Reklama

Reklama

Raków Częstochowa skrzywdzony przez sędziów. Powinien być rzut karny

W czwartkowe popołudnie Raków Częstochowa rozegrał pierwszy mecz czwartej rundy eliminacji do Ligi Konferencji. Podopieczni Marka Papszuna pewnie pokonali Slavię Praga 2-1. Po spotkaniu dużo mówi się o pracy sędziów, którzy popełnili kilka błędów, w tym jeden bardzo poważny na niekorzyść częstochowian.

Do pierwszej kontrowersyjnej sytuacji w meczu Raków Częstochowa - Slavia Praga doszło już w 26. minucie. Kacper Trelowski długim podaniem, wypuścił na sam na sam z bramkarzem Iviego Lópeza. Gwiazdor Rakowa stanął przed świetną szansą na zdobycie pierwszej bramki w spotkaniu. Niestety sędzia asystent podniósł chorągiewkę, a arbiter Rohit Saggi z Norwegii odgwizdał spalonego.

Jak ukazały powtórki, Ivi López najprawdopodobniej nie był na pozycji spalonej. Wydaje się, że bliżej bramki, aniżeli on, był jeden z defensorów Slavii, który ‘złamał’ linię spalonego. Sytuacja jest z pewnością bardzo stykowa i do finalnej oceny spalonego niezbędne byłyby wyrysowane linie przez sędziów VAR. Sęk w tym, że w eliminacjach do Ligi Konferencji nie ma dostępnego systemu VAR.

Reklama

Wielkie kontrowersje w meczu Raków - Slavia. Powinien być rzut karny za rękę?

 W 42. minucie piłkarze Rakowa Częstochowa domagali się rzutu karnego, za rzekome zagranie piłki ręką przez obrońcę Slavii. Mimo wielu głosów, że był to "ewidentny rzut karny", przyznać trzeba że sędziowie podjęli prawidłową decyzję.

Jak ukazują powtórki, po dośrodkowaniu Iviego Lópeza, piłka niedotknięta przez nikogo, odbiła się od murawy, a następnie od Ivana Schranza. Dostępne ujęcia nie obrazują, czy piłkarz Slavii w ogóle został trafiony piłką w rękę, czy też w tułów. Pewne jest to, że jego ręka była ułożona wzdłuż ciała i wydaje się, że jest wręcz scalona z tułowiem. W związku z tym nie ma mowy o rzucie karnym dla Rakowa, gdyż ułożenie ręki jest naturalne.

Liga Konferencji. Raków skrzywdzony, powinien być rzut karny

Niestety w końcówce spotkania, a dokładniej mówiąc w 76. minucie, sędziowie popełnili bardzo poważny błąd. Po jednym z dośrodkowań w pole karne, w pół przez rywala został złapany Mateusz Wdowiak i powalony na murawę. Norwescy sędziowie powinni odgwizdać rzut karny, lecz tak się nie stało.

Na powtórkach widać dokładnie, że Ibrahim Traore w ogóle nie był zainteresowany dośrodkowaną piłką i jedynie obserwował Mateusza Wdowiaka. Gdy zawodnicy byli już blisko siebie, piłkarz Slavii złapał Polaka i pozbawia go szans walki o piłkę, przewracając go na murawę.

Jestem przekonany, że gdyby był dostępny system VAR, to bylibyśmy świadkami interwencji i zmiany decyzji. Uważam, że Raków Częstochowa powinien mieć rzut karny, a dodatkowo Traore powinien obejrzeć żółtą kartkę za niesportowe zachowanie.

Raków Częstochowa czuje się skrzywdzony. Oberwało się sędziemu

Po meczu Raków - Slavia na konferencji prasowej trener Marek Papszun odniósł się do poziomu sędziowania: - Mogę być tylko dumny ze swojej drużyny, szczególnie biorąc pod uwagę skandaliczne sędziowanie. - powiedział szkoleniowiec Rakowa.

W pomeczowej wypowiedzi dla Kanału Sportowego, od siebie dodał także Mateusz Wdowiak: - W polu karny byłem trzymany. Generalnie bez VAR-u, gdzie są mecze rozgrywane, to tam się dzieją cuda w tym polu karnym. Naprawdę jest jakieś łapanie, dziwne rzeczy się dzieją. Dlatego jest to niezrozumiałe, że tego VAR-u nie ma, ale niestety musimy się z tym mierzyć - mówił piłkarz Rakowa i dodał: - Czasami będą pomyłki na naszą korzyść, tak jak to było ze Spartakiem, a czasami na niekorzyść. Trochę dziwne, że tego VAR-u nie ma.

Czytaj także: Lewandowski zdradził przyczynę transferu

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL