Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (38 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

Pogoń Szczecin - Lechia Gdańsk 2-3 w meczu 6. kolejki Ekstraklasy

Pogoń Szczecin przegrała 2-3 z Lechią Gdańsk w meczu 6. kolejki Ekstraklasy. Po szalonym spotkaniu Lechia awansowała na pozycję lidera, Pogoń jest ostatnia w tabeli.

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Pogoń Szczecin - Lechia Gdańsk

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne z meczu Pogoń - Lechia

Spotkanie Pogoni z Lechią było starciem najgorszej ofensywy (przed 6. kolejką zaledwie jeden strzelony gol) z najlepszą defensywą (zaledwie jeden stracony). Co więcej, gospodarze dotychczas nie wygrali meczu, a goście nie zaliczyli ani jednej porażki. Faworyt przed starciem był więc oczywisty, ale wydarzenia boiskowe pokazały, że polska liga wymyka się wszystkim prawom logiki.

Reklama

Pogoń jako pierwsza zaatakowała i bliski strzelenia gola po rzucie rożnym był Tomasz Hołota, lecz jego strzał ofiarnym wślizgiem zablokował Karol Fila.

Lechia odpowiedziała strzałem Jakuba Araka, który w sobie jedynie wiadomy sposób nie trafił do bramki szczecinian. Po tym jak uderzenie z dystansu Flavio Paixao odbił do boku Łukasz Załuska, napastnik Lechii miał przed sobą pustą bramkę, ale z kilku metrów skiksował obok niej.

Chwilę później ryzykownie ze swojej bramki wyszedł Duszan Kuciak, ale interweniował udanie, wybijając piłkę spod nóg Kamila Drygasa.

Gospodarze znów odważniej zaatakowali i w jednej z akcji liczebnej przewagi nie wykorzystał Adam Frączczak. Kapitan "Portowców" mógł szukać innego rozwiązania, ale zdecydował się na mocny strzał z narożnika pola karnego, który okazał się zupełnie niecelny.

Szczęście do Pogoni uśmiechnęło się w końcówce pierwszej części. Najpierw strzał "szczupakiem" Frączczaka na linii bramkowej zatrzymał Paixao, lecz chwilę później piłka zatrzepotała w siatce. Po rzucie rożnym z dalszej odległości uderzył głową Hołota, a interweniującego Kuciaka zmylił Drygas, zmieniając tor lotu piłki. Do przerwy było więc 1-0.

Druga połowa ledwo się rozpoczęła, a goście doprowadzili do wyrównania. Na własnej połowie piłkę w łatwy sposób stracił Hołota i choć Haraslin na początku został zablokowany, to piłka szczęśliwie wróciła do niego, a uderzenie skrzydłowego wylądowało w bramce.

Chwilę później było już 2-1 dla Lechii. Świetną akcję przeprowadził Steven Vitoria, który ruszył do przodu, zagrywając piłkę do wprowadzonego w przerwie w miejsce Araka Michała Maka. Ten zwiódł na skrzydle rywala i zacentrował prosto na głowę Kanadyjczyka, który nie miał problemu z trafieniem do bramki.

Lechia nie cieszyła się jednak długo z prowadzenia. Już w 65. minucie dośrodkowanie Davida Steca ręką w polu karnym zatrzymał Filip Mladenović i sędzia Mariusz Złotek podyktował rzut karny. Ten pewnie wykorzystał Kamil Drygas, strzelając mocno w środek bramki.

Jeszcze przed wykonaniem "jedenastki" żółtą kartką za protesty napomniany został Duszan Kuciak. Dla bramkarza Lechii to już trzecia taka kara w szóstym meczu.

Remis utrzymywał się jedynie przez... trzy minuty. Dośrodkowanie z rzutu wolnego Patryka Lipskiego strącił jeden z zawodników i Załuska intuicyjnie odbił piłkę przed siebie. Spadła ona pod nogi Adama Chrzanowskiego, który z kilku metrów dobił futbolówkę do pustej bramki.

Pogoń rzuciła się do ataku i najpewniej nawet by wygrała, gdyby tylko Adam Frączczak okazał się bardziej skuteczny. Najpierw jednak jego strzał głową po dośrodkowaniu Ricardo Nunesa przeleciał obok bramki, a po kolejnym dograniu lewego obrońcy Frączczak w dobrej sytuacji nie trafił w piłkę.

W ostatniej akcji meczu hat-tricka mógł skompletować jeszcze Drygas, ale miał ogromnego pecha i trafił jedynie w słupek.

Dzięki wygranej Lechia przesunęła się na pozycję lidera, na której pozostanie przynajmniej do jutra. Pogoń zaś jest na ostatnim miejscu w tabeli, mając dokładnie taką samą liczbę punktów i bilans  bramek, co Cracovia.

Trzeba przyznać, że "Portowcy" mają sporego pecha w pierwszych meczach sezonu. Nie odnieśli jeszcze zwycięstwa, choć stwarzają sobie sporo sytuacji. Tylko w meczu z Lechią oddali aż 21 strzałów na bramkę rywala, a we wszystkich meczach było ich już... 101. Zaledwie trzy z nich wylądowały w siatce.

Wojciech Górski

Pogoń Szczecin - Lechia Gdańsk 2-3 (1-0)

Bramka: 1-0 Drygas (42.), 1-1 Haraslin (49.), 1-2 Vitoria (54.), 2-2 Drygas (66. - z rzutu karnego), 2-3 Chrzanowski (69.).

Po meczu powiedzieli:

Piotr Stokowiec (trener Lechii Gdańsk): - Moja drużyna pokazała charakter "wracając" do gry po straconych bramkach. Nie wiem, czy ten wynik nie jest krzywdzący dla Pogoni. Przy 2-2 mogło się to potoczyć w każdą stronę. Grając z taką determinacją i wprowadzając młodych zawodników Pogoń poradzi sobie z trudną sytuacją. Wiele trzeba było pracy wykonać, by Lechia grała tak, jak gra. Przed nami jednak jeszcze dużo roboty, co pokazała zwłaszcza pierwsza połowa. Cieszę się, że to już inna Lechia i inne okoliczności niż jeszcze parę miesięcy temu. Będziemy szli tą drogą i pracowali nad tym, by jeszcze lepiej się prezentować. Mentalnie pokazaliśmy się z dobrej strony, co w efekcie przyniosło nam zwycięstwo.

Kosta Runjaić (trener Pogoni Szczecin): - mNiełatwo mi się uśmiechać po tym meczu, ale chcę myśleć pozytywnie. Będziemy dalej ciężko pracować i wierzyć w siebie. Jestem przekonany, że zaczniemy wygrywać. Kto widział ten mecz, to wie, że to było bardzo, bardzo szczęśliwe zwycięstwo Lechii. Stwarzaliśmy sobie sytuacje, strzeliliśmy bramki, ale to nie wystarczyło. Popełniliśmy proste błędy w obronie, a rywale je wykorzystali. Potrzebujemy więcej sportowej złości, zdecydowania i poprawy gry w obronie. To był jednak nasz najlepszy mecz w sezonie. Jestem dumny z zespołu. Jesteśmy w trakcie procesu przebudowy, znajdujemy się na dobrej drodze i już niebawem będziemy widzieć tego efekty. Zaraz po meczu drużyna była bardzo sfrustrowana, bo piłkarze włożyli w to spotkanie bardzo dużo energii, a mimo tego przegrali. O ile ostatni mecz w naszym wykonaniu był męczarnią dla kibiców, to teraz mogli być zadowoleni z naszej gry, niestety nie z wyniku.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama