrzymał akcję. Ku zaskoczeniu wielu osób, Daniel Stefański ukarał defensora Niecieczy żółtą kartką za przerwanie akcji korzystnej.

Decyzja ta wydaje się być błędna, ponieważ gdyby nie to przewinienie, to Vladislavs Gutkovskis wyszedłby sam na sam z bramkarzem. Zgodnie z tym powinniśmy uznać to za pozbawienie realnej szansy na zdobycie bramki, które skutkuje kartką czerwoną.

Wydawało się, że to tylko kwestia czasu, gdy sędziowie VAR podejmą interwencję i kolor kartki zostanie zmieniony. Tak się jednak nie stało i pozostaje pytanie dlaczego? Gdyby nie zagranie piłki ręką, to mielibyśmy sytuację stuprocentową do zdobycia bramki. Być może VAR-owcy uznali, że jest to przepisowy kontakt piłki z ręką, a zatem nie powinno być w ogóle przewinienia. Tak naprawdę to tylko takie wytłumaczenie ma tutaj rację bytu.

Oglądając powtórki widzimy, że futbolówka odbija się najpierw od klatki piersiowej, a następnie trafia w rękę zawodnika. W rękę, która w zdecydowanie nienaturalny sposób powiększa obrys ciała. Ułożonej tak ręki, nie da wytłumaczyć się ruchem zawodnika, a dodatkowo widoczny jest ruch ręki w kierunku piłki, co może sugerować rozmyślność działania. Moim zdaniem jest to ręka, za którą powinno jak najbardziej odgwizdać przewinienie, a z racji tego,  że w ten sposób została przerwana realna szansa na zdobycie bramki, sędziowie powinni wykluczyć z dalszej gry Marcina Wasilewskiego. 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL