Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (15 pkt.)
  • 8 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)

Przegrali puchar. Teraz pora na ligę

Po serii kilku udanych meczów w lidze, tym razem Radomiak zawiódł w Pucharze Polski. W meczu I rundy jedenastka z Radomia nie miała wiele do powiedzenia w starciu z Górnikiem. Zabrzanie u siebie wygrali 2-0, a to zwycięstwo mogło być jeszcze bardziej okazałe. – Teraz trzeba się skupić na lidze – mówili po przegranym meczu na Stadionie im. Ernesta Pohla piłkarze i trenerzy Radomiaka.

W kilku ostatnich ekstraklasowych grach zespół prowadzony przez Dariusza Banasika nie zawodził. Po wygranej z Wartą Poznań w 5. kolejce 1-0 przyszła seria trzech remisów w starciach z Lechią Gdańsk, Pogonią Szczecin i Śląskiem Wrocław ostatnio.

W pucharowym meczu z Górnikiem trener Banasik dał szansę gry kilku zawodnikom, którzy w ogóle w bieżących rozgrywkach w pierwszym zespole nie grali, jak bramkarz Mateusz Kochalski, lewy obrońca Mateusz Grudziński czy inny defensor Mateusz Bodzioch. Od pierwszej minuty grał też Portugalczyk Tiago Matos. Z kolei odpoczywał najlepszy strzelec drużyny Leandro Rossi.

Reklama

Takie zestawienie nie mogło nie mieć wpływu na boiskowe wydarzenia. Do przerwy zabrzanie prowadzili po trafieniu Davida Tosevskiego. Potem do siatki beniaminka Ekstraklasy trafił jeszcze niezawodny w bieżącym sezonie Jesus Jimenez, który na koncie ma już sześć bramek.

Po meczu piłkarze zespołu z Radomia nie mieli więc wesołych min. Co poszło nie tak w przegranym spotkaniu z Górnikiem? - To że przegraliśmy. Stracona bramka w pierwszej połowie, wcześniej też kilka błędów w obronie. Trzeba też powiedzieć, że przy stanie 0-0 mieliśmy swoje sytuacje wchodząc do przodu po stałych fragmentach. Brakowało wykończenia i mogło być inaczej, a tak było potem 0-1 do przerwy. To ustawiło spotkanie. Z czasem musieliśmy się odkryć. W Górniku nastąpiły zmiany, pojawiło się kilku nowych i doświadczonych zawodników, było już trudniej. Też mieliśmy jeszcze swoją szansę przy prowadzeniu przeciwnika dwoma bramkami, żeby coś się zadziało w końcówce. Niestety nic nie wpadło i przegrywamy - komentował po meczu Mateusz Bodzioch, który na środku obrony grał razem z Mateuszem Cichockim.

Górnik - Radomiak 2-0. Banasik: Wynik jest zasłużony

- Nasza przygoda z pucharowymi rozgrywkami się kończy. Wynik jest zasłużony, bo przegraliśmy z lepszym i lepiej zorganizowanym zespołem. Mieliśmy swój plan na to spotkanie, ale nie wyszło to tak, jakbyśmy sobie założyli. Graliśmy nonszalancko w linii obrony i w zasadzie prosiliśmy się o to, żeby rywal trafił do naszej siatki - dodawał z kolei trener Banasik.

Na rozpamiętywanie wszystkiego w Radomiu nie mają czasu, bo już w sobotę ligowy mecze ze Stalą Mielec, a potem w środę 29 września zaległe spotkanie z Rakowem Częstochowa. - Tych meczów w ogóle jest więcej, bo dochodzi też mecz przełożony z Rakowem, gramy środa - sobota - środa. Z Górnikiem trener dał szansę kilku nowym zawodnikom, w tym m.in. mnie. Chcieliśmy się pokazać z jak najlepszej strony, ale niestety przegrywamy. Teraz już jednak faktycznie skupiamy się wyłącznie na lidze. Trzeba się zregenerować i być jak najlepiej przygotowanym na spotkanie ze Stalą - mówi Bodzioch.

Radomiakowi o tyle będzie łatwiej, że wraca odpoczywająca w meczu z Górnikiem trójka: Leandro, Filipe Nascimento i Dawid Abramowicz. Z nimi w składzie na pewno będzie łatwiej.

Michał Zichlarz, Zabrze



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje