Reklama

Reklama

Pogoń Szczecin - Śląsk Wrocław 4-1 w 2. kolejce Ekstraklasy

Pogoń Szczecin jako pierwsza straciła bramkę, ale potem rozbiła Śląsk Wrocław 4-1 i jest liderem Ekstraklasy. Goście kończyli mecz w dziesiątkę.

Mecz toczony był w ogromnym upale, który nie sprzyjał dynamice widowiska. Mimo to piłkarze "Dumy Pomorza" zaserwowali swoim kibicom prawdziwą piłkarską ucztę, strzelając cztery gole.

Pogoń zaczęła to spotkanie lepiej. Była drużyną solidnie zorganizowaną i bardziej kreatywną w ataku, co chwilę stwarzając sobie sytuacje do zdobycia bramki. W 18. minucie ofensywną akcję skrzydłem przeprowadził Adam Frączczak, po którego dograniu zakotłowało się w polu bramkowym. Wszystko próbował wykończyć Łukasz Zwoliński, ale młody napastnik strzelił jedynie w boczną siatkę.

Reklama

W 40. minucie niespodziewanie wrocławianie objęli prowadzenie. Robert Pich wyskoczył do podania z głębi pola, wyprzedził bramkarza, wypuścił sobie piłkę i dopełnił formalności. Śląsk prowadził w stolicy Pomorza Zachodniego 1-0!

Wszystko wskazywało na to, że na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem schodzić będzie Śląsk, ale, w doliczonym czasie gry, strzałem głową wynik meczu wyrównał niezawodny Adam Frączczak. Po 45. minutach w Szczecinie mieliśmy więc remis.

Po zmianie stron na boisku dominowała już tylko jedna drużyna. W 55. minucie Łukasz Zwoliński dopadł do podania Frączczaka, efektownie obrócił się z piłką i pokonał Wojciecha Pawłowskiego. Było 2-1.

Chwilę później wynik meczu podwyższył Murayama. Japończyk przełożył sobie piłkę z prawej na lewą nogę i huknął obok Wojciecha Pawłowskiego. Następną asystę zapisał na swoje konto, grający dziś kapitalne spotkanie, Adam Frączczak.

Zanosiło się na pierwsze zwycięstwo "Portowców" ze Śląskiem od 12 lat.

W 76. minucie poza pole karne wybiegł Wojciech Pawłowski, zagrał piłkę ręką, za co otrzymał czerwoną kartkę. Musiał opuścić plac gry, a zastąpił go, dobrze znany krakowskim kibicom Mariusz Pawełek. Adam Frączczak egzekwował rzut wolny z 18. metra. Świeżo wprowadzony na boisko golkiper zbił futbolówkę wprost pod nogi Wojciecha Golli, który wbił ją do siatki z bliska.

Do końca meczu podopieczni Wdowczyka spokojnie kontrolowali rezultat spotkania.

Ze Szczecina Marcin Szymański

Po meczu powiedzieli:

Dariusz Wdowczyk (trener Pogoni Szczecin): "Na niewiele pozwoliliśmy dzisiaj Śląskowi. Rywale zdobyli bramkę po kontrze i naszej stracie piłki w środku boiska. Założeniem było zdobycie trzech punktów i udało się to zrealizować. Znów pokazaliśmy charakter. Pierwsi straciliśmy bramkę, a mimo tego wygraliśmy mecz".

Tadeusz Pawłowski (trener Śląska Wrocław): "Duży wpływ na przebieg i wynik meczu miała stracona bramka do przerwy. Na dwie minuty przed przerwą musi się palić trawa, ale wynik trzeba utrzymać. Zasłużone zwycięstwo Pogoni. Zdominowali nas, przebili wolą walki. Trzeba jak najszybciej zapomnieć o tym meczu".

Pogoń Szczecin - Śląsk Wrocław 4-1 (1-1)

Bramki: 0-1 Robert Pich (40.), 1-1 Adam Frączczak (45.), 2-1 Łukasz Zwoliński (56.), 3-1 Takuya Murayma (59.), 4-1 Wojciech Golla (77.)

Czerwona kartka: Wojciech Pawłowski (Śląsk, 73. - zagranie ręką poza polem karnym)

Sędzia: Paweł Raczkowski. Widzów: 7377.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL