Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (15 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (12 pkt.)
  • 4 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (10 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (10 pkt.)
  • 7 .Radomiak (9 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (9 pkt.)

Znów ten sam problem. Polski klub słono za niego zapłacił

Piłkarze Pogoni Szczecin wrócili do ligowej rywalizacji po czwartkowej porażce w europejskich pucharach. Pokazali, że o ile kondycyjnie i mentalnie są w dobrej formie, o tyle jednego problemu wciąż nie udało się rozwiązać.

Problem ten jest powszechnie znany i nazywa się: nieskuteczność. Portowcy mieli dziś znacznie wyższe posiadanie piłki (58:42), oddali więcej strzałów (20:5), ale ostatecznie tylko zremisowali z Wartą Poznań 1:1.

Warta Poznań-Pogoń Szczecin. Portowcy grali odważnie

Pogoń na powrót do pucharów czekała 20 lat. Wśród kibiców pojawiała się obawa o to, czy ich ulubieńcy poradzą sobie fizycznie z dużym natężeniem meczów. Przypomnijmy, że na przestrzeni ostatnich 10 dni rozegrali oni ich aż cztery.

Starcie z Wartą pokazało jednak, że pod względem kondycyjnym szczecinianie są przygotowani wzorcowo. Grali szybko, z dużym zaangażowaniem i intensywnością. Sytuację bez wątpienia ułatwiła im też czerwona kartka dla Łukasza Trałki, którą ten obejrzał już w 10. minucie.

Reklama

Po szybkim wyjściu na prowadzenie szczecinianie starali się grać kreatywnie. Oglądaliśmy więc i szybkie klepki, i kontry, i podania prostopadłe, i wrzutki. Wszystko wyglądało dobrze, ale do momentu oddania strzału. Kiedy trzeba było postawić kropkę nad "i", odzywały się stare demony. Luka Zahović przegrywał walkę siłową, Piotr Parzyszek - szybkościową, a poza tym niecelnie uderzali Dąbrowski, Gorgon czy Kozłowski.

Pogoń Szczecin ma tydzień na odpoczynek

Bezpośrednio po meczu z Wartą Portowcy wyruszyli w drogę powrotną do Szczecina. Nie byli w nim od środy, kiedy udali się do Chorwacji. Sztab zdecydował, że nie warto przylatywać do Szczecina na jeden dzień, więc z Bałkanów Portowcy przybyli do Wielkopolski i w Opalenicy czekali na dzisiejsze starcie z Wartą. 

Teraz mają równo tydzień na regenerację i doszlifowanie tego, co nie działa perfekcyjnie - przede wszystkim finalizacji akcji. Kolejny mecz ligowy szczecinianie rozegrają u siebie w przyszłą niedzielę, a ich rywalem będzie Piast Gliwice. 

Jakub Żelepień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje