Reklama

Reklama

Raków Częstochowa traci w końcówce zwycięstwo z Jagiellonią Białystok

Raków Częstochowa miał udowodnić, że nie każda polska drużyna, która gra w pucharach, musi płacić za to gorszymi wynikami w lidze. Podopieczni Marka Papszuna świetnie rozpoczęli, ale w drugiej połowie wypadli już słabiej. W efekcie - remis.

Długo wydawało się, że mecz drużynie trenera Marka Papszuna ułoży się idealnie - jednak po fantastycznym początku, Raków w drugiej połowie nie grał już tak dobrze. 

Raków Częstochowa na początku jak burza. Dwa szybkie gole

Start gospodarzy był świetny. Już w 3. minucie nowy nabytek Bartosz Nowak, grający dotąd w Górniku Zabrze, zachował się jak rasowy środkowy napastnik i po podaniu Fabiana Piaseckiego posłał piłkę obok bramkarza. To jego druga bramka w tym sezonie, poprzednią zdobył w trzeciej kolejce jeszcze dla Górnika.

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: Raków Częstochowa wyłamuje się z polskich kanonów

Raków poszedł za ciosem i już po chwili zdobył drugiego gola po ładnej akcji, ale golu... samobójczym. Piłka krążyła niczym kula bilardowa, zagrywana z pierwszej piłki między częstochowianami, po zagraniu Szymona Czyża piłka trafiła w słupek. Wydawało się, że nadbiegający obrońca gości Bojan Nastić wybije piłkę, ale dostawił stopę tak niefortunnie, że w prostej sytuacji - takiej z gatunku "ja bym to wybił" wbił z bliska piłkę do własnej bramki. Bośniak był zdumiony i zrozpaczony, trudno mu się dziwić. 

Goście nie otrząsnęli się już do końca pierwszej połowy, Raków grał już spokojnie. Tuż przed przerwą, mógł jeszcze podwyższyć, ale Mateusz Wdowiak w sytuacji sam na sam z Zlatanem Alomeroviciem nie zdołał go pokonać.

Jagiellonia Białystok goniła i dogoniła

Zaraz po przerwie Jagiellonia dość przypadkowo mogła zbliżyć się do Rakowa, po odbiciu piłki w środkowej strefie przy piłce nieoczekiwanie znalazł się Jesus Imaz, który strzelił gola, okazało się jednak, że jest na spalonym.

Jagiellonia nie poddała się: w 63. minucie rezerwowy Nene uderzył zza pola karnego pod poprzeczkę. Trelowski nie zachował się w bramce w tej sytuacji dobrze, na pewno będzie miał do siebie pretensje. Nie miał już za to szans przy drugiej bramce gości. Po rzucie rożny i zgraniu piłki głową Jesus Imaz rzucił się i głową uderzył piłkę pod poprzeczkę. Zaskoczenie!

Teraz przez Rakowem mecz eliminacji Ligi Konferencji ze Slavią Praga. Początek w czwartek, o godz. 18.

Raków Częstochowa - Jagiellonia Białystok 2-2 (2-0)

Bramki: 1-0 Nowak (3.), 2-0 Nastić (10., samobójcza), 2-1 Nene (63.), 2-2 Jesus Imaz (85.) 

Raków: Trelowski - Racovitan Ż (86. Sorescu), Arsenić, Rundić - Tudor, Gwilia (76. Papanikolaou), Czyż, Kun - Wdowiak (76. Ivi Lopez), Piasecki (61. Musiolik), Nowak (61. Koczerhin)

Jagiellonia: Alomerović Ż - Prikryl Ż, Tiru Ż, Skrzypczak, Nastić (90.+2 Israel Puerto) - Wdowik, Romanczuk Ż (73. Pospiszil Ż), Imaz, Bida (46. Nene Ż) - Cernych (73. Łaski), Gual Ż (90.+6. Kowalski)

Sędziował: Sylwestrzak (Wrocław).

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL