Reklama

Reklama

Chodyna bohaterem Lubina i Poznania! Zagłębie pokonuje Raków

Zagłębie Lubin zrobiło to, o czym marzyli nie tylko ich kibice, ale też wszyscy trzymający kciuki za Lecha Poznań. Kacper Chodyna golem z rzutu karnego w doliczonym czasie gry dał Miedziowym zwycięstwo nad Rakowem, co oznacza dwie rzeczy - Zagłębie zostaje w Ekstraklasie, a Kolejorz jest mistrzem Polski!

Raków zaczął spotkanie dość mocno cofnięty i skompaktowany. To Zagłębie częściej próbowało początkowo przejmować inicjatywę i budować atak pozycyjny. Trudno było jednak gospodarzom dojść do klarownych sytuacji bramkowych.

Po kwadransie Erik Daniel spróbował strzału z dystansu, ale ostatecznie Zagłębie zyskało tylko rzut rożny. Ten sam zawodnik uderzał też dziesięć minut później, ale tym razem jego strzał - dość łatwo - wybronił Vladan Kovacević.

W 29. Minucie Fran Tudor bardzo dobrze wrzucił piłkę w pole karne, a tam blisko jej przejęcia był Mateusz Wdowiak. Ostatecznie jednak został uprzedzony przez obrońców Zagłębia.

Reklama

To właśnie Daniel był najaktywniejszym graczem lubinian w pierwszej połowie. Po jego kolejnym strzale - tuż przed przerwą - Kovacević musiał naprawdę mocno się wysilić, by odbić piłkę.

Raków w pierwszej połowie nie wyglądał bynajmniej jak drużyna walcząca na śmierć i życie o tytuł mistrza Polski. Jakby presja pętała częstochowianom nogi, a może ich morale zbiła nieco wiedza na temat wcześniejszej wygranej Lecha Poznań.


Nieskuteczny Petrasek

Druga połowa zaczęła się od otwartej gry z obu stron, chociaż to Zagłębie starało się zostać stroną przeważającą, widać to było nawet po zmianach przeprowadzonych przez Piotra Stokowca, który szybko wpuścił na boisko Martina Doleżala i Cheikhou Dienga.

Jednak to Raków mógł 10 minut po przerwie bardzo dobrze ułożyć sobie ten mecz. Tomas Petrasek świetnie znalazł się w polu karnym, ale zabrakło mu precyzji i strzałęm głową posłał piłkę nad bramką.

To był początek okresu przewagi Medalików w tym meczu. Na wyższe obroty wszedł Ivi Lopez, który najpierw sprawdził Bieszczada strzałem z rzutu wolnego, a następnie dwa razy dobrze dogrywał, odpowiednio do Kuna i Wdowiaka, ale ten pierwszy źle trafił w piłkę, a drugi był minimalnie spóźniony do zagrania Hiszpana wzdłuż bramki.

Petrasek w 65. minucie dostał nie tylko drugą, ale też trzecią szansę na otworzenie wyniku, oczywiście po dwóch uderzeniach głową. Wyszedł z tego jednak w sumie tylko jeden celny strzał, chociaż tutaj trzeba oddać Bieszczadowi, że świetnie odbił piłkę zmierzającą pod poprzeczkę.

Zagłębie walczące

Miedziowi, po okresie spędzonym we własnym polu karnym, odpowiedzieli wreszcie w 68. minucie. Dobrze obrońcom urwał się Doleżal, zabrakło mu jednak szybszego podjęcia decyzji. Ostatecznie piłka trafiła do Starzyńskiego, który inteligentnie znalazł podaniem Dienga. Senegalczyk powinien zrobić z tego duży większy użytek, a skończyło się jedynie na kiksie.

Znów zakotłowało się w polu karnym kilkanaście minut przed końcem. Bartolewski posłał ostre dośrodkowanie w pole karne, nikt go nie przeciął, ale piłka zmierzała do bramki i musiał interweniować Kovacević. Do piłki dopadł Chodyna i z powietrza uderzył nad bramką. W międzyczasie gospodarze sygnalizowali sędziemu zagranie ręką Gwilii, powtórki pokazały jednak, że arbiter miał rację nie odgwizdując rzutu karnego.

Marek Papszun szukał za wszelką cenę zwycięstwa, na kwadrans przed końcem zdecydował się wprowadzić dwóch dodatkowych napastników, w postaci Araka i Musiolika. Zamierzonego efektu jednak to nie przyniosło, obrońcy Zagłębia bowiem bezproblemowo wyłączyli z gry obu zmienników rywali.

Cios w ostatnim momencie

W zasadzie przez całą drugą połowę czuć było ciężar tego spotkania, ale najmocniej zagotowało się w samej końcówce. Kolejną dobrą okazję miał Dieng, który oddał strzał z kilkunastu metrów. Po drodze piłka trafiła w rękę Petraska i sędzia po analizie VAR podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Kacper Chodyna i świetnie wytrzymał presję zapewniając bezcenne zwycięstwo swojej drużynie.

Chodyna tym golem spowodował euforię oczywiście nie tylko w Lubinie, ale też w Poznaniu, bo za jednym zamachem 22-latek zapewnił swojej drużynie utrzymanie i mistrzostwo Lechowi Poznań. Oba zespoły więc w szampańskich nastrojach spotkają się za tydzień przy Bułgarskiej. 

Rakowowi z kolei zostało tylko i wyłącznie przypilnowanie srebrnego medalu, który teoretycznie wciąż może "ukraść" mu Pogoń Szczecin.

Zagłębie Lubin 1-0 Raków Częstochowa

gol: 90+4`Chodyna(rzut karny)

czerwona kartka: 90`Arsenić(druga żółta)

żółte kartki: 26`Łakomy, 30`Daniel, 45`Kopacz, 72`Scekić - 69`Petrasek, 77`, 90`Arsenić

Zagłębie: Bieszczad - Kopacz, Ławniczak, Balić, Bartolewski - Poręba(83`Pieńko) - Chodyna, Starzyński(72`Scekić), Łakomy, Daniel(54`Doleżal) - Szysz(54`Dieng)

Raków: Kovacević - Arsenić, Petrasek, Krzyżak(46`Długosz) - Kun, Sapała(55`Czyż), Gwilia, Tudor - Lopez, Gutkovskis(77`Musiolik), Wdowiak(77`Arak)


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy