Reklama

Reklama

Będzie feta pod Jasną Górą

W sobotę w Częstochowie święto futbolu! W meczu z Lechią Gdańsk Raków ma „klepnąć” wicemistrzostwo Polski, a potem już planowana jest przez klub zasłużona feta zdobywcy Pucharu Polski i – wszyscy w Częstochowie mają nadzieje, że tak będzie - wicemistrza kraju.

W sobotę ostatnia kolejka Ekstraklasy sezonu 2021/22. I choć praktycznie wszystkie karty są już rozdane, to do wyjaśnienia jest jeszcze kilka wątpliwości. O tytuł wicemistrza kraju walczy i Raków i Pogoń Szczecin.

Lepsi od "Kolejorza"

Drużynie prowadzonej przez Marka Papszuna do wywalczenia po raz drugi z rzędu wicemistrza kraju potrzebny jest ledwie remis w ostatnim meczu u siebie z Lechią Gdańsk, która już jest pewna 4 miejsca i tego, że w przyszłym sezonie zagra w europejskich pucharach. Także dlatego, że Raków zdobył PP. Częstochowianie mają na swoim koncie 64 pkt., Pogoń Szczecin, która zagra u siebie ze zdegradowanym już Bruk-Bet Termalica Nieciecza o dwa mniej. 

Reklama

Jedenastka spod Jasnej Góry ma jednak lepszy bilans bezpośrednich gier, bo w Szczecinie wygrała 2-1, a u siebie zremisowała 0-0. W starciu ze świeżo upieczonym mistrzem Polski Lechem i z "Portowcami" częstochowianie zdobyli 8 z 12 możliwych punktów (wygrana i remis z "Kolejorzem"), ale do zdobycia historycznego mistrzostwa Polski to nie wystarczyło.

Przewodzący w tabeli jeszcze dwie kolejki temu Raków "wyłożył" się na samym finiszu rozgrywek, najpierw remisując u siebie z Cracovią 1-1, a tydzień temu przegrywając z Zagłębiem w Lubinie 0-1.

- Boli, bo tak dużo zrobiliśmy w tym sezonie, by zagrozić Lechowi w walce o mistrzostwo. Założenie przed meczem w Lubinie było takie, żeby dać sobie szansę w ostatniej kolejce. Jesteśmy smutni, że tak się nie stało. Wierzę, że na koniec sezonu będziemy się cieszyli, bo jak podsumujemy wszystko, to tak czy siak okaże się udany. Musimy jeszcze walczyć o wicemistrzostwo - mówi trener Papszun.     

Świętowanie z kibicami

Jak będzie wyglądał scenariusz na sobotnie popołudnie i wieczór w Częstochowie? Mecz z Lechią rozpoczyna się o godzinie 17.30. Po końcowym gwizdku na płycie boiska odbędzie się ceremonia wręczenia medali. "Po jej zakończeniu wszystkich kibiców zapraszamy na wspólne świętowanie na plac Biegańskiego" - czytamy na oficjalnej stronie Rakowa.

Przyjazd drużyny na miejsce otwartym autobusem spodziewany jest po godzinie 21.00. Będzie scena, będzie wspólna radość i możliwość spotkania się z piłkarzami i sztabem szkoleniowym. Na miejscu będzie też klubowe stoisko z pamiątkami. Raków, mimo że mistrzostwa nie udało się zdobyć, to i tak ma co świętować. 

Drużyna z województwa śląskiego po raz drugi z rządu jest w czołówce, praktycznie do końca biła się o tytuł, a swoją wyższość nad Lechem udowodniła w ostatnich miesiącach dwukrotnie, w marcu wygrała w lidze w Poznaniu 1-0, a na początku maja w Pucharze Polski 3-1. Puchar po raz drugi z rzędu zostaje w Częstochowie. W przyszłym sezonie ma być jeszcze lepiej.  

Roszady w sztabie szkoleniowym Rakowa

Ivi Lopez myśli o transferze  

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL