Reklama

Reklama

Raków Częstochowa - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1-0 w meczu 19. kolejki PKO Ekstraklasy

Po dwóch porażkach z rzędu na własnym stadionie, piłkarze Rakowa wreszcie triumfują! Drużyna z Częstochowy pokonała Podbeskidzie 1-0, choć mając na uwadze przebieg meczu mogła prowadzić wyżej. Ponownie efektownym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Ivi Lopez, lecz to nie Hiszpan zdobył decydującego gola.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Raków Częstochowa - Podbeskidzie Bielsko-Biała

Piłkarze Rakowa Częstochowa nie przypominają dobrze funkcjonującej drużyny z pierwszej połowy obecnego sezonu Ekstraklasy. Gospodarze dzisiejszego starcia w czterech minionych ligowych spotkaniach triumfowali tylko raz, a co więcej zanotowali dwie porażki z rzędu na własnym obiekcie. 

Mecz z beniaminkiem był zatem świetną okazją do przełamania, choć Podbeskidzie ostatnio sprawowało się bardzo dobrze i również momentami próbowało się postawić wyżej notowanemu rywalowi. 

Gospodarze zyskali jednak optyczną przewagę i częściej próbowali atakować, głównie po podaniach z głębi boiska oraz dośrodkowaniach z bocznych stref placu gry. Po jednym z takich zagrań w znakomitej okazji znalazł się David Tijanić, jednak uderzył głową bardzo lekko i pewnie interweniował Michal Peszkovicz. Dobrze zagrywał natomiast Patryk Kun. 

Reklama

Podbeskidzie mogło natomiast odpowiedzieć po świetnym rajdzie Petera Wilsona. Napastnik ekipy przejezdnych wpadł w pole karne i pomimo asysty Andrzeja Niewulisa udało mu się oddać strzał. Piłka leciała jednak wprost w interweniującego Dominika Holca.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Druga część gry mogła się o wiele lepiej rozpocząć dla drużyny gości. Podbeskidzie bardzo szybko ruszyło do ataku i po chwili Jakub Hora umieścił piłkę w siatce. Gol dla beniaminka nie został jednak uznany. Kilka chwil wcześniej Petar Mamić zagrywał bowiem piłką będącą poza boiskiem.

Niewykorzystana okazja zemściła się błyskawicznie. W 53. minucie Ivi Lopez huknął z rzutu wolnego. Piłka nabrała sporej rotacji, jednak udało się ją trącić Peszkoviczowi. Bramkarz obronił strzał Hiszpana, ale na posterunku znalazł się Andrzej Niewulis, dopadł do futbolówki i dopełnił formalności. 

Gracze Rakowa złapali wiatr w żagle i nadal groźnie atakowali. Kilkanaście minut później Igor Sapała świetnie dograł piłkę z bocznej strefy boiska, a strzał głową oddał Fran Tudor. Futbolówka została uderzona z odpowiednią siłą, lecz zdecydowanie zabrakło celności. 

W końcówce starcia do głosu zaczęli dochodzić piłkarze Podbeskidzia. Goście starali się i atakowali, lecz uderzenia z dystansu Łukasza Sierpiny oraz Gergo Kocsisa poszybowały wysoko ponad bramką. Rzutu wolnego z bliskiej odległości nie wykorzystał również Serhij Miakuszko.

Ekstraklasa - wyniki, tabela, strzelcy

PA

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL