Reklama

Reklama

Pogoń Szczecin. "Portowcy" jadą do Płocka zrewanżować się za porażkę

Od meczu z Wisłą w Płocku wznawia rozgrywki trzecia w tabeli ekstraklasy Pogoń Szczecin. W pierwszej rundzie płocczanie sensacyjnie wygrali w Szczecinie. W niedzielę "Portowcy" chcą się odegrać za tamtą porażkę.

Po pięciu kolejkach ligowych rozgrywek Pogoń była niepokonana i tylko minimalnie słabszym bilansem bramek ustępowała Śląskowi Wrocław. Do Szczecina przyjeżdżali zawodnicy Wisły Płock - przedostatni w tabeli. Miało się skończyć kolejnym zwycięstwem "Portowców" i awansem na sam szczyt. Tymczasem to goście zwyciężyli 2-1 i rozpoczęli marsz w górę tabeli.

Trener Pogoni Kosta Runjaić przed wyjazdem na Mazowsze wspominał tamten mecz: "Wisła była zespołem, który przyprawił nas o pierwszą porażkę i na dodatek przed naszą publicznością. Z nowym trenerem uzyskali stabilizację i potem budowali swoją pozycję. Nie jest to łatwy rywal. We wszystkich liniach mają niezłą jakość. Dlatego ostatnie dni spędzamy na przygotowaniach do meczu z Wisłą. To teraz jest najważniejsze dla nas" - powiedział szkoleniowiec.

Reklama

Runjaić zapowiedział, że chciałby, aby jego zespół w 17 meczach, które pozostały do końca sezonu, zdobywał średnio przynajmniej dwa punkty na mecz. To by oznaczało, że zakończy rozgrywki w ligowej czołówce. W szczecińskim klubie niemal wszyscy przekonują, jak istotny będzie mecz w Płocku.

"W ostatnich dwóch meczach jesieni nie pokazaliśmy naszego prawdziwego oblicza (porażki z Wisłą Kraków i Koroną Kielce po 0-1 - przyp. red.). Dlatego pierwszy mecz wiosny jest bardzo ważny. Jesteśmy do niego dobrze przygotowani. Czujemy się mocni, by zdobywać punkty. Musimy być bardzo skoncentrowani od samego początku. Jestem przekonany, że to właśnie zaprezentujemy w niedzielę" - stwierdził bramkarz Dante Stipica, który kilka dni temu przedłużył kontrakt ze szczecińskim klubem do 2024 r.

Pogoń w Płocku zagra bez podstawowych reżyserów gry. Kamil Drygas po zerwaniu wiązadeł w kolanie w drugiej kolejce bieżących rozgrywek ciągle jest na etapie rehabilitacji i do wspólnych treningów z drużyną może wrócić najwcześniej pod koniec lutego. Natomiast Zvonimir Kożulj, który w styczniu miał operację pachwiny już ćwiczy coraz bardziej intensywnie, ale także do Płocka nie pojechał.

To szansa dla nowo pozyskanego Pawła Cibickiego, ale i on - zdaniem trenera Runjaicia - nie jest jeszcze na tyle gotowy, by zagrać pełne 90 minut meczu.

Najistotniejszą pozycją do obsady jest jednak wysunięty napastnik. Przed końcem roku Szczecin na Stany Zjednoczone zamienił Adam Buksa i to największy kłopot trenera. Wiadomo, że w Płocku nie będzie mógł na tej pozycji zagrać Adam Frączczak, który też leczy kontuzję.

"Straciliśmy wartościowego gracza, którego nie da się zastąpić nikim innym jak jeden do jednego. Ufam drużynie, że zaprezentuje się dobrze bez Buksy. Jego odejścia można było się spodziewać, ale to tylko jeden zawodnik. Być może w ciągu kilku nadchodzących meczów wykreuje się nam napastnik numer jeden. Na tę chwilę nominalnymi następcami są Soufian Benyamina i Michalis Manias. Mogą to też być opcjonalnie Srdian Spiridonovic lub Paweł Cibicki. Okaże się na koniec sezonu, jak poradziliśmy sobie z problemem odejścia Buksy" - stwierdził niemiecki szkoleniowiec.

Wśród zawodników Wisły na szczególną uwagę trenera Pogoni zasłużył najnowszy nabytek klubu z Płocka Cillian Sheridan. "Dobrze go zapamiętałem, bo zawsze kiedy grał przeciwko nam, to strzelał nam bramki. Mam nadzieję, że to już się skończyło" - powiedział Runjaic.

Sheridan w ekstraklasie strzelił dla Jagiellonii łącznie 17 goli. Trzy z nich wpadły do siatki "Portowców".

Mecz Wisła Płock - Pogoń Szczecin odbędzie się w niedzielę 9 lutego o godz. 12.30.

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL