Reklama

Reklama

Prezenty na prawo i lewo. Rozmontowana defensywa Pogoni

W telewizji komentatorzy rozpływali się nad grą Pogoni, choć ta w Kopenhadze traciła gola za golem, a pierwsze dwie bramki straciła po kuriozalnych wręcz prezentach. Za kadencji Kosty Runjaicia "Portowcy" byli jednym z najlepiej funkcjonujących zespołów w defensywie w całej PKO Ekstraklasie. Teraz po tym nie ma już śladu.

Pogoń traciła najmniej goli na wyjazdach w całej lidze

Za kadencji Kosty Runjaicia Pogoń słynęła z żelaznej defensywy, zwłaszcza na wyjazdach. W lidze straciła w nich ledwie 12 bramek - zdecydowanie najmniej w PKO Ekstraklasie. Trzy gole więcej zainkasował Piast, a pięć - Legia i Raków.

Teraz akcenty zespołu zostały zmienione, przesunięte w kierunku ofensywy, ale po solidnej obronie nie ma już śladu.

Trener Gustafsson ma równie mocny skład

Piłkarze zostali ci sami i trener Jens Gustafsson nie może narzekać, że klub kogoś istotnego mu sprzedał.

Konstantinosa Triantafyllopoulosa zastąpił Mariuszem Malcem, ale to nie 27-latek był problemem. Większe błędy popełniał Luis Mata, który popełnił faul na rzut karny i fatalnie podał, niechcący asystując przy drugiej bramce dla Broendby.

Reklama

Absolutnie nie zgadzam się z komentatorami, który twierdzili, że Pogoń gra dobrze, może nawet najlepiej w sezonie. Jeżeli rozdajesz bramki na lewo i prawo, tracisz łatwe bramki, to nie ma żadnego znaczenia, że udaje ci się utrzymywać przy piłce na połowie rywala. Tym bardziej, że nie stwarzasz praktycznie żadnego zagrożenia. Piłka nożna to nie łyżwiarstwo figurowe. Tu wrażenia artystyczne mają dalece mniejsze znaczenie, a nawet w łyżwiarstwie nie wygrywasz, jeśli oddasz najwyższe skoki, z największą liczbą obrotów, dopóki lądujesz po nich na tyłku.

 

Pracujący ledwie od sześciu tygodni Szwed dopiero uczy się swej drużyny, więc trudno, by od razu miał taką skuteczność, jaką osiągnął po ponad czterech latach jego poprzednik Kosta Runjaić.

Trener Gustafsson chce uwypuklić ofensywne atuty Pogoni, mając na skrzydłach Kamila Grosickiego, Jeana Carlosa, czy Michała Kucharczyka. 

Problem w tym, że równie intensywnie grającego rywala, co Broendby w lidze spotka raz na kilka miesięcy, może nawet raz na pół roku. W ten sposób nie uda jej się przyzwyczaić do takiego poziomu, by za rok znowu nie przeżywać goryczy porażki.

Właśnie przez to, że opadły z eliminacji do Ligi Konferencji na tak wczesnym etapie Pogoń i Lechia, Malta w europejskich pucharach ma więcej zespołów niż Polska. Śmiać się czy płakać?

Czytaj też: Pogoń przegrała 0-4, a trener jest... dumny!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL