Reklama

Reklama

Pogrom w Ekstraklasie. Grad goli w upalnym słońcu

Radomiak Radom rozbił Lechię Gdańsk 4-1 w meczu piątej kolejki piłkarskiej Ekstraklasy. To był najniższy wymiar kary dla gości, którzy w obronie zagrali tragicznie.

Start w eliminacjach europejskich pucharów wyraźnie okazuje się pocałunkiem śmierci dla Lechii Gdańsk. Okazało się, ze  fatalny mecz z Koroną Kielce u siebie (0-1) sprzed tygodnia nie był wypadkiem przy pracy. Z Radomiakiem lechiści zagrali jeszcze gorzej i zasłużenie przegrali bardzo wysoko - 1-4 i tak było najniższym wymiarem kary. Trzeba przyznać gospodarzom, że zagrali bardzo dobrze szczególnie w ofensywie - pytanie na ile było to spowodowane fatalną defensywną postawą Lechii Gdańsk.

Reklama

Bramkarz przyjezdnych, Michał Buchalik cztery razy wyjmował piłkę z siatki, trzykrotnie futbolówka trafiła w słupki lub poprzeczki jego bramki, a raz interweniował system VAR. 

Już w 4. minucie pewny zwykle Michał Nalepa minął się z piłką na środku boiska, Brazylijczyk Maurides przebiegł prawie od połowy boiska i nie niepokojony przez nikogo huknął nie do obrony obok bezradnego Michała Buchalika. Było kilka momentów, że gdańska drużyna mogła wyjaśnić sytuację, jednak wciąż się cofali, aż wreszcie musieli wyciągać piłkę z siatki.

Goście usiłowali odrobić straty, ale bez efektu. Po 18 minutach było już 2-0. Nie popisali się znów (!) gdańscy stoperzy, zostawił ich w polu Maurides, który niepilnowany dośrodkował, a tam już czekał Roberto Alves, który z półwoleja podwyższył prowadzenie. Pierwszą bramkę Szwajcara o portugalskim pochodzeniu w Polsce widziała jego rodzina, która przyjechała specjalnie na to spotkanie.

Trzy minuty później rozgrywający świetny mecz Maurides trafił w poprzeczkę po dośrodkowaniu Dawida Abramowicza, a zaraz obramowanie bramki gdańszczan obił z rzutu wolnego Mateusz Grzybek. Nie minęła połowa pierwszej połowy, a na dobrą sprawę powinno być 4-0 dla "Zielonych" i nikt nie miałby pretensji. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie - chwilę później strzał debiutującego w Ekstraklasie Dominika Piły trafił w rękę Mateusza Cichockiego. Po analizie VAR, sędzia Tomasz Musiał podyktował rzut karny.  Niezawodny Flavio Paixao nie pomylił się i trafił do siatki po raz 103 w Ekstraklasie, w tym 79 dla Lechii Gdańsk w lidze i 90 ogółem. W 40. minucie bliski wyrównania był malijski napastnik, Bassekou Diabate, ale minimalnie chybił. W rewanżu kardynalny błąd popełnił David Stec i sam przed Buchalikiem stanął Luis Machado, ale gdański bramkarz cudem obronił. Mniej szczęścia miał Buchalik w 56. minucie, gdy po ewidentnej ręce Michała Nalepy, tym razem z rzutu karnego pokonał go Portugalczyk Felipe Nascimento. To czwarta żółta kartka Nalepy w czwartym meczu w tym sezonie, co zaowocuje pauzą w kolejnym spotkaniu. Zaraz gdański obrońca usiłował się zrehabilitować pod bramką "Zielonych" groźnie główkując - Filip Majchrowicz, o którym mówi się, że ma zagraniczne oferty, efektownie obronił.

Transferowych spekulacji było więcej. Lechiści zagrali osłabieni brakiem kontuzjowanego snajpera Łukasza Zwolińskiego, którego plotki łączą z francuskim drugoligowcem, Bordeaux. Oficjalnie "Zwolaka" z meczu w Radomiu wyłączył uraz pleców, z tego samego powodu nie zagrał 19-letni Kacper Sezonienko.  Z tego co nam wiadomo oferta za Zwolińskiego opiewa mniej więcej na połowę kwoty oferowanej wcześniej przez Hapoel Beer Szewa. Wtedy Lechia Gdańsk go nie puściła, więc tym razem nie puści tym bardziej.

W końcówce na boisko wszedł będący w świetnej formie rezerwowy Michał Feliks, który najpierw trafił w słupek, potem do siatki po stałym fragmencie gry, by wreszcie idealnie obsłużyć Daniela Pika, który trafił do siatki. Wcześniej jednak był faul.

Po tym meczu Radomiak jest w Ekstraklasie szósty, a Lechia Gdańsk znajduje się tuż nad strefą spadkową.

Radomiak Radom - Lechia Gdańsk 4-1 (2-1)

Bramki: Maurides 4’, Roberto Alves 18’, Felipe Nascimento 56’ (rzut karny), Michał Feliks 77’ - Flavio Paixao 26‘ (rzut karny)

Radomiak: Majchrowicz - Grzybek (62’ Pawłowski), Rossi, Cichocki, Abramowicz - Cele (81’ Nowakowski), Nascimento - Leandro (62’ Pik), Machado, Alves - Maurides (68’ Feliks).

Lechia: Buchalik - Stec, Nalepa, Maloca, Pietrzak- Kubicki, Gajos (73’ Zjawiński) - Piła (59’ Durmus), Paixao (79' Neugebauer), Conrado (59’ Clemens) - Diabate (59’ Kałuziński).

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).

Żólte kartki: Pawłowski (Radomiak), Piła, Stec, Nalepa (Lechia).

Maciej Słomiński, Interia, Radom

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL