Reklama

Reklama

Arka - Raków 3-2. Tomasz Petraszek: Za jedną połowę punktów nie dają

Czeski kapitan Rakowa Częstochowa uczcił bramką powrót po pauzie za żółte kartki. Jego drużyna mimo pewnego prowadzenia 2-0 nie wywiozła nawet punktu z Gdyni.

Co się stało w przerwie, że Raków przegrał z Arką 2-3? Kapitan widzi więcej niż szeregowy zawodnik dlatego pokusił się o ocenę tego niecodziennego meczu: - Zabrakło konsekwencji w drugiej połowie. W przerwie mówiliśmy sobie że jesteśmy ambitnym zespołem, że 2-0 nas nie zadowala, dążymy do strzelenia kolejnych bramek, żebyśmy podtrzymali ten ogień który był w pierwszych 45 minutach. Niestety nikt punktów za pierwszą połowę nie daje.

Przegrana w takich okolicznościach musi był dołująca. Jednak Petraszek wierzy, że Raków po tym meczu zareaguje pozytywnie: - To na pewno trudny moment, mocno jesteśmy wkurzeni, jednak taki jest sport. Jesteśmy psychicznie mocni, wielokrotnie pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie zareagować szybko i w należyty sposób,. Najbliższa okazja w piątek gdy zmierzymy się z mistrzem Polski, Piastem Gliwice.

Reklama

Czy wpływ na przegraną Rakowa Częstochowa mógł fakt, iż na jego ławce nie było trenera Marka Papszuna, ukaranego przez Komisję Ligi dwumeczową dyskwalifikacją?

- Jesteśmy świetnie przygotowani przez trenera. Goncaolo Feio jest świetnym asystentem, ale nie upatrywałbym w nieobecności Marka Papszuna przyczyn naszej porażki. Zresztą dziś na stadionie w Gdyni była taka atmosfera że i tak nie było słychać trenera - zakończył smutny kapitan Rakowa Częstochowa.

MS

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL