Reklama

Reklama

Lech - Raków 3-0. Marek Papszun: Źle się zachowałem

- Mam nadzieję, że Lech nie będzie tym razem narzekał na sędziego – powiedział po meczu w Poznaniu trener Rakowa Marek Papszun. Za swoje protesty zobaczył czerwoną kartkę i kolejny pojedynek z Legią obejrzy z trybun.

Przez ponad godzinę beniaminek z Częstochowy był równorzędnym rywalem dla "Kolejorza". O losach spotkania zadecydowała niefortunna interwencja Jakuba Szumskiego, który w 65. minucie wpadł w Christiana Gytkjaera. Duńczyk chwilę wcześniej odbił piłkę głową, ale nie było to zagranie w bramkę. Sędzia Paweł Raczkowski dopiero po sugestii VAR zdecydował się na podyktowanie jedenastki. - Warto pooglądać tę sytuację, a ja oglądałem ją już wielokrotnie. To bardzo, bardzo trudna decyzja, mocno kontrowersyjna. Nie traktuję tego jako jakiegoś większego błędu Kuby - mówił Papszun. Szumski wygrał rywalizację o miejsce w bramce z Michałem Gliwą.

Reklama

Większe pretensje trener Rakowa miał o sytuację sprzed drugiej bramki dla Lecha. - Trudno mi było wytrzymać. bo widziałem, że Schwarz jest ściągany za rękę przez Muhara. Mamy rzut wolny z 18 metrów przy stanie 1-0, sędzia to puszcza i Lech zdobywa bramkę. Wiem teraz, że nie powinienem zachowywać się tak jak się zachowałem, to był błąd. Wiadomo, jestem emocjonalnym człowiekiem, gram z drużyną i żyję z nią, niewłaściwie zareagowałem - mówił Papszun, który po trafieniu Tymoteusza Puchacza protestował i właśnie wówczas dostał czerwoną kartkę. Zapewne dostanie karę jednego lub dwóch spotkań bez możliwości prowadzenia drużyny z ławki rezerwowych - na pewno stanie się to w starciu z Legią.

- W Bełchatowie jest tak bliska odległość z trybun, że może nawet lepiej będzie wszystko widać. Nie będzie tu większego problemu - żartował trener Papszun, który dziękował drużynie za walkę i dyscyplinę taktyczną. - Do momentu straty bramki graliśmy tak jak chcieliśmy. Lech może i dominował, ale my robiliśmy swoją robotę. Tego, co się później stało, nie będę komentował. Mam nadzieję, że Lech tym razem nie będzie narzekał na sędziego - mówił trener Rakowa, nawiązując do pierwszego starcia tych drużyn, które Lech wygrał w Bełchatowie 3-2. Wtedy poznaniacy mieli pretensje do sędziego Mariusza Złotka o trzy błędne interpretacje zagrań piłkarzy.

Andrzej Grupa

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL